Wypowiedzi trenerów po meczu Śląsk-Odra

Prezentujemy wypowiedzi trenerów: Roberta Moskala (Odra Wodzisław) i Ryszarda Tarasiewicza (Śląsk Wrocław) po sobotnim meczu.


 

Robert Moskal (trener Odry Wodzisław): Nie powiem dużo o tym meczu, bo co można powiedzieć o takiej grze. W pierwszej połowie zagraliśmy zbyt delikatnie, zupełnie odpuściliśmy Śląskowi. Meczu nie można zaczynać od takiego gradu straconych goli. Cóż, mamy przed sobą kolejne spotkania i mam nadzieję, że w nich zaprezentujemy się już lepiej.

Pytania od dziennikarzy:
Nie zadaje Pan sobie czasem pytania, czy warto było podejmować pracę w Odrze?

Chciałbym doczekać sytuacji, w której będę mógł sam przygotować sobie zespół. I sprowadzić ludzi, którzy będą chcieli walczyć na boisku i dla których gra w Ekstraklasie będzie wyzwaniem.

A doczeka Pan tego? Bo to, co się dzieje w Odrze, wygląda bardzo nieciekawie.
Niestety, często bywa tak, że jak coś się sypie, to w całości. W okresie, gdy mieliśmy dwa tygodnie wolnego i mogliśmy popracować, dwunastu zawodników zachorowało na grypę. Przed meczem ze Śląskiem kontuzji doznał bramkarz Adam Stachowiak i musiał debiutować młody Buchalik. Robimy proste błędy, ustalamy taktykę, a potem to wszystko bierze w łeb. Wolałbym, by te dwie kolejki z wiosny nie były rozgrywane. Było to widać w dzisiejszym meczu. Przy jednym z goli dla Śląska na jeden zwód rywala nabrało się trzech moich graczy. Przecież to jest Ekstraklasa, tu nie ma miejsca na takie błędy.

A dlaczego tak się dzieje?
Proszę nie ciągnąć mnie za język. Mamy przed sobą trzy mecze i musimy się na nie zmobilizować. Moi piłkarze muszą popracować, bo punkty są nam bardzo potrzebne.

Ryszard Tarasiewicz (Śląsk Wrocław): Jestem zadowolony z wygranej. Wynik jest sprawiedliwy, nie mówię o rezultacie, ale zasłużyliśmy na tę wygraną. Pokazaliśmy dobry futbol, nasza gra była nieźle zorganizowana. Przez cały mecz nie pozwoliliśmy Odrze stworzyć okazji bramkowych. Wygrywamy z rywalami, z którymi powinniśmy wygrać, a to świadczy o klasie naszego zespołu. Gratuluję moim piłkarzom.

Pytania do trenera od dziennikarzy:

Nie ma Pan pretensji do swoich graczy, że lekko odpuścili Odrze w drugiej połowie?
Nie. Jeśli w kolejnych meczach będziemy tak samo odpuszczać rywalom drugą połowę i kończyć mecze takimi wynikami, to będę zadowolony. Oczywiście, na pewno można było oczekiwać bardziej składnej gry i większej liczby sytuacji bramkowych. Ale graliśmy z dużą przewagą i pewnością, więc trudno się dziwić moim piłkarzom, że nie grali z takim samym rytmem i z taką samą koncentracją w ataku. Ale mówię tylko o ofensywie, bo w obronie przez cały mecz nie pozwoliliśmy rywalom praktycznie nie na nic. Może w drugiej połowie powinniśmy zagrać bardziej składnie i dokładniej, ale nie takim zespołom jak Śląsk Wrocław zdarzały się błędy przy grze z tak wysokim prowadzeniem.

Panie trenerze, pamięta Pan swoje mecze, przed którymi rodziły się Panu dzieci? Bo dziś czegoś podobnego doznał Sebastian Mila.
W 1982 roku urodził mi się pierwszy syn i akurat strzeliłem bramkę w Moskwie. A później już nie pamiętam, drugie, trzecie... (śmiech).

Niedługo Śląsk zagra z Arką Gdynia. Podczas poprzedniej potyczki z tą drużyną spotkała Pana nieprzyjemna sytuacja z kibicami gdyńskiego zespołu. Nie obawia się Pan powtórki?
Nie boję się i jestem przygotowany, że mogą mi ubliżać. Ale ktoś będzie obrażać moją rodzinę, to może dojść do małych przepychanek. Wiem, że nie wypada mi tak mówić jako trenerowi, ale mówię to z pełną odpowiedzialnością. Niech wyzywają Tarasiewicza, jestem do tego przyzwyczajony, ale rodziny nie pozwolę ruszyć. Jeśli na meczu będzie zła ochrona i dojdzie do incydentów, to ktoś może dostać klapsa. I mówię to z pełną świadomością, bo na pewne rzeczy sobie nie pozwolę.

W poprzednim meczu wylądował Pan na trybunach...
Tak i muszę przypomnieć, że oliwy do ognia dolewał wtedy sędzia techniczny, który był agresywny i prowokował kibiców. Ale powtarzam: jeśli ktoś będzie mnie obrażał z trybun, gdy będę na ławce trenerskiej, to żaden problem. Jestem na to przygotowany.


Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.