Z obozu rywala

Piłkarze Arki Gdynia mogą się pochwalić najskuteczniejszą grą w defensywie ze wszystkich zespołów polskiej Ekstraklasy. W 14 rozegranych do tej pory kolejkach stracili 12 goli, z czego zaledwie 2 na własnym boisku (w 6 potyczkach). Na sztucznej murawie w Gdyni jeszcze nie przegrali. W tym świetnie działającym mechanizmie najwyraźniej jednak coś się zacięło. W dwóch ostatnich meczach gdynianie stracili 5 goli z czego cztery po prostu rywalom podarowali.


 

Wszystkie bramki w zakończonym wynikiem 3:0 spotkaniu Legii Warszawa z Arką Gdynia były w dużej mierze spowodowane indywidualnymi błędami. Pierwszy popełnił japoński sędzia Maasaki Toma, przy następnych golach fatalnie interweniował bramkarz Norbert Witkowski. W poprzednim meczu, z Polonią Bytom, głównymi winowajcami byli obrońcy. - Straciliśmy trzy bramki. Pierwszy raz w tym sezonie. Bramka numer dwa i trzy to już istny niefart. Niestety w dwóch ostatnich meczach tracimy aż pięć bramek. Tak naprawdę same je sobie strzeliliśmy. Dotychczas wszystko dobrze w tyłach wyglądało. A teraz płakać się chce – powiedział po spotkaniu z Legią Maciej Szmatiuk.

Szmatiuk w meczu ze Śląskiem nie wystąpi, w Warszawie otrzymał bowiem 4 żółtą kartkę w tym sezonie. W podobnej sytuacji znalazł się inny obrońca Marciano Bruma, który został ukarany żółtym kartonikiem za zagranie będące przyczyną rzutu karnego. Od tej decyzji sędziego Arka się jednak odwołała, a Komisja Ligi Ekstraklasy przyznała klubowi rację i anulowała kartkę. Nie wiadomo czy w sobotę zagrać będą mogli zmagający się z urazami Ante Rozić i Miroslav Bożok. Do końca rundy na pewno nie wystąpi Filip Burkhardt, który w zeszłym tygodniu przeszedł operację kontuzjowanej nogi.

Arka testuje zawodnika ŁKS-u Łomża Mateusza Laskowskiego, 19-letni napastnik w tym sezonie zdobył 17 goli w rozgrywkach podlaskiej IV ligi.

źródło: arka.gdynia.pl

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.