Zabrakło nam atutów

Wypowiedź Oresta Lenczyka na pomeczowej konferencji prasowej po spotkaniu Hanoveru ze Śląskiem.


 

Gratuluję gospodarzom, wygrała drużyna, która wykorzystała sytuację dla nas bardzo zła, bo stracenie zawodnika i bramki, kiedy jeszcze byliśmy w grze spowodowało, że od tej minuty zmuszeni byliśmy do gry obronnej, w zasadzie nie mając większych szans w ataku. W takim meczu, w którym gospodarze mieli już wszystko, zapewniony awans, grali swobodnie. Ambicja, wola walki nie wystarczyła. Z pewnością odkrywając się, chcąc atakować, dawaliśmy szanse gospodarzom na szybkie ataki, które doprowadzały do utraty kolejnych bramek. Szczególnie wtedy, gdy brakowało siły, głównie graczom, którzy grali cały mecz.
Myśmy byli dzisiaj, grając w 10 szczególnie, za słabą drużyną, aby przeciwstawić się gospodarzom. Mając przed meczem jednak nadzieje, że ten mecz skończy się dla nas korzystnie, nawet przy nikłej porażce, ale przy innym prowadzeniu gry.
- Jaki cel miało ściągnięcie Diaza? Czy w drugiej połowie nie chciał już Pan atakować woląc nie stracić kolejnych bramek?
- Myśmy stracili naszego stopera, załataliśmy dziurę pomocnikiem i czekaliśmy na zmianę do przerwy licząc, że nie stracimy bramki, mając na uwadze, że mamy 3 zmiany. Mimo wszystko straciliśmy bramkę i nie było na co czekać. Stąd ściągnięcie Diaza i zastąpienie go Patejukiem, żeby miał szanse indywidualnie coś zrobić, żeby mógł zagrozić swoją szybkością. Diaz na pewno potrafiłby utrzymać się z przodu przy piłce, ale któż by do niego dochodził, kiedy Hannover w obronie grał zupełnie przyzwoicie mając przewagę zdecydowaną. Przyznam szczerze, że nie wychodziło to nam najlepiej, bo te podanie do Patejuka albo były niecelne albo musiał on wracać po piłkę.
- Czy wynik tego dwumeczu to rzeczywista różnica pomiędzy mistrzem Polski i 7. drużyną Bundesligi?
- Po wylosowaniu przez nas Hannoveru z pewnością uznano, że Legia wylosowała lepiej. Legia też odpadła. Okoliczności, w jakich dochodziło do utraty bramki i zawodnika, w I meczu nieuznana bramka i jeszcze ze 2 sytuacje, były takie, że w tym dwu meczu można było się pokusić o lepszy wynik. Co nie dowodzi, że faworytem był Śląsk. Biorąc pod uwagę szczególnie tych zawodników, którzy wystąpili po stronie Hannoveru: kadrowo i umiejętnościami większym potencjałem dysponuje drużyna Hanoveru.
Na koniec przypomnę, że dzisiaj wynik meczu można uznać za 3:3, bo 2 gole strzelił Sobiech. Na pytanie o polski futbol: 3 piłkarzy mamy w mistrzu Niemiec, a ja sobie nie przypominam, żeby piłkarz z Bundesligi grał w Polsce.
- Dwa dni temu oglądałem mecz Hannover – Schalke, pomyślałem, że mamy tu szanse pograć, początek był obiecujący, ale mecz trwa 90 minut. Atuty nie wystarczyły nam, a końcówka podobnie jak we Wrocławiu, doprowadziła do tak wysokiego wyniku.
- Jak się Panu podobali wrocławscy kibice w Hanowerze?
- Nie słyszałem, co śpiewali, ale mogę tylko powiedzieć: dziękuję!
- Czy ta porażka nie osłabi morale drużyny?
- My jesteśmy w sytuacji podobnej do Ruchu, który w lidze wystartował jeszcze gorzej. Mecz jest w niedzielę, problemem numer 1 jest, aby doprowadzić zawodników do takiej sytuacji, aby mecz był możliwy do rozegrania na pełnych obrotach. Będziemy jechać do 7-8 rano autobusem, bo przez noc wracamy. Mam możliwość wystawienia kilku zawodników, którzy nie grali dziś, nie wiem, czy to pocieszenie, ale Ruch nie zagra jak Hanower. Ruch jest na ostatnim miejscu, będzie chciał wygrać.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.