Wywiad z Markiem Wleciałowskim

Marek Wleciałowski, asystent trenera Oresta Lenczyka, poświęcił kilka minut na rozmowę na temat meczu sparingowego z FC Hradec Kralove.

Choć w meczu bramki nie padły, to wydaje się, że jedenastka z drugiej połowy, która była dość eksperymentalnie zestawiona i ustawiona, pokazała się z lepszej strony.
Na pewno to była zagadka dla zespołu przeciwnego i z tego wyniknęło różnica w grze i problemy rywali z odpowiednim ustawieniem się.

Kilku graczy wystąpiło na nietypowych pozycjach.
Wprowadza to pewien uniwersalizm w poczynania poszczególnych zawodników i na tym etapie, to każda taka zmiana działa jako element szkoleniowy.


 

Śląsk miał kilka dogodnych sytuacji bramkowych, a najlepszych nie wykorzystał Łukasz Gikiewicz.
I trzeba go w tym momencie zostawić z tym, widać było z resztą po nim, że zastanawia się nad tym jak to się stało, że zdobył ani jednej bramki. Jest to dla niego sygnał, że jeszcze musi coś więcej zrobić stając oko w oko z bramkarzem. Na pewno go nie usprawiedliwiamy, ale też trzeba wziąć poprawkę, że warunki nie były sprzyjające, by zrobić balans ciałem, czy szukać technicznego uderzenia.

Wydaje się, że coraz lepiej z partnerami rozumie się Rok Elsner.
Na pewno zespół odczuwa, że się nie oszczędza i zostawia dużo zdrowia na boisku, szczególnie w trudnych momentach, gdy jest jakaś strata, to potrafi przerwać grę.

Czy komplet tych 22 zawodników oraz Diaz i Łukasiewicz, których dzisiaj nie było, tworzyć będą kadrę na zgrupowanie na Cyprze, czy grupa ta może być mniejsza?
Mamy jeszcze parę dni, będą dwie gry kontrolne, ale wydaje się, że będziemy pracować z tą grupą zawodników.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.