Wtorkowe popołudnie ze Śląskiem
Z wielką pompą odbyła się we wtorkowe popołudnie prezentacja drużyny Śląska Wrocław przed nadchodzącym sezonem. Na Rynku zjawiło się około tysiąca ubranych w klubowe barwy kibiców, którzy oklaskiwali wchodzących po kolei na scenę bohaterów: piłkarzy i sztab szkoleniowy WKS-u. Gospodarzami wydarzenia byli spiker Andrzej Gliniak oraz dziennikarz Polsatu Mateusz Borek. Imprezę rozpoczęło uroczyste podpisanie 5-letniej umowy z nowym sponsorem technicznym - Pumą. Podpisy na dokumentach złożyli prezes Puma Polska Piotr Cichecki oraz prezes Śląska Piotr Waśniewski, który otrzymał symboliczny trykot z logo nowego sponsora i z herbem WKS-u. Po parafowaniu umowy wystąpiła grupa cheerleaderek, a po efektownym tańcu w wykonaniu dziewczyn Borek i Gliniak po kolei wywoływali tych, dla których przybyła licznie zgromadzona publiczność – piłkarzy WKS-u. Fani mogli wysłuchać ze strony zawodników podziękowań za doping w poprzednim sezonie oraz nawoływań do licznego przychodzenia na stadion przy Oporowskiej w nadchodzących rozgrywkach.
Mateusz Borek niczym asy z rękawa wyciągał na światło dzienne różne anegdoty dotyczące wrocławskich graczy. Piłkarze, choć niektórzy może odrobinę speszeni, dawali się wciągnąć w krótką pogawędkę. Można było się między innymi dowiedzieć, że Wojciech Kaczmarek przeznacza sporą część swojej pensji na modne ciuchy, Piotr Celeban wcześnie chodzi spać, Marek Gancarczyk lubi szybką jazdę samochodem, Antoni Łukasiewicz nie pogardziłby filmową rolą i sesją zdjęciową, a Vuk Sotirović pomaga nowym nabytkom w znalezieniu mieszkania.
I właśnie nowych zawodników, czyli Ivo Vazgeca i Amira Spahicia, mogli wrocławscy kibice zobaczyć po raz pierwszy. - I’m new bramkarz and I’m happy to be here – krzyczał do mikrofonu oklaskiwany bramkarz ze Szwecji. Postępy w nauce naszego języka zaprezentował także bośniacki obrońca: - Ja jeszcze po polsku nie mówię, ale pozdrawiam was wszystkich. Sporą dawkę braw otrzymał Sebastian Dudek: - Chciałem podziękować przybyłym tutaj kibicom oraz tym nieobecnym za poprzedni sezon, ponieważ pokazali nam, co znaczy nazwa Śląsk Wrocław. Myślę, że i my naszą postawą pokazaliśmy, co dla nas znaczy ten klub. Słowa te, co zrozumiałe, spotkały się ze sporym entuzjazmem.
Na scenie nie zabrakło kadry szkoleniowej. Kibicom zaprezentował się nowy asystent Łukasz Czajka, lecz z pewnością wielu sympatyków WKS-u uśmiechało się pod nosem, gdy na scenę wyszedł kierownik drużyny Zbigniew Słobodzian. - Myślę, że w każdym zespole znajdzie się jakaś maruda. U nas jest może takich ze trzech lub czterech – zdradzał „kiero”, podczas gdy uśmiechy nie schodziły z twarzy naszych zawodników. Słobodzian wyjawił także, że lubi wyjść z domu późnym wieczorem w poszukiwaniu piłkarzy, zabawiających się w ogródku piwnym. Biada tym, którzy na niego trafią!
Największe poruszenie wywołało pojawienie się na scenie architekta sukcesów wrocławian, trenera Ryszarda Tarasiewicza. - Solą piłki jesteście wy. Bez was by nie było tego spektaklu i tych wyników. W ciężkich momentach, dzięki waszemu dopingowi, mogliśmy osiągnąć taki sukces – spokojnie tłumaczył „Taraś”, a kibice bili brawa i skandowali nazwisko swego ulubionego szkoleniowca. – Zawsze tłumaczę moim zawodnikom, że piłka nożna to w pierwszej kolejności głowa, w drugiej serce, a w trzeciej nogi – zdradzał swoje piłkarskie credo Tarasiewicz. A transfery? – Okienko jest otwarte do 31 sierpnia. Bardzo dobrze. Piłkarzy dobieramy pod względem mentalnym i na niektórych nie mogliśmy sobie pozwolić. Poza tym trudno znaleźć lepszych od tych, którzy stoją za mną – deklarował trener.
Na scenie pojawili się również przedstawiciele stowarzyszenia Wielki Śląsk, którzy otrzymali koszulkę z numerem 12. Trykot wkrótce zostanie zlicytowany na rzecz chorego Kacperka, który wymaga kosztownej rehabilitacji. – Chcemy budować pozytywny wizerunek kibiców. Będziemy starali się tak działać i organizować, by ten nowy stadion był wypełniony po brzegi – mówił prezes Przemysław Piwowarski, który przekazał ojcu chorego Kacperka pieniądze zebrane przez kibiców. Prezes PUMA Polska zapowiedział, że także sponsor techniczny dołączy się do szczytnej akcji.
Oficjalna część zakończyła się wspólnymi śpiewami piłkarzy i kibiców. Prym w intonowaniu przyśpiewek wiedli zwłaszcza Antek Łukasiewicz, Sebastian Mila i Vuk Sotirović. Po popisach wokalnych piłkarze zeszli ze sceny, by integrować się z kibicami: rozdawali autografy, pozowali do zdjęć i gawędzili.