Wykoleić Kolejorza!
Po ostatnim meczu w Gdańsku styl (a raczej jego brak) gry Śląska był szeroko komentowany przez wiele osób. W rozmowach prywatnych czy w Internecie aż wrzało od złości kibiców, którzy musieli oglądać "popisy" swoich ulubieńców w Gdańsku. Irytacja była naprawdę wielka, z żądaniami odejścia trenera Tarasiewicza włącznie. Piłkarze Śląska wiedzą, że zagrali "piach". "Jeśli ktoś sądzi, że receptą na sukcesy Śląska jest zmiana szkoleniowca, to jest bezmyślny. Przydarzył nam się jeden słaby mecz i od razu zaczęło się gadanie, że trener jest zły. Winni takich wyników jesteśmy my, piłkarze. My mamy zasuwać od pierwszej do ostatniej minuty, a nie grać tak jak ostatnio w Gdańsku" – mówił snajper Śląska Vuk Sotirović. Trudno się z tym nie zgodzić – to nie trener biega po boisku, on tylko przygotowuje zawodników do spotkań i całego sezonu.
Trzeba mieć nadzieję, że piłkarze przemyśleli swoją tragiczną postawę z Gdańska i teraz w meczu z Lechem pokażą taką grę jak w Krakowie z Cracovią, czy we Wrocławiu z Legią. Jeżeli jeszcze końcowy wynik będzie brzmiał "zwycięstwo gospodarzy" to prawdopodobnie wszyscy malkontenci zapomną o gdańskiej wpadce.
Oczekiwania są duże – do Wrocławia przyjeżdża Lech Poznań. Mistrzowie Polski awansowali do fazy grupowej Ligi Europy, więc nastroje w zespole naszych sobotnich gości są na pewno zupełnie inne niż w Śląsku. Chociaż patrząc na ligową tabelę to poznaniacy mają tylko punkt więcej niż wrocławianie. Ich dotychczasowy bilans to 1 zwycięstwo, 2 remisy i jedna porażka. Pierwsze 2 mecze gości to remisy z Widzewem w Łodzi i z Arką u siebie. Dopiero 3-cia kolejka pokazała, że Kolejorz jest mocny – bowiem zaaplikowanie pięciu goli Cracovii jest na pewno nie lada wyczynem. Dla porównania Śląsk strzelił jej 3 bramki, ale było to w spotkaniu wyjazdowym. W kolejnym meczu jednak nasi rywale (podobnie jak Śląsk) zostali sprowadzeni na ziemię ulegając w Białymstoku miejscowej Jagiellonii 0-2. Zatem kto wygra we Wrocławiu, ten na pewno będzie wyżej w tabeli od swojego rywala.
Dla piłkarzy Lecha Poznań mecz ze Śląskiem będzie ostatnim przetarciem przed spotkaniem ze słynnym Juventusem Turyn. Po przegranym w ostatniej kolejce meczu w Białymstoku poznaniacy będą chcieli przełamać się i zdobyć punkty we Wrocławiu. Trener Jacek Zieliński w sobotnim meczu nie będzie mógł skorzystać z usług Tomasza Bandrowskiego oraz Jacka Kiełba, którzy doznali urazów podczas zgrupowania reprezentacji w Grodzisku (Kiełb) i meczu z Ukrainą (Bandrowski). We Wrocławiu nie wystąpi także Jasmin Burić, który zmaga się z urazem doznanym na jednym z treningów zespołu. Do zdrowia wracają za to Seweryn Gancarczyk oraz Bartosz Bosacki, co powinno rozwiązać liczne w ostatnim okresie problemy z defensywą poznańskiego zespołu. Obaj piłkarze wystąpili już w meczu sparingowym z Turem Turek, przegranym przez mistrzów Polski 1:2.
W Śląsku na pewno nie zagra Sebastian Dudek, który przechodzi rehabilitację po złamaniu kości strzałkowej, oraz Antoni Łukasiewicz, który ostatnio zmagał się z krwiakiem na nodze. Poobijany w Gdańsku Sebastian Mila (ścięgno Achillesa) miał parę dni przerwy, ale wznowił treningi z zespołem i powinien wystąpić od początku spotkania. Informacja z ostatniej chwili – z Lechem na pewno nie zagra Vuk Sotirović (kontuzja), którego w kadrze meczowej zastąpi Krzysztof Ulatowski. Czy to oznacza powrót do systemu 4-5-1, przynajmniej w tym spotkaniu? Razem z Cristianem Diazem w ataku mogą zagrać jednak Tomasz Szewczuk, albo Łukasz Gikiewicz, jednak w jakim ustawieniu przeciwko Lechowi wyjdzie Śląsk, tego nie wie nikt – może poza trenerem Tarasiewiczem.
Do kadry meczowej wraca Mariusz Pawelec (poprzednio lekki uraz, po którym wyjechał na mecze kadry U-23 i zagrał w dwóch spotkaniach), ale brak Dudka, Łukasiewicza i Sotirovica bardzo bolą. Kibice wymagają jednak stuprocentowego zaangażowania w grę, najlepiej takiego jak w meczu z Legią, oby tylko wynik był zupełnie inny niż wtedy. Oczywiście na korzyść Śląska.
Będzie to ostatni mecz Śląska na Oporowskiej na ponad miesiąc, teraz czekają nas 4 mecze wyjazdowe – Łódź (Widzew), Nowy Dwór Mazowiecki (Świt), Kielce (Korona), oraz Kraków (Wisła), a po tych spotkaniach przerwa na mecze kadry. Kolejny mecz u siebie wrocławianie rozegrają dopiero w weekend 16-17 października a ich rywalem będzie Polonia Warszawa. Mecz z Lechem już w sobotę o 18:15, a my zachęcamy do przyjścia nieco wcześniej, żeby uniknąć problemów z powolnym wejściem na stadion.