Zapowiadamy i typujemy 1. kolejkę ekstraklasy (KURSY)
fot.: Paweł Kot
Ta przerwa była niczym przymusowe zesłanie do piekła. 15 lipca Polska na nowo zabarwi się ekstraklasową rzeczywistością, czasem niesamowitą, a czasem wręcz zdumiewającą. Pierwsza seria gier przywita nas piątkowymi derbami Dolnego Śląska, starciem beniaminków z Kielc i Łodzi z potentatami do najwyższych lokat, a na ostatki wyruszymy w podróż do Zabrza, gdzie Górnik pod wodzą nowego trenera podejmie Cracovię. Jakie są nasze typy i kursy LVBET na wszystkie spotkania?
Piątek, 15 lipca
Raków Częstochowa – Warta Poznań (18:00)
NASZ TYP: 1
Jak w ciągu 2 lat dołożyć do klubowej gabloty 4 trofea? Sposób na to zaprezentował niedawno Raków Częstochowa, który dwukrotnie ograł Lecha Poznań, w rozgrywkach Pucharu Polski i w finale Superpucharu. Już teraz nieoficjalnie mówi się o wykrystalizowaniu się na tej podstawie kolejnego polskiego klasyku, podsycanego czy to docinkami trenera Papszuna, czy kibicowskimi animozjami. Jedno jest pewne – częstochowianie po tych latach obcowania z najlepszymi, chcą w końcu nazwać się najlepszą drużyną Polski. Nie wskazują na to transfery w postaci Fabiana Piaseckiego (wpisuje się w politykę klubu) i Stratosa Svarnasa. Logiczne wydaje się więc postawienie przez trenera Papszuna na swoich sprawdzonych żołnierzy. Już w pierwszej kolejce szyki ekipie spod Jasnej Góry spróbuje poprzestawiać drużyna z zielonej części Poznania. Dawid Szulczek dostaje w końcu pełny sezon do swojej dyspozycji, a więc jego warsztat trenerski zostanie wzięty pod solidną lupę. I chociaż więcej zawodników ubyło, niż zjawiło się w przerwie przy Drodze Dębińskiej, tak Warciarze idealnie wpisują się w pudzianowy trend „tanioskóryniesprzedania”. Najpierw jednak trzeba odczarować klątwę czterech przegranych z rzędu z Rakowem bez ani jednej zdobytej bramki.
Zagłębie Lubin – Śląsk Wrocław (20:30)
NASZ TYP: 2
Czy można wyobrazić sobie lepsze otwarcie sezonu w scenerii innej niż piątkowy wieczór udekorowany derbami Dolnego Śląska? Jest to klasyczne pytanie retoryczne, bowiem w Lubinie przed nowym trenerem drużyny z Wrocławia postawiona zostanie prawdziwa ściana wyzwań, z którymi przyjdzie mu się zmierzyć. Ivan Djurdjević nie ma czasu na potknięcie, bowiem z pewnością nie chce być pamiętany jako jedyny trener od powrotu zespołu do ekstraklasy, który przegrał w debiucie. Przez wrocławską szatnię w letniej przerwie przeszło istne tornado, przed którym nie ukryli się stali wyjadacze. Ich miejsce zajęły nowe nabytki, a zarazem starzy znajomi popularnego „Djuki”, czyli Michał Rzuchowski i Rafał Leszczyński. Jako, że Lubin jest po sąsiedzku, to oberwało się i tamtejszej szatni, bowiem ona została także uszczuplona o kilka znaczących nazwisk (m.in. Hładun, Balić, Kruk, Baszkirow). Wrocławianie w zeszłym sezonie po 10 latach przełamali się i wygrali w Lubinie, czy tak będzie i tym razem?
Sobota, 16 lipca
Lech Poznań – Stal Mielec (15:00)
NASZ TYP: 1
Mistrz Polski po okrutnym laniu w Azerbejdżanie musi czym prędzej pozbierać się i zacząć kolejny marsz od kolejki do kolejki. Gdzie zaprowadzi go mapa stworzona przez Johna van den Broma, tego nie wie nikt. Wiadomo, że możliwe jest jeszcze obranie kierunku na Ligę Konferencji Europy, ale w tym przypadku nie ma już objazdów i zawracania. Wydaje się, że oprócz zdolnego Alfonso Sousy lechici nie mają nowych „straszydeł”, które mogą wprowadzić przeciwnika w konsternację. Po drugiej stronie barykady wieszczona jest z kolei walka o ligowy byt. Stal bowiem cudem uniknęła spadku w poprzedniej edycji najlepszej ligi świata, a teraz jest mocnym pretendentem do angielskiego wyjścia z ekstraklasy. Tak długiej listy zawodników odchodzących nie widział już dawno żaden prezes, a dyrektor sportowy mielczan musiał złapać się za głowę, widząc, ile telefonów musi wykonać, by sprowadzić nowych najemników. Być może ten zaciąg nie napawa optymizmem, ale dziury należało załatać. Nie zdziwilibyśmy się jednak, gdyby w pierwszej kolejce drużyna sklecona naprędce w Mielcu postawiła się Kolejorzowi. Jak chociażby w październiku zeszłego roku, gdy skończyło się bezbramkowym remisem, heroicznie wybronionym przez Rafała Strączka. No właśnie, on też się gdzieś zapodział…
Jagiellonia Białystok – Piast Gliwice (17:30)
NASZ TYP: 1X
Chciałoby się powiedzieć, że w podlaskim mikroklimacie bez zmian, bez szeroko obranej strategii. Jagiellonia zatrudniła kolejnego szkoleniowca, który tym razem na poważnie (!) ma wyciągnąć zespół z sideł przeciętności, czego wcześniej nie potrafili dokonać Ireneusz Mamrot czy wiozący kaganek oświaty z USA Piotr Nowak. Remedium na problemy miał być Jacek Magiera, a nawet obecny trener Śląska, Ivan Djurdjević, ale stanęło na byłym szkoleniowcu polskiej młodzieżówki, Piotrze Stolarczyku. A wieść o białostockich młodzieżowcach wypłynęła już daleko poza wschód Polski. Matysik, Bida, Struski – chyba każdy szanujący się fan ekstraklasy rozpoznaje te nazwiska. Co do kwestii Piasta Gliwice, to strategia jest znana niczym w słynnym haśle Solidarności z czasów stanu wojennego: „Zima wasza, wiosna nasza!” To właśnie po przerwie między rundami Piastunki najczęściej odnajdują dodatkowe pokłady energii. Z drugiej strony ciągle pozostają drużyną solidną, z trenerem, który nie jest zwalniany przy pierwszej lepszej okazji. Najlepiej o stabilizacji Piasta świadczy fakt, że w ciągu ostatnich czterech sezonów wypadł z TOP5 tylko w jednym przypadku.
Korona Kielce – Legia Warszawa (20:00)
NASZ TYP: 2
Powracająca do elity po 3 sezonach Korona rozpoczyna rozgrywki od skoku przez wysokiego konia, który jednak w poprzednich rozgrywkach miał skrócone nogi, przez co niektórym (no dobra, większości) rywali przelatywało się ponad nim z gracją właściwą łyżwiarce figurowej. Przy Ściegiennego nietrudno wyczuć ciągle obecną w powietrzu atmosferę pamiętnej Bandy Świrów, a potęguje to obecność na ławce trenerskiej Leszka Ojrzyńskiego, a w gabinecie dyrektorskim, Pawła Golańskiego. Gdy dołożymy do tego bohatera finału baraży z Chrobrym Głogów, Jacka Kiełba, wyjdzie prawdziwy emocjonalny rollercoaster. Żółto-krwistym może być jednak ciężko pozostać w elicie, gdy jednymi z mocniejszych transferów okazują się Bartosz Śpiączka czy ograny w 1. lidze Adam Deja. Legia poszalała bardziej, sięgając po znanego z warciańskich popisów Makanę Baku, najedzonego (ale czy do syta?) Roberta Picha oraz napastnika z Zurychu, Blaża Kramera. W stolicy nie chcą już kolejnego sezonu spod egidy tych do zapomnienia. Powrót na szczyt ma zapewnić etyka pracy Kosty Runjaicia, którego niemiecka precyzja i dokładność zniwelować ma obecną w poprzednich miesiącach niepewność i dekoncentrację 15-krotnego Mistrza Polski.
Niedziela, 17 lipca
Radomiak Radom – Miedź Legnica (12:30)
NASZ TYP: X2
Pojedynek beniamin… wróć. Jeszcze rok temu mogłoby to tak wyglądać, natomiast w tegorocznych rozrywkach Radomiak musi zmierzyć się z klątwą drugiego sezonu, jak często nazywany jest drugi rok z rzędu beniaminka w ekstraklasie. Stal udowodniła, że utrzymanie rok po roku jest możliwe, czy jej drogą podąży nowy radomski zespół, budowany przez Mariusza Lewandowskiego? Wszyscy żyją jeszcze historią ubiegłej jesieni, gdy Radomiak w pewnym momencie był drużyną z najdłuższą serią bez porażki. Wszystko zostało nagle wymazane przez zwolnienie Dariusza Banasika, a w tym roku zespół z Mazowsza będzie musiał się sporo nagimnastykować, by z ligi nie spaść. Tak dalekich obaw nie ma z kolei w stosunku do jednego z mocniejszych (na razie na papierze) beniaminków ostatnich lat. Miedź zakontraktowała zawodników z przeszłością w silnych europejskich lub światowych klubach (Jeronimo Cacciabue, Michael Kostka czy Koldo Obieta) i jej skład zapowiada, że przed ekstraklasą nie ma zamiaru chować się do króliczej nory. Legniczanie z resztą wygrali ubiegłe rozgrywki I ligi z piętnastopunktową przewagą nad drugim Widzewem oraz zanotowali aż 23 zwycięstwa, co daje prawo myśleć, że na głębokich wodach okręt pod banderą Wojciecha Łobodzińskiego nie roztrzaska się o fale.
Wisła Płock – Lechia Gdańsk (15:00)
NASZ TYP: X
Ciężko stwierdzić, do czego dążyć będzie Wisła Płock w nadchodzącym sezonie, ale można z pewnością przewidzieć, że w starciach z jej udziałem mogą dziać się dziwne rzeczy. Nagłe festiwale goli, czerwone kartki i dużo emocji. Nie wiadomo, z jakim rezultatem, ale chyba nikt w dawnej stolicy Polski nie spodziewa się, że Nafciarze z takim składem będą mogli powalczyć o coś więcej niż miejsca w środku tabeli lub w górnej ósemce. Pomimo braku znacznych ubytków ( z ważniejszych graczy odszedł tylko Dusan Lagator), do zespołu dołączyło mało obiecujących graczy, a uwagę przyciągają tylko Steve Kapuadi i Martin Sulek przedstawiony w jak zawsze ciekawej formie przez dział marketingu. W obliczu niepewności właścicielskiej w Lechii nie powinno wiele zmienić się pod względem sportowym. Pokazało to już starcie I rundy eliminacji LKE przeciwko Akademiji Pandew (4:1), które pokazało nieuchronność pewnych zjawisk, w tym przypadku goli wiecznie młodego formą Flavio Paixao. W Gdańsku w końcu będzie mógł się pokazać Dominik Piła, który musiał poczekać jedną rundę zanim na dobre zagości w mieście Neptuna. Bardziej niepokoją braki w postaci podstawowego środkowego pomocnika, Tomasza Makowskiego oraz Josepha Ceesaya. Czy Lechia znowu powalczy o czołowe lokaty w kolejnym sezonie?
Pogoń Szczecin – Widzew Łódź (17:30)
NASZ TYP: 1
Gdy wydawało się, że Portowcy w końcu pozbędą się łatki klubu, który nie może zdobyć żadnego trofeum, końcówka sezonu znowu przyniosła przykre rozstrzygnięcia. Zadecydował przede wszystkim przegrany u siebie rozgrywany awansem mecz z Rakowem (1:2), ale teraz na Pomorzu Zachodnim nastąpiły nowe porządki. I to nie takie w stylu Patryka Vegi, tylko bardziej skandynawskie. Na ławce w meczu przeciwko Widzewowi zasiądzie Jens Gustafsson, który na pierwszej konferencji prasowej otwarcie zapowiada walkę o ekstraklasowy Święty Graal. Jednocześnie Pogoń ostała się bez większych zmian w składzie, a z kadry zniknęły nazwiska nie mającego większego wkładu w poczynania zespołu (oprócz Igora Łasickiego). Zakupy były oszczędne, bowiem chyba ciągle w portfelu pozostawała wyrwa sygnowana nazwiskiem Wahana Biczachczjana z zimowego okienka transferowego. Przy Karłowicza śladami nowego szkoleniowca pojawił się Pontus Almqvist, który w końcu ma być dziewiątką na miarę Portowców. A co tam u beniaminka? Karnety wyprzedane, kibice nerwowo oczekują na pierwszy domowy mecz z Lechią, a tu trzeba najpierw przejść prawdziwy test charakteru w Szczecinie. Tak duży, że trener Janusz Niedźwiedź zarządził zamkniętą sesję treningową, na której miały być trenowane specjalne stałe fragmenty pod niedzielne starcie. W polskim Manchesterze nie szastają pieniędzmi na prawo i lewo, stąd pozyskanie Bożidara Czorbadżijskiego, Juljana Shehu (obiecujący Albańczyk) czy Jakuba Sypka z rezerw Zagłębia. Każdy mecz przybliżający Widzewiaków do utrzymania będzie już dużym sukcesem w tym sezonie.
Poniedziałek, 18 lipca
Górnik Zabrze – Cracovia (19:00)
NASZ TYP: 2
Na koniec kolejki przeniesiemy się do Zabrza, gdzie po zakończonym poprzednim sezonie ruszyła machina zmian, w której nieszczęśliwy los przypadł Janowi Urbanowi. Legenda głosi, że niczemu winny trener pożegnał się ze stanowiskiem w momencie, gdy kur 3 razy zapiał na wieży miejskiego ratusza. Chociaż wydawało się, że jego poranną pobudkę słyszano już wcześniej, ale wtedy ostała się głowa prezesa Arkadiusza Szymanka. Zabrzanie znani byli z widowiskowego futbolu, a przy tym potrafili notować przyzwoite wyniki i punktować nawet z najlepszymi. Niewiadomą pozostaje niemiecki zaciąg (bramkarz Kevin Broll i obrońca Jonatan Kotzke), który na czele z nowym trenerem, Bartoschem Gaulem, trafił na Roosevelta. Były to oczywiście nagłe ruchy w poszukiwaniu zastępstwa w przetrzebionej obronie (transfery Adriana Gryszkiewicz i Przemysława Wiśniewskiego). Przed Górnikami sezon niewiadomych i ciężko przewidzieć, jak tym razem poradzą sobie na placu budowy. Wydaje się natomiast, że przy Kałuży w tym względzie panuje spokój. Przyszedł dobry napastnik z Finlandii (Benjamin Kallman), Cracovia wygrała wyścig po rozchwytywanego Patryka Makucha, a wszystko uzupełnił Japończyk Takuto Oshima. Przy rozwojowych młodzieżowcach trener Jacek Zieliński nie ma się czego obawiać. W dawnej stolicy Polski w kolejnym sezonie misja jest jedna – dobrą grą sprawić, by nie pamiętano, że w klubie jeszcze niedawno był Pelle van Amersfoort.
Kliknij w nasz kupon i sprawdź aktualne kursy w LV BET!
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem. 18+