Zapowiedź Lechia-Śląsk: Coś jest nie tak


W jednej ze swoich przedmeczowych wypowiedzi, trener Orest Lenczyk powiedział, że jeśli Lechia bije się o utrzymanie grając tak jak gra, to coś jest z tą naszą Ekstraklasą nie tak. Z teorią szkoleniowca wrocławskiego Śląska nie można do końca się zgodzić – czemu wstawia się za drużyną, która ma najsłabszą ofensywę w całej lidze? Może to przez ich defensywę, wszak skuteczniejszą od wrocławskiej? Trudno nie odnieść wrażenia, że trener Śląska w swojej teorii coś przypadkiem pokręcił. Z ligą nic tak tragicznego się nie dzieje, wręcz przeciwnie – na samym finiszu szykują nam się ekscytujące walki o mistrzostwo i spadek, a zaangażowane w te batalie zespoły zmierzą się na wspaniałej gdańskiej Arenie. I choć nastroje w obu zespołach powinny być tak różne jak pozycje w tabeli, w Lechii i Śląsku rządzi pesymizm.
Coś nie tak jest w Lechii – przychodzi doświadczony szkoleniowiec, znający tę grę i specyfikę ligi na wylot – w dziewięciu spotkaniach pod wodzą Janasa zespół ugrał tylko siedem punktów. Mało? Żenująco nawet! Dosyć powiedzieć, że Lechia już nie ma szans na to, by zakończyć sezon z dorobkiem, który Śląsk osiągnął w drugiej połowie 2011 roku, w zaledwie siedemnastu spotkaniach.
Boli upadek Lechii, która przecież jeszcze nie tak dawno cieszyła się opinią, jakby to powiedział Kazimierz Węgrzyn, fanie, naprawdę fajnie grającej drużyny. Ofensywnie, z polotem, może nawet radośnie. Jasne, ocena była mocno przesadzona, a w zasadzie opierała się tylko i wyłącznie na samym ustawieniu preferowanym przez Tomasza Kafarskiego (4-3-3). Jednak nie zmienia to faktu, że Lechia jako jedenastka, skład, sztab szkoleniowy, zarząd i klub powinni prezentować się znacznie lepiej. Grać solidniej, z pomysłem, skuteczniej, nawet niekoniecznie ładniej. Tymczasem pozycja w tabeli dokładnie odzwierciedla postawę gdańskiego zespołu z tego sezonu, choć jakże nieadekwatna jest ona do potencjału Lechii Gdańsk. Coś jest nie tak.
Wreszcie przechodzimy do Śląska. Wszyscy wiemy gdzie jest ten zespół w tabeli, gdzie może być i gdzie, gdyby nie fatalna wiosna, powinien się znajdować. Zespół jest w psychicznej rozsypce, taktycznie niczym nie jest w stanie rywali zaskoczyć, a ofensywa… „Przepraszam, czy są tu jacyś napastnicy? Uprasza się o wysyłanie CV z wyróżnionym dorobkiem strzeleckim na adres klubu, Oporowska 62…” – wcale nie zdziwię się jak przy następnej wizycie na Stadionie Miejskim, spiker zwróci się z takim komunikatem do zgromadzonych kibiców…
Nikomu nie jest jednak do śmiechu, a nawet chwilowe spojrzenie w dorobek strzelecki wszystkich trzech snajperów Śląska wpędza w depresję. Lepiej nie jest, gdy przyjrzymy się defensywie (wyłączając bramkarzy), a znikoma jakość kreacji piłkarzy ze środka pola aż prosi się o ich krytykę. Kryzys trwa w najlepsze, czego symbolem była beznadzieja z Bielska-Białej, gdzie Podbeskidzie z łatwością nad Śląskiem dominowało. Dobrze, że Marian Kelemen jeszcze nie skorzystał z jednej z wielu ofert jakie ponoć na niego czekają.
Wkurza to kibiców strasznie, co czasem nikogo nie dziwi, a momentami przeradza się w dziwaczną wojnę w licytowanie się własnymi ambicjami między tymi na boisku i na trybunach. Brakuje w tym argumentów i nawet sensu, a podstawowego pytania nie widać. Jak to się stało, że klub, który gra w pucharach, cieszy się stabilizacją budżetu, opinią rozwojowego przedsiębiorstwa piłkarskiego, znanymi nazwiskami, nagle sprowadza się w przepaść? Odpowiedzi proszę wysyłać na adres… A nie, już wiem.
Coś jest nie tak. Zarządzanie, marketing, planowanie, szkolenie, trenowanie i, na samym końcu/początku granie. Śląsk na wiosnę jest zespołem pokroju Lechii i także w tym wypadku jest to bolesne przez wzgląd na potencjał jaki mają ludzie działający w klubie. To nie jest wina ligi, innych drużyn, że Śląsk rozpracowały, że ich zawodnicy są od naszych o dwa-trzy kroki szybsi. To nie jest wina rywali, że z drużyny radosnej, żartującej nagle widać ekipę ledwie pomrukującą, zamyśloną, nieobecną i wręcz nieszczęśliwą. Można to odnieść i do gry, i zachowania poza dziewięćdziesięcioma minutami każdego spotkania.
W niedzielę na pewno nie dowiemy się co kryje się za degrengoladą ligową obu zaprzyjaźnionych drużyn. Człapanie do mety zapewne będzie kontynuowane, gra będzie opierać się na błyskotliwości jednostek, choć na pewno nie aż tak wielkiej, że w Gdańsku będą dziać się cuda. Czy zwyciężą gospodarze, czy to będą goście, a może nastąpi podział punktów… nieważne. Podsumowanie sezonu już dla obu ekip jest nam znane i jego autorem jest Orest Lenczyk: „Coś jest nie tak..”
źródło: własne