Zakończył się remont siedziby Śląska

Piłkarski Śląsk doczekał się klubowej siedziby z prawdziwego zdarzenia. Po trwających rok pracach, budynek przy ulicy Oporowskiej został oddany do użytku. I choć nie można powiedzieć, że dzięki nowej siedzibie Śląsk spełnia już europejskie standardy, to jednak przyznać trzeba, że porównywanie obecnego stanu budynku z poprzednim to jak zestawianie bolidu Roberta Kubicy z furmanką.


 

Gdy wiosną zeszłego roku Zbigniew Drzymała chciał przejąć Śląsk, z Grodziska Wielkopolskiego do Wrocławia niemal co tydzień ściągały tabuny działaczy nieistniejącego już Groclinu, który miał się połączyć ze Śląskiem. Córka biznesmena i jednocześnie administratorka jego interesów, Joanna, niemiłosiernie szydziła z warunków, w jakich pracują działacze klubu.

- W takim gmachu nie trzymalibyśmy nawet starych dokumentów – krytykowała stan siedziby Śląska Joanna Drzymała w prywatnej rozmowie z autorem tekstu.

Działacze Groclinu o wszystkim, co wiązało się ze Śląskiem, wypowiadali się w tamtym czasie niemal tylko krytycznie. Negatywne uwagi Joanny Drzymały co do stanu siedziby Śląska były jednak uzasadnione. Działacze pracowali w odrapanym i podniszczonym budynku. Większość pomieszczeń była ciasna jak mysie nory, a do gmachu mógł wejść praktycznie każdy.

Efekt? Zdarzyło się i tak, że pewnego razu niemal w samo południe z biur Śląska skradziono laptopa, a sprawcy – mimo gruntownego obejrzenia zapisów monitoringu – nie odnaleziono.
Tamte czasy to już jednak przeszłość. Obecnie biura Śląska prezentują się bardzo okazale i są godne miana siedziby klubu Ekstraklasy z aspiracjami. Co ciekawe, plan remontu budynku powstał… z inicjatywy Zbigniewa Drzymały.

- Cały projekt remontu siedziby klubu powstał pod okiem specjalistów wynajętych przez niedoszłego właściciela Śląska – zdradził rzecznik prasowy klubu, Michał Mazur.

Budynek odmalowano, dobudowano też oszkloną galerię, w której mieści się teraz sala VIP i pomieszczenie dla dziennikarzy. Stare, ciasne gabinety nieco poszerzono. Niemal od zera zbudowano szatnie dla piłkarzy, które teraz spełniają wszelkie wymogi UEFA. Swoje gabinety mają także trener Ryszard Tarasiewicz, jego asystent Waldemar Tęsiorowski i kierownik zespołu, Zbigniew Słobodzian.

Poprawiono też warunki pracy służbom porządkowym, które pracują na meczach. Do ich dyspozycji oddano centrum monitoringu, w którym można nadzorować wydarzenia na stadionie za pośrednictwem aż 47 kamer. Jak podkreśla Michał Mazur, tylu kamer nie ma na swoim obiekcie żaden klub Ekstraklasy.

Rzecznik klubu nie chciał zdradzić, ile pieniędzy pochłonął remont klubowej siedziby. Tajemniczość Mazura może dziwić, ale patrząc na stan tego swoistego "serca Śląska" można zaryzykować ocenę, że kapitał nie poszedł w błoto.


fot. Michał Mazur prezentuje tajniki systemu monitoringu.


fot. Klubowy balkon dziennikarze ocenili jako najlepsze miejsce do oglądania meczów. - Tylko jacuzzi brak - skwitował jeden z nich.


fot. Sala VIP i jej uroki.


fot. Piłka, piwo, kobiety... Tylko śpiewów zabrakło.


fot. Autor tekstu (z lewej) walczy z wiceprezesem Śląska, Piotrem Mazurem, w meczu Barcelona - Liverpool na konsoli. P.S. Wyniku meczu nie podamy.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.