Wypowiedzi zawodników

Poniżej prezentujemy wypowiedzi Kamila Bilińskiego, Przemysława Kuliga oraz Antoniego Łukasiewicza po meczu Cracovia-Śląsk.
Kamil Biliński: Jak ocenisz swój dzisiejszy występ?Oceniam swój dzisiejszy występ pozytywnie, aczkolwiek szkoda, że to się nie przełożyło na wynik. Nie wygraliśmy tego meczu, ale myślę, że zagrałem nieźle i jesteśmy raczej zadowoleni z remisu.
W pewnym momencie wykonałeś gest w kierunku sektora gości zachęcający do dopingu.
Liczyłem na pomoc kibiców, bo trochę nam tego brakowało. Wiadomo, że fani Cracovii dość żywiołowo dopingowali. Chciałem poderwać naszych kibiców do dopingu i cieszę się, że na tyle na ile mogli wspierali nas.
W jednej z sytuacji, gdy mogłeś strzelać, zdecydowałeś się jednak na odegranie do boku.
Zauważyłem, że Sebastian Mila wychodzi na czystą pozycję. Chciałem wyłożyć mu piłkę, aby wszedł w pole karne i oddał strzał. Niestety trochę za mocno mu podałem, Sebastian wypadł z pola karnego i nic nie wyszło z tego zagrania.
Po jednym ze starć z zawodnikiem Cracovii dośc długo leżałeś na boisku, po chwili wstałes i ruszyłeś w kierunku własnego pola karnego.
Po ostrym wejściu miałem rozerwaną getrę, noga jest dość poobijana, niestety sędzia tego nie zauważył. Wstałem i ile miałem jeszcze sił pobiegłem do pola kranego, bo miałem swojego zawodnika do krycia i nie mogłem dopuścić do tego, aby strzelił bramkę.
Antoni Łukasiewicz: Wynik ten to zarazem zdobycie jednego, jak i strata dwóch punktów. Zawsze chcemy wygrać, pierwsza połowa była trochę słaba w naszym wykonaniu. Pozwoliliśmy Cracovii narzucić ich styl gry, grali dużo piłką, walczyli o 3 punkty na których im z całą pewnością bardzo zależało. W drugiej połowie zaczeliśmy grać na odpowiednim poziomie, dzięki czemu wyglądała ona zupełnie inaczej: zaczeliśmy stwarzać sytuacje, niestety nieraz brakowało nam zimej krwi, ponieważ mogliśmy te 2-3 bramki strzelić i byłoby po meczu. Gdyby tak się potoczyły wydarzenia to zdobylibyśmy 3 punkty i utrzymali pewien kontakt z czołówką, a tak jest 1 punkt i pewien niedosyt. Patrząc na liczbę sytuacji wydaje mi się, że jednak my byliśmy bliżej zwycięstwa w tym meczu. W pierwszej połowie Cracovia stwarzała sytuacje po naszych niepewnych zagraniach i niedokładnych podaniach. Sami prokurowaliśmy zagrożenie pod swoją bramką. W drugiej części gry było z naszej strony zdecydowanie mniej błędów i gospodarze nie mieli tak klarownych sytuacji. Może poza uderzeniem Kuliga z końcówki, gdzie z 11 metrów przestrzelił nad bramką, ale trzeba przypomnieć sytuacje Sebka Mili, który miał, zarówno w pierwszej, jak i w drugiej połowie, bardzo podobne okazje, gdy z woleja, z bliska, nie udało mu się strzelić. Do tego Janek Gancarczyk dwa, czy trzy razy wchodził w pole karne, jednak brakowało ostatniego dogrania. To jest właśnie futbol, pozytywem jest to, że stwarzamy sytuacje, gramy w swoim stylu. Nasz ,,walec'' się uruchomił i zaczeliśmy grać swoje. Szkoda, że nie wykorzystaliśmy okazji, ale nie można mieć pretensji do chłopaków, nawet taka Barcelona nie wykorzystuje wszystkich sytuacji, musi stworzyć sobie ich 15-20, aby strzelić te dwie, czy trzy bramki i okazuje się, że w naszym przypadku jest podobnie. Liga jest nadal naszym priorytetem, ale Puchar Ekstraklasy traktujemy również bardzo poważnie, na pewno chcielibyśmy w tym pucharze dojśc do finału i zwyciężyć. W lidze też gramy o jak najwyższą lokatę i o to, aby zgromadzić jak największą ilość punktów, nasze priorytety się nie zmieniają.
Przemysław Kulig: Jest nam przykro, że nie udało nam się wygrać i zdobyć kompletu punktów. Śląsk nas niczym nie zaskoczył, większość piłek rozprowadzał Sebastian Mila. My mieliśmy sytuacje do zdobycia bramek, zarówno w pierwszej, jak i drugiej połowie. Ja sam miałem doskonałą okazję do zdobycia gola, można powiedzieć, że była to „piłka meczowa”. Chciałem uderzyć w bramkę, a piłka trochę zeszła mi na zewnątrz. Byłoby po meczu, a tak ten remis jest dla nas jak porażka.