Z obozu rywala
Po upragnionym pierwszym w historii Mistrzostwie Polski w Poznaniu zapanował duży optymizm. Działacze zapowiedzieli wzmocnienie zespołu, a odejście Roberta Lewandowskiego było oczywiste już znacznie wcześniej. Celem było zakwalifikowanie się do Ligi Mistrzów i potwierdzenie prymatu w kraju. Dziś Lechowi pozostała Liga Europy, dopiero 8. miejsce w lidze i ciągłe zmaganie się z licznym problemami. "Poznańska lokomotywa" szczególnie słabo spisuje się w ofensywie. Z 11 rozegranych w tym sezonie spotkań aż 7 zakończyła z zerowym dorobkiem bramkowym, a więcej niż raz podopieczni Jacka Zielińskiego trafili do siatki rywala tylko w pojedynku z Cracovią (5:0). Skuteczności brakuje przede wszystkim Joelowi Tshibambie (0 goli) i Arturowi Wichniarkowi (1 trafienie).
Słaby początek nie oznacza jednak, że w Poznaniu muszą spisać już ten sezon na straty. W Ekstraklasie pozostało 26. kolejek, a Lech jako jedyna polska drużyna występuje jeszcze w europejskich pucharach. W fazie grupowej Ligi Europy Lechici trafili jednak na bardzo mocnych rywali. Manchester City, Juventus i Red Bull Salzburg to uznane w Europie zespoły naszpikowane świetnymi piłkarzami. - Wylosowaliśmy silne drużyny. Nasza grupa może nawet mocniejsza niż niektóre w Lidze Mistrzów. Z drugiej stronie strony fajnie jest zmierzyć się z takimi rywalami. Juventus to historia światowej piłki, Manchester zresztą też - powiedział po losowaniu trener Jacek Zieliński. Pierwszy mecz Lech rozegra 16. września w Turynie.
Wciąż nie wiadomo, gdzie poznaniacy rozegrają spotkania domowe. UEFA ma zastrzeżenia do stadionu mistrzów polski, nie podjęła jednak ostatecznej decyzji. Na obiekt rezerwowy został wyznaczony stadion Zawiszy w Bydgoszczy, co z kolei z niezadowoleniem przyjęto w Lubinie - Szczerze mówiąc, byłem rozczarowany, że Lech wybrał Bydgoszcz jako opcję rezerwową, a nie nas - powiedział dla "Przeglądu Sportowego" prezes Zagłębia Jerzy Koziński.
Zmiany terminów spotkania Lecha ze Śląskiem Wrocław związane były z przerwą na mecze międzypaństwowe. Powołania na nie otrzymało kilku piłkarzy "Kolejorza": Sławomir Peszko, Grzegorz Wojtkowiak, Jacek Kiełb, Tomasz Bandrowski (wszyscy Polska), Luis Henriquez (Panama), Artjoms Rudnevs (Łotwa) i Sergei Krivets (Białoruś). Kiełb i Bandrowski wrócili jednak przedwcześnie ze zgrupowania kadry z powodu kontuzji i nie zagrają przeciwko Śląskowi. Pozostała w Poznaniu część drużyny rozegrała 2. września sparing z Turem Turek. Niespodziewanym zwycięzcą okazał się niżej notowany zespół, wygrywając 2:1. Jedynego gola dla Lecha zdobył Jan Zapotoka. W spotkaniu po 90 minut zagrali wracający do zdrowia Bartosz Bosacki i Seweryn Gancarczyk, zabrakło za to Marcina Kikuta, ale on także powinien był gotowy na sobotę - Miałem trochę przerwy po meczu w Białymstoku, ale obecnie wszystko jest już w porządku. Czuję się dobrze i na mecz ze Śląskiem będę do dyspozycji sztabu szkoleniowego - stwierdził Kikut.
Jako czwarty polski klub Lech został członkiem European Club Association (ECA).- Dla nas przystąpienie do tej organizacji jest olbrzymim wyróżnieniem i zaszczytem jednocześnie. Tym bardziej, że obok Wisły Kraków jesteśmy jedynym polskim klubem mającym moc decyzyjną. Legia i Polonia Warszawa również należą do ECA, ale nie posiadają takiego przywileju - powiedział wiceprezes klubu Arkadiusz Kasprzak.
Klub z Poznania podpisał umowę z Wyższą Szkołą Bezpieczeństwa i Agencją Ochrony Bokser. Od października studenci będą na stadionie Lecha odbywać praktyki polegające na pomocy kibicom w poruszaniu się po obiekcie.
źródło: lechpoznan.pl/www.zaglebie-lubin.pl