Zapowiedź: Wrócić z liderem

Po spektakularnej i równie bolesnej porażce z Legią Warszawa, Śląsk miał się nie podnieść. Miał potwierdzić wszystkie te tezy ekspertów i komentatorów, które wskazywały na przeciętność składu Oresta Lenczyka, jego błędy przeszłości oraz siłę rywali. Z kolejnymi kolejkami uśmiech nie schodził z ich twarzy – wszystkie ich słowa znajdywały odzwierciedlenie w postawie piłkarzy z Wrocławia. Do momentu w którym potykać nie zaczęli się inni.


 

Śląsk wytrzymał sztorm, choć statek był już na kursie kolizyjnym z górą lodową – mimo wszystko jedyną szkodą było odpadnięcie z Pucharu Polski, choć przynajmniej po walce i z zachowaną twarzą. Uśmiechu na niej brakowało, ale zacięcie i błysk w oku wskazują, że ten zespół się jeszcze nie poddał, że jeszcze chce i potrafi. No, z tym drugim to jeszcze zobaczymy.

Jeśli Cracovia była idealnym kandydatem dla Śląska na przełamanie, Lech Poznań dla wrocławian stanowi idealną przeszkodę, by potwierdzić swoje mistrzowskie aspiracje. Rozstrzelali katastrofalnych rywali z Krakowa, prawie dokonali niemożliwego z Arką Gdynia. Teraz czas zadeptać giganta, ostatecznie podciąć nogi drużynie, której kryzys jest jeszcze bardziej zagadkowy. Tyle talentu, tyle potencjału i tyle jakości co w Poznaniu chciano by mieć pewnie w większości z Ekstraklasowych miast. Zaskakujące, że jeszcze nie znalazł się taki, który po mistrzostwie sprzed dwóch lat potwierdziłby ich klasę, umiejętnie chaos w Lechu ogarnął.

Ich problemy to jednak dla Śląska szansa. Okazja jest idealna, by wrócić na pozycję lidera po tym jak wpadkę zaliczyła Legia w swoim meczu. Orest Lenczyk ma niespotykany problem z zestawieniem obrony i ze stoperów ostał mu się jedynie Piotr Celeban. Marek Wasiluk ma złamany nos, Jarosław Fojut i Dariusz Pietrasiak odpoczywają ze względów dyscyplinarnych. „Przegląd Sportowy” więc wrzucił na minę Mariusza Pawelca, choć niektórzy twierdzą, że bliski występu na środku defensywy może być też Przemysław Kaźmierczak. Jakiego by rozwiązania Lenczyk nie wybrał, Artjom Rudniew już się cieszy – kłopoty rywala w obronie mogą tylko pomóc przerwać mu zawstydzającą serię 460 minut bez gola.

W Poznaniu liczą nie tylko na przełamanie Łotysza, lecz również na spełnienie się pięknych słów Mariusza Rumaka, który wykorzystał spóźnione zwolnienie Bakero - jednak odwrócić niekorzystnych wyników Lecha nie zdołał. O futbolu opowiada on pięknie, na każde pytanie dziennikarzy znajduje sensowną odpowiedź, a ilość przeprowadzanych przez niego analiz naprawdę może imponować. Szkoda dla rodzimego futbolu byłoby, gdyby znów potwierdziła się stara maksyma, że Rumak to dobry trener, tylko bez wyników.

Na jego szczęście jeszcze sporo sezonów przed nim, choć przyjezdni zrobią wszystko, by pierwsze mecze w Poznaniu były złym miłego początkiem. Orest Lenczyk do dyspozycji ma Łukasza Madeja, który jest w formie wyśmienitej, a przebojowość Tadeusza Sochy w ostatnich spotkaniach naprawdę cieszy wrocławskich kibiców. Tych również w Poznaniu nie zabraknie, choć ogółem trudno spodziewać się tłumów – jakkolwiek kiedyś na Lech była moda i tworzyła się marka, tak teraz frekwencja zawstydza zarządzających tym klubem.

Czy do Wrocławia Śląsk wróci znów na pozycji lidera? Trudno mówić o rozdawaniu kart przy nikłej przewadze nawet w wypadku zwycięstwa, lecz najważniejsze jest to co w głowach piłkarzy. Poczucie, że udało się wyprzedzić tą kreowaną na mistrzów Legię po wygranej nad długo wyżej cenionym Lechem może dodać podopiecznym Lenczyka jeszcze więcej siły. Spotkań do ligowego finiszu zostało coraz mniej, każdy taki bodziec na pewno się przyda. Trzema punktami też nikt nie pogardzi.

źródło: własne

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.