Wiosna zacznie się w Bytomiu


Za oknami wiosna, śnieg topnieje, zima odchodzi w niepamięć. I to nie tylko kalendarzowa, bo zimowe urlopy kończą też piłkarze Ekstraklasy. Śląsk Wrocław do wiosennych bojów ruszy w sobotę o godz. 17 w Bytomiu, gdzie zmierzy się z miejscową Polonią. Zimowy okres przygotowawczy minął w Śląsku bez większych zawirowań. Najgoręcej było w klubie w styczniu, gdy okazało się, że z Oporowską i drużyną postanowił pożegnać się Janusz Gancarczyk. „Sesu” dał się uwieść Józefowi Wojciechowskiemu, właścicielowi Polonii Warszawa i przeniósł się do stolicy. Ten transfer odbił się w lidze szerokim echem, bo Ryszard Tarasiewicz od razu zapowiedział, że jeśli Gancarczyk ma przejść do Polonii dopiero w czerwcu – z drużyną trenował nie będzie. A jeśli „Czarne Koszule” chcą go od razu i gotowego do gry, niech zapłacą. Wojciechowski, chcąc nie chcąc, wyłożył z portfela odpowiednią kwotę, kupił Gancarczyka i zamieszanie ucichło.
Odejście Gancarczyka to jedyny poważny ubytek w kadrze Śląska. Z drużyną pożegnali się też Kamil Biliński, Łukasz Tymiński i Ivo Vazgeć. Nie byli to jednak gracze pierwszego planu, na dodatek szans na grę w Śląsku nie ma tylko Vazgeć, bo „Bila” i Tymiński zostali wypożyczeni, by zdobywali piłkarskie szlify w innych klubach.
Ich miejsce w drużynie zajęli: transferowany z Wisły Kraków Piotr Ćwielong, słowacki bramkarz Marian Kelemen i wracający z wypożyczenia do gliwickiego Piasta Przemysław Łudziński. Jako nowego-starego gracza można zaś liczyć Dariusza Sztylkę, który wrócił do wysokiej formy po roku zmarnowanym przez kontuzję i ma szansę na grę w pierwszym składzie.
Wzmocniony o ten kwartet Śląsk wiosną ma kąsać rywali i powalczyć o coś więcej, niż tylko spokojne dryfowanie w środku tabeli. - Jestem zadowolony z tego, co zrobiliśmy, i jak graliśmy w sparingach. Z tego, co zaobserwowałem, wiosną powinniśmy się prezentować lepiej niż w rundzie jesiennej- przekonuje w „Gazecie Wrocławskiej” trener Ryszard Tarasiewicz.
Czy tak będzie, czas pokaże. Wyniki zimowych sparingów nie napawają optymizmem. Porażki takie jak 2:6 z Mordowiją Sarańsk (kto słyszał wcześniej o tym klubie) szanującemu się klubowi przydarzać się nie powinny. Można jednak przyjąć, że sparingowe wpadki były tylko wpadkami, a nie zwiastunem głębszych problemów drużyny.
W sobotę to założenie zweryfikują bytomianie. Drużyna prowadzona przez Jurija Szatałowa w zimie solidnie zmieniła swoje oblicze. Klub wzmocnili doświadczeni gracze, jak Maciej Bykowski, Vladimir Karalić (którym interesował się też Śląsk), Vladimir Milenković, Jacek Kuranty czy Błażej Telichowski. Na zasadzie rocznego wypożyczenia do Polonii przeszedł też ze Śląska młody pomocnik, Łukasz Tymiński.
Łzawych pożegnań i podziękowań za grę nie było już tak wiele. Najboleśniejsza strata Polonii to transfer napastnika Michała Zielińskiego do kieleckiej Korony. Blisko było, by ekipę z ul. Olimpijskiej opuścił jej lider, Rafał Grzyb, który podpisał umowę z Jagiellonią Białystok. Ostatecznie piłkarz w klubie został, dostał karę za to, że za wcześnie rozpoczął negocjacje, a do tego jest w tak kiepskiej formie, że na razie w Polonii grać nie będzie i tylko trenuje. Ale zawsze może stać się asem w talii Szatałowa.
Zimowe transfery uczyniły Polonię – przynajmniej na papierze – solidną ekipą, która wiosną może być naprawdę groźna. A przecież już jesienią bytomianie potrafili boleśnie ukąsić nawet ligowych potentatów. I wszystko wskazuje na to, że w sobotę Śląsk czeka trudna przeprawa. Tym bardziej, że oba zespoły mają o co grać. Polonia plasuje się na siódmym miejscu w tabeli, mając w dorobku 24 punkty. Pozycję niżej lokuje się Śląsk, który uzbierał punkt mniej. Przy korzystnych wiatrach, czytaj – porażce Lechii Gdańsk w Wodzisławiu – wrocławianie dzięki wygranej w Bytomiu mogą awansować nawet szóste miejsce. A stamtąd już tylko rzut beretem do GKS Bełchatów czy Ruchu Chorzów. Dobra passa na początku wiosny może przywrócić Śląskowi nadzieję na miejsce premiowane grą w europejskich pucharach.
Polonia Bytom – Śląsk Wrocław, sobota (27 lutego), godz. 17, stadion przy ul. Olimpijskiej 2.