Wygryzieni Ząbkami z Pucharu Polski

Śląsk przegrał niestety bitwę o 1/8 Pucharu Polski z teoretycznie słabszym Dolcanem Ząbki. Pierwszoligowcy zagrali bez żadnych kompleksów i nie odpuścili Śląskowi aż do serii rzutów karnych, by w tej pokonać wrocławian 5:4.


 

Mecz gracze Dolcanu rozpoczęli, jak na nazwę swojego miasta przystało, z zębem. Już w 5. minucie po golu Stańczyka wyszli wyjść na prowadzenie. Przy straconym golu nie popisał się golkiper Śląska, Ivo Vazgeć, który wypuścił piłkę z rąk. Zdawało się, że goście szybko pozbierają się po tej bramce. Wrocławianie przeważali w każdym elemencie gry. Dwoił się i troił Sebastian Mila, ale to nie przyniosło efektów bramkowych. Do szatni podopieczni trenera Ryszarda Tarasiewicza schodzili ze stratą jednej bramki.

Na drugą połowę piłkarze Śląska wyszli mocno zmotywowani i szybko, ale tym razem z pełną koncentracją usiłowali doprowadzić do wyrównania. Na boisko po przerwie weszli Janusz Gancarczyk i Sebastian Dudek. Ich obecność zmotywowała kolegów. Gra WKS-u jeszcze bardziej się ożywiła. Wydawało się, że Dolcan cierpliwie czeka na rzuty karne. W 69. minucie padł gol wyrównujący. Bramkę strzelił Sebastian Dudek i pojedynek rozpoczął się niemal od nowa. W końcówce cała jedenastka gospodarzy przebywała na własnej połowie, broniąc remisowego rezultatu. Zawodnikom Śląska zabrakło skuteczności, aby zakończyć mecz w regulaminowym czasie gry. Dogrywka również nie przyniosła rozstrzygnięcia i przyszedł czas na konkurs jedenastek.

Do bramki trafili wszyscy strzelcy oprócz jednego piłkarza Śląska. Gole strzelali kolejno: Dudek, Hinc, Mila, Stańczyk, Biliński, Kosiorowski, Ulatowski, Korkuć. Do ostatniego rzutu karnego w zespole Śląska podszedł Jarosław Fojut i strzelił prosto w ręce Misztala…

Pozostało czekać na ostatnie uderzenie Marcina Tataja, lidera strzelców I ligi. Najlepszemu snajperowi Dolcanu nogi nie zadrżały. Jedenastkę wykorzystał bez wahania i złożył symboliczny podpis pod dokumentem o tytule: \"Żegnaj, Śląsku\". Kolejny raz przygoda Śląska z Pucharem Polski skończyła się już po pierwszym spotkaniu. Teraz zespół z Oporowskiej musi szybko zapomnieć o tej porażce i przygotować się na dwa najbliższe mecze z wiceliderem i liderem ekstraklasy.

źródło: własne

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.