Wołczek: Chciałem zostać z drugą drużyną
fot.: Rafał Sawicki
Przygotowania drugiej drużyny do nowego sezonu ruszają pełną parą, niemal w takim samym tempie jak pierwszej. Rezerwiści do treningów wrócili tydzień później, ale mają już za sobą pierwszy sparing, wygrany z GKS-em Jastrzębie 1:0. Po meczu udało nam się porozmawiać z Krzysztofem Wołczkiem, nowym-starym trenerem rezerw.
Trener Wołczek wrócił do rezerw i od razu jest wygrana.
Tak bym tego nie nazwał, broń Boże. Wygraliśmy, bo zawodnicy zawsze mają chcieć wygrywać. Może nie jest to cel sam w sobie, ale zawodowi piłkarze zawsze powinni chcieć zwyciężać. Przy okazji pracujemy nad naszymi małymi celami szkoleniowymi, taktycznymi i na tym się w tym meczu skupialiśmy. Z ich realizacją było różnie, ale generalnie jesteśmy zadowoleni.
Trenujecie dopiero od wtorku, na te największe obciążenia fizyczne i taktyczne przyjdzie jeszcze czas.
Tak, jest z nami też kilku nowych zawodników, zespół się zmienia – mamy kilku nowych juniorów, ktoś odchodzi, ktoś był testowany. Ten sparing bardzo mnie cieszy, bo grali w nim głównie młodzi piłkarze urodzeni w 2004 roku. W pierwszej połowie, kiedy GKS grał silnym składem, to nie było dla nas łatwe spotkanie, ale ci 18-latkowie temu podołali. Trzeba się z tego cieszyć.
W pierwszej połowi łatwo nie było, ale mimo wszystko udało się ją wygrać, a w drugiej – Śląsk już całkowicie dominował.
Tak, okazało się, że mamy bardziej wyrównaną grupę młodych zawodników. Uważamy, że ta drużyna potrzebuje jeszcze trochę piłkarzy bardziej doświadczonych i oni też się pojawią, jak Krzysiek Mączyński oraz dwóch innych, którzy nas zasilą (według naszych informacji będą to dwaj zawodnicy Ślęzy Wrocław: 27-letni pomocnik Hubert Muszyński oraz 29-letni obrońca Robert Pisarczuk - przyp.red.).
Mąka trenował z wami, czemu zabrakło go w sparingu?
Tak, był z nami od pierwszego treningu, ale z powodu kontuzji pięty w czwartek i piątek go nie było, ale ten uraz to nic bardzo poważnego.
Pojedzie na zgrupowanie z rezerwami do Jarocina?
Tak, tak, jedzie z nami.
Zadebiutuje w II lidze?
Zobaczymy, rozmowy Krzyśka z klubem trwają, ale na ten moment, po rozmowach z prezesem i dyrektorami oraz z samym z Krzyśkiem, mam informację, że jest do dyspozycji drugiego zespołu. Krzysiek też deklaruje, że w stu procentach pomoże. Wszyscy wiedzą – Krzysiek, Piotrek Celeban czy Mariusz Pawelec, że druga drużyna jest przede wszystkim dla młodych piłkarzy, którzy mają się rozwijać, a ci starsi mają im w tym pomagać. Nie tylko na boisku, ale czasami również na nim i Krzysiek potwierdził mi, że jest gotowy, żeby nam pomóc.
Wiadomo już, jaka w nowym sezonie będzie rola Mariusza Pawelca i Piotra Celebana? Będą tylko w sztabie, czy jeszcze będą wychodzić na boisku?
Ich rola od początku jest taka „mieszana”, współczuję im tego, sam nie chciałbym być w takiej sytuacji. Na szczęście oni się świetnie w tej roli odnajdywali, chociaż to nie jest łatwe łączyć takie dwie role. Obecnie jesteśmy jeszcze na etapie podejmowania decyzji. Piotrek przeciwko GKS-owi zagrał, Mariusz pewnie też by wystąpił, bo brakowało nam środkowego obrońcy, ale miał lekki uraz mięśnia dwugłowego. Decyzję, czy będą już tylko w sztabie szkoleniowym, czy jeszcze będą do grania, podejmiemy po zgrupowaniu. Oczywiście to będzie wspólna decyzja.
Przeciwko jastrzębianom na boisku zaprezentował się testowany Sebastian Szczytniewski – jak trafił do Wrocławia i jakie są plany wobec niego?
Pojawił się u nas dzięki naszemu skautingowi. Trenował z nami cały tydzień, podobnie jak inni testowani, ale on wypadł najlepiej i dlatego dostał szansę w sparingu. Przed nami decyzja w klubie, czy w niego zainwestujemy. Robi dobre wrażenie, jest ciekawym, szybkim zawodnikiem, gra dobrze lewą nogą, ma też dobry charakter, także warunków naszych spełnia dużo. Sportowo oceniam go bardzo dobrze, ale żeby z nami został, trzeba jeszcze kilka spraw załatwić.
Pana rola w ostatnim czasie w klubie zmieniła dość często – asystentura u trenera Magiery, rezerwy, asystentura u Tworka, teraz znowu rezerwy. To nie wygląda na idealną, harmonijną ścieżkę.
To jest trudna ścieżka, w marcu zostałem trochę wyrwany z pracy w drugim zespole, nie byłem z tego powodu do końca szczęśliwy, bo w okresie przygotowawczym wykonałem dużą pracę z tą drużyną i chciałem z nią zostać. Ale jestem pracownikiem klubu i zawsze jestem do dyspozycji Śląska Wrocław. Włodarze poprosili mnie o dołączenie do sztabu pierwszego zespołu i pomoc w jego utrzymaniu. Wiadomo, to było wtedy najważniejsze, a druga drużyna i tak zawsze musi w pewnym sensie podporządkowywać się pierwszej. Pomogłem na tyle, na ile mogłem. Utrzymaliśmy się, chociaż było to trudne. To było dla mnie ciekawe doświadczenie, na pewno nie traktuje tego jako zmarnowanie czasu, wręcz przeciwnie, dużo się nauczyłem dzięki temu.
