Wroga kraina żubra


Śląsk przed przerwą reprezentacyjną wygrał trzy mecze z rzędu. Podobnie było w październiku, tyle że wówczas powrót na ligowe, a dokładnie bełchatowskie boisko skończył się tęgim laniem. Teraz lżej nie będzie, bo po dwóch tygodniach formę wrocławian sprawdzi Jagiellonia, która u siebie nie przegrywa. Dowcipni mówią, że dzieje się tak dlatego, bo do Białegostoku z zewsząd daleko. Wrocławianie gigantycznej odległości nie pokonali autokarem w jeden dzień – już we wtorek wyjechali na minizgrupowanie do Spały. Miejsce w fotelu zajął także Marian Kelemen, który czuje się już dobrze i powinien wrócić między słupki. Trener Lenczyk napomknął, że od pierwszej minuty da szansę jedenastce z Lubina, ale OroProfesoro zawsze szykuje coś niespodziewanego.
W zremisowanym na własnym boisku meczu z Legią z dobrej strony pokazali się białostoccy nastolatkowie. Czesław Michniewicz nie bał się postawić na Ptaka, Porębskiego czy Arłukowicza, a ci zagrali na zero z tyłu. Nie zaklinajmy jednak rzeczywistości. Po odejściu Sandomierskiego obrońcy Jagi muszą biegać zestresowani, bo Ptak to jeszcze nie ta półka. Widać to zwłaszcza po zazwyczaj solidnym Skerli, który popełnia coraz więcej błędów. W efekcie Żubry mają ujemny bilans bramek.
Dużo do zaoferowania gospodarze będą mieć głównie w grze do przodu. - Tym najbardziej wysuniętym zawodnikiem jest Tomasz Frankowski. Pod nim podwieszony jest Marko Cetković, a po bokach biega dwóch skrzydłowych, z których jednym niemal zawsze jest Tomasz Kupisz. Od tych czterech zawodników zależy gra ofensywna Jagiellonii – analizuje Łukasz Czajka, który rozpracowuje najbliższego przeciwnika.
- Ciężko jest mi oceniać, czy w tym momencie podopieczni Oresta Lenczyka są lepszym zespołem od Legii – mówi pomocnik naszych rywali, Rafał Grzyb. - Nie pozwolimy, aby Śląsk wywiózł stąd trzy punkty. Wiadomo, że mecz różnie się układa, także wynik jest sprawą otwartą. Na pewno Śląsk jest drużyną do pokonania – stwierdza gracz żółto-czerwonych.
To jasne, jak każda drużyna w T-Mobile Ekstraklasie. Jeśli jednak Śląsk utrzyma formę z Lubina, to do Wrocławia na tarczy nie wróci.
Jagiellonia – Śląsk
piątek, godz. 20.30
źródło: własne / slaskwroclaw.pl / jagiellonia.pl