Z obozu rywala

W środę w Pucharze Ekstraklasy Ruch Chorzów pokonał we Wrocławiu Śląsk 2:1, jednak "Niebiescy" nie cieszyli się zbyt długo ze zwycięstwa. Ze względu na nieregulaminową ilość zmian, spotkanie zostało zweryfikowane jako walkower na korzyść wrocławian. Odpowiedzialnym za taki stan rzeczy jest kierownik drużyny Andrzej Urbańczyk, który broni się niejasnością przepisów i krótkim stażem w klubie. - Jestem tu od dwóch miesięcy, nie wszystko byłem w stanie ogarnąć... Na swoje usprawiedliwienie mogę jedynie powiedzieć, że to był mój pierwszy mecz Pucharu Ekstraklasy - tłumaczył Urbańczyk dla Sportu.


 

Całe zamieszanie nie wpłynie także zbyt dobrze na postawę zespołu. - Cały nasz wysiłek poszedł na marne. Zagraliśmy bardzo dobre spotkanie i ten mecz nie tylko mógł być sporym krokiem w kierunku awansu do półfinału, ale także mógł dodać nam pewności w meczach ligowych - powiedział piłkarz Ruchu Grzegorz Baran.

Walkower i pojawiające się informacje o złej sytuacji finansowej klubu, to niejedyne zmartwienia działaczy Ruchu. Na spotkaniu z władzami spółki Ekstraklasa S.A. prezydent Chorzowa Marek Kopel zapowiedział, że budowa nowego stadionu rozpocznie się dopiero po modernizacji Stadionu Śląskiego. W sytuacji wciąż zaostrzających się wymogów licencyjnych w polskiej lidze zmusi to Ruch do rozgrywania wszystkich swoich spotkań właśnie na Śląskim. Prezydent tłumaczy się brakiem funduszy potrzebnych na budowę, przypomina też o inwestycjach poczynionych na obecnym stadionie przy ulicy Cichej - Wybudowaliśmy nowy budynek klubowy za półtora miliona złotych, a teraz jest montowana instalacja grzewcza pod murawą za około cztery miliony. Klub nie płaci nam ani grosza za wynajem stadionu. My naprawdę się staramy - wyjaśnia Marek Kopel.

źródło: niebiescy.pl/Sport/Przegląd Sportowy

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.