Zapowiedź: Na innych prawach

Zaledwie kilka dni temu w mroźne popołudnie Sebastian Mila w swoim stylu posłał dalekie podanie do wychodzącego na dobrą pozycję Johana Voskampa. Holender sprytnym trąceniem piłki czubkiem buta zgubił obrońcę i szybką akcję Śląska wykończył – trafienie to było na wagę awansu do ćwierćfinału Pucharu Polski. Lecz po emocjach pucharowych czas przyszedł na ligę, choć po prawdzie zmieni się niewiele – raczej stadion na którym wtorkowi rywale raz jeszcze będą mierzyć swoje siły. Do Wrocławia przyjeżdża Podbeskidzie.


 

Puchary, jak mawiał klasyk, rządzą się swoimi prawami. Nikt nie garnie się do wytłumaczenia o jakie reguły chodzi, co to może znaczyć, ale wszyscy z powagą kiwniemy głową słysząc te piłkarskie powiedzenie. Zwrócimy przecież uwagę na to jak Podbeskidzie poradziło sobie z Legią Warszawa, wskażemy na Sylwestra Patejuka jako spóźnioną, ale w końcu świecącą, nową gwiazdę Ekstraklasy i jeszcze przypomnimy zeszłoroczne ich imponujące wyniki w niższej lidze. By dopiąć formalności, dowiemy się, że na pucharowy pojedynek trener Robert Góralczyk wystawił „zawodników, którzy ostatnio mieli mniej okazji do zaprezentowania się szerszej publiczności” - jak to pięknie ostatnio się mówi na rezerwowych.

Śląsk musi się w lidze podnieść z kolan. Tydzień temu dostał obuchem w Bełchatowie nie jeden, nie dwa, ale trzy razy i jeśli jest w polskiej piłce jakiś sygnał, że źle się dzieje w grze obronnej drużyny to zdecydowanie jest nim Paweł Buzała strzelający jej bramki. Zobaczymy również jak spiszą się zawodnicy, którzy w sporej mierze zawiedli oczekiwania trenera w sobotę, a ich siły zostały nadwyrężone pucharowym wtorkiem. Przy szerokiej kadrze Śląska nie ma wielkich powodów do zmartwień przy jednym czy dwóch urazach, ale trzeba pamiętać, że dla wrocławian to już dziewiętnasty mecz w tym sezonie – a w mieście nawet jeszcze nie spadł śnieg! Pozytywnym aspektem na pewno jest to, że gorzej niż w Bełchatowie Śląsk zagrać po prostu nie może.

Z treningu na nowym stadionie można wywnioskować, że Śląsk wybiegnie w następującym ustawieniu personalnym: Kelemen - Socha, Celeban, Fojut, Pawelec - Sobota, Dudek, Elsner, Madej - Mila - Diaz. Ta jedenastka będzie musiała zmierzyć się z rywalem co najwyżej przeciętnym jak na polskie warunki i to określenie nawet nie powinno być brane za lekceważenie przeciwnika. Wystarczy rzucić okiem w wyniki Podbeskidzia w tym sezonie, by tą średniość „Górali” dojrzeć – katastrofa w Bełchatowie (a to niespodzianka!), wygrana z większym rywalem, kilka remisów, zwycięstw więcej u siebie, a porażki przychodziły z rywalami dobrze zorganizowanymi.

Należy pamiętać, że przed tygodniem Podbeskidzie zostało zdominowane przez słabiutką Cracovię i tylko niespotykanej nieskuteczności „tego gorszego Holendra” – Koena van der Biezena – zawdzięczają oni czyste konto. W niezwykle kontrowersyjnej, dzięki sędziom, kolejce i do „Górali” uśmiechnęło się szczęście, gdy Sylwester Patejuk dostał szansę zdobycia gola z karnego. Okazji nie zmarnował, trzy punkty zostały w Bielsku-Białej lecz problemy tak szybko nie znikają. To również ostrzeżenie dla Śląska, który musi mieć w głowie bardzo dotkliwe potknięcie się na prostej drodze w Bełchatowie.

Kto by pomyślał, że mecz z Podbeskidziem zakończy pewien etap? Oficjalnie Śląsk żegna się z obiektem przy ulicy Oporowskiej, który teraz zamienia się w jedną z lepszych baz treningowych należących do klubów Ekstraklasy. Kawał historii tego stadionu zostanie przeniesiony do archiwów, a nowe rozdziały klub będzie pisał na nowej, imponującej arenie. Pewnie każdy kibic Śląska na chwilę zgubi bieg meczu, by wspomnieć swoją pierwszą wizytę, później tę najweselszą i najbardziej udaną. Na takie momenty dekoncentracji nie mogą sobie pozwolić piłkarze i mają dziewięćdziesiąt minut z tej historii, by udowodnić, że, owszem, puchary rządzą się swoimi prawami, ale górą jest Śląsk i basta.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.