Wzmocnienia są konieczne
Mimo sporej sumy wydanej na zawodników w letnim okresie transferowym nie spodziewano się, że Śląsk Wrocław będzie tak blisko ligowej czołówki, wcale nie odbiegając poziomem sportowym od najlepszych. Jednak myślenie, że skład Ryszarda Tarasiewicza nie potrzebuje kolejnych wzmocnień jest mylne – kilka spotkań pokazało nam, że wciąż ze Śląska można wycisnąć więcej. Królestwo za bramkarza.
Niestety najwięcej problemów trener ma z obsadą pozycji bardzo newralgicznej – bramkarza. Oczywiście nie zdziwi nikogo stwierdzenie, że mamy trzech równych bramkarzy, na podobnym poziomie sportowym. Problem w tym, że ten poziom znacznie odbiega nie tylko od ambicji klubu ale i jego potrzeb. Każdy z bramkarzy, który miał okazję bronić w meczach WKS-u popełnił kilka błędów, które już kosztowały nas punkty w lidze. Pozostaje jeszcze w odwodzie Andrzej Olszewski, który dopiero wraca do gry po kontuzji ale ciężko się spodziewać, że nastąpi u niego eksplozja formy na miarę golkiperów czołowych drużyn w lidze. Jeśli Śląsk utrzyma się w czołówce i zadeklaruje walkę o coś więcej niż tylko utrzymanie w lidze to sprowadzenie kogoś na bramkę jest koniecznością. Pierwszą nasuwającą się kandydaturą jest były zawodnik naszego klubu – Radek Janukiewicz. Po nieprzedłużeniu kontraktu i półrocznym wypożyczeniu do Zagłębia Lubin osiadł w greckiej Skodzie Xanthi. Niestety nie wywalczył sobie tam miejsca w składzie i na dodatek odniósł kontuzję, która wykluczyła go z gry w pierwszych miesiącach sezonu. Mimo kiepskiej atmosfery w jakiej żegnał się ze Śląskiem warto by było znów usiąść do rozmów z 23-letnim golkiperem i wykorzystać zapis w jego kontrakcie z Grekami by sprowadzić Janukiewicza do Wrocławia. Kibice z pewnością chętnie w bramce zobaczyliby również innego byłego zawodnika Śląska – Tomasza Bobla, który po 10 latach gry w niemieckich ligach wrócił do kraju szukać klubu. Atutami najlepszego do niedawna bramkarza 2 Bundesligi na pewno jest doświadczenie i posiadanie własnej karty zawodniczej.
Im młodszy tym lepszy?
W ostatnich spotkaniach obrona Śląska występowała w dość eksperymentalnym ustawieniu jak na wymogi rodzimej Ekstraklasy. Rzadko zdarzało się bowiem, że skład czwórki defensywnej klubu z czołówki ligi miał średnią wieku na poziomie.. 24 lat! Najstarszym z nich był Krzysztof Wołczek a nawet jeśli doliczyć dobrze grającego na pozycji defensywnego pomocnika Antoniego Łukasiewicza (25 lat) to wynik nadal jest imponujący. Po części ta sytuacja wyniknęła z kontuzji Ćapa i Pokornego ale nie można powiedzieć, że blok defensywny spisuje się słabo. Oprócz feralnego meczu wyjazdowego w Warszawie tylko Jagiellonia była w stanie strzelić nam co najmniej dwie bramki. Piotr Celeban, według trenera Tarasiewicza, powinien być nawet brany pod uwagę przy ustalaniu szerokiej kadry reprezentacji Polski! Oczywiście dobra postawa dość młodej obrony Śląska wcale nie oznacza, że wzmocnienia nie są potrzebne. Mankamentem naszych dwóch stoperów (Celebana i Pawelca) jest dość niski wzrost co może być decydujące w meczach z przeciwnikiem, który preferuje grę jednym, rosłym napastnikiem. Powrót do zdrowia i pierwszego składu Petra Pokornego może tą sytuację poprawić jednak warto mieć na rezerwie kogoś kto potrafiłby w końcówce spotkania powstrzymać desperackie ataki rywali.
Brak jokera.
Dzięki dobrej grze Ostrowskiego, Janusza Gancarczyka i Sebastiana Mili o grze ofensywnej Śląska mówi się wszędzie w samych superlatywach. Ta trójka, wspierana dodatkowo przez Dudka, Sztylkę i Łukasiewicza ma wielki potencjał, który wystarczy tylko odpowiednio wykorzystać. Z tym jest jednak problem. Mimo tego, że Tomasz Szewczuk świetnie zastępuje Sotirovicia to z pewnością nie jest on zawodnikiem, który przez cały sezon utrzyma formę i w każdym meczu będzie strzelał bramki. Serb, po powrocie do formy, jest o wiele groźniejszy i daje więcej opcji atakującej drużynie. Niestety słabość obsady tej pozycji ujawniła się gdy tylko ta dwójka nie mogła z powodu kontuzji czy choroby zagrać. Postawę Łudzińskiego czy Sobocińskiego na razie należy przemilczeć bo, jak było widać gdy grali, nie bez powodu są oni tylko rezerwowymi. Krzysztof Ulatowski, mimo wielkich starań, nie jest typem snajpera, woli wracać się do środka i rozgrywać aniżeli wykańczać akcje. Najlepszym rozwiązaniem tego problemu byłoby kupno napastnika, który początkowo spełniałby rolę jokera by po pewnym czasie wejść do składu Śląska i grać obok Sotirovicia. Oczywiście nie trzeba szukać takiego zawodnika pośród klubów Ekstraklasy – rozsądniejszym krokiem byłoby przyjrzenie się kilku młodym i obiecującym graczom z pierwszej ligi. Choć nazwiska takie jak Drozdowicz, Dziuba czy Cichos jeszcze nic nie mówią kibicom w naszym kraju czy mieście to jednak warto podkreślić, że ci młodzi zawodnicy decydują o obliczu swoich drużyn. Z pewnością również nie kosztowaliby oni zbyt wiele a przy tak dobrze grających skrzydłowych i pomocnikach mieliby okazję się nieraz wykazać. Może jednak zamiast przyglądać się zawodnikom z innych klubów warto sięgnąć po kogoś kto strzela już bramki dla Śląska. W drużynie Młodej Ekstraklasy dobrze spisuje się Kamil Biliński i, mimo słabszej postawy kolegów, jest w czołówce klasyfikacji strzelców, zdobył do tej pory 7 bramek często pojawiając się na boisku dopiero po przerwie.
Do przerwy w rozgrywkach ligowych pozostało jeszcze sześć kolejek i z pewnością dopiero wtedy będzie można rozmawiać i decydować o tym na jakie pozycje są potrzebne nam wzmocnienia. Trzeba pamiętać, że każde przyjście będzie równe ze skreśleniem któregoś z zawodników, czy to poprzez sprzedanie czy odesłanie do drużyny Młodej Ekstraklasy. Kilku piłkarzy z obecnej kadry musi potraktować te najbliższe tygodnie bardzo poważnie jeśli chcą się w zespole utrzymać. Jeżeli Śląsk będzie walczył o więcej niż tylko utrzymanie się w górnej połowie tabeli, to Tarasiewicz nie będzie mógł sobie w rundzie rewanżowej pozwolić na jakiekolwiek błędy w meczu czy wstawianie kogoś w słabszej dyspozycji. Wspominałem na wstępie, że obecne wyniki drużyny z pewnością kibiców Śląska pozytywnie zaskoczyły. Nie można również oprzeć się wrażeniu, że w kilku spotkaniach piłkarze mogli pokusić się o lepszy wynik i zdobycie większej ilości punktów. By nie było już takich pechowych remisów jak w meczach z Lechią, Cracovią czy Polonią Bytom potrzebne są pewne zmiany. Kwestia tego czy Ryszard Tarasiewicz zdecyduje się na nie w obrębie obecnej kadry czy postanowi wprowadzić kogoś do niej w zimie. Pewne jest jedno – wsparcie i kredyt zaufania u kibiców Śląska Wrocław ma spory i nikt nie wątpi, że trener nie postąpi pochopnie podejmując odpowiednią decyzję.