Zapis konferencji prasowej
Przedmeczową konferencję prasową trener Śląska zaczął od słów „Jak będę mówił mniej to będzie lepiej”, po czym… przez niemalże pół godziny opowiadał o nadchodzącym meczu z Lechią, a także minionym – z Legią. Jedno jest pewne – konferencje trenera Lenczyka są bardzo ciekawe, szkoleniowiec Śląska potrafi zarówno rzeczowo odpowiadać na pytania, jak i swobodnie żartować z dziennikarzami. Prezentujemy dłuższy zapis dzisiejszej konferencji prasowej . Jestem zdziwiony, że tyle państwa przyszło. Nie doszły mnie słuchy, że ma być zmiana trenera, bo najczęściej wtedy wybierają się media, wyczuwając sensację, że ktoś kogoś będzie kopał. Przyznam szczerze, że nie spodziewałem się dwóch sytuacji, które wydarzyły się od pierwszego meczu mistrzowskiego. Pierwsza to ta, że jeżeli zdobywaliśmy punkty, to nie do końca na tych drużynach, na których można było planować, ale piłka nie byłaby piłką, gdyby to nie było takie łatwe do planowania. Druga sprawa już bardziej mająca wpływ na to jak to jak ta drużyna będzie funkcjonować począwszy już od najbliższego meczu to urazy i kontuzje, które dotknęły zawodników z pierwszej „11”, tej którą desygnowaliśmy od pierwszego meczu do gry.
Przychodzi nam grać z drużyną, która nie zawodzi w tych rozgrywkach. Dokonano pewnych transferów i ta drużyna zyskała na jakości. Drużyna, która chce trzymać dwie sroki za ogon, bo Puchar Polski jest dla niej jeszcze sprawą otwartą, a aktualna sytuacja w tabeli pozwala jej na zajęcie miejsca premiowanego grą w pucharach, to też jest sprawą otwartą. Jeżeli ktoś może tej drużynie zaszkodzić, to najbliższy temu jest Śląsk Wrocław, który musi spełnić pewne warunki. Te, które dawały nam w ostatnich meczach punkty, ale zachodzi pytanie – czy ci, którzy wyjdą w sobotę na boisko będą w stanie to zrealizować. Z pewnością mamy problem z pierwszą jedenastką. Nie chcę powiedzieć, że jest to problem wynikający z tego, że nawet ci, którzy nie wyjdą na boisko są słabi, wręcz przeciwnie – można ustawić 5 różnych jedenastek, nawet 2-3 zawodników innych i dopiero mecz pokaże czy było dobrze.
Tak patrzę na tę listę i jest mi ogromnie szkoda pewnych nazwisk od których tyle zależało w ostatnich meczach, może nawet i w dziesięciu. Wołczek, Sztylka, Spahić, Jezierski. Jestem absolutnie zadowolony z postawy Mariusza Pawelca, który od czasu jak przyszedłem do Śląska był w takim miejscu, że mogłem mu tylko współczuć, wiedząc o tym, że grał wcześniej (i to nieźle grał) w Górniku Zabrze, czy w Łęcznej. Wszystko wskazuje na to, że utrzyma swoją pozycję w najbliższym meczu. Sprawa obsadzenia ważnej z kilku powodów pozycji – niby defensywnego pomocnika Dariusza Sztylki, który ktoś sobie może powiedzieć „gdzieś tam stoi przed obrońcami i sobie kopie piłkę”. Uczono mnie zawsze, że w przypadku straty zawodnika grającego na środku boiska przestawia się na nią zawodnika, który jest już na boisku i wie o co tam chodzi, a dopiero potem szukać możliwości dokonania takiej zmiany, która jeszcze poprawi sytuację drużyny.
Absolutnie nie uważam siebie za bohatera – wręcz przeciwnie, czasem pewne okoliczności, nazwijmy je „szczęście” trochę dopomogły. Został to zapisane w tabeli, liczy się mecz z Lechią Gdańsk. Na odprawie powiedziałem zawodnikom wprost - zwycięstwo z Lechią ma zatrzeć feralnego spalonego, po którym zwyciężyliśmy w Warszawie. Lechia przyjeżdża na fali. Moi zawodnicy będą walczyć zwycięstwo, moim zdaniem zapowiada się ciekawy mecz, będzie to mecz umiejętności piłkarskich. Potencjał umiejętności piłkarskich co najmniej pięciu zawodników Lechii, jest na taki poziomie, że wymagać będzie on od naszych zawodników przypomnienia sobie kiedy grali najlepiej w piłkę.