Znowu razem

Zimą do Śląska dołączyło dotychczas dwóch ofensywnych graczy. Przemysław Łudziński wrócił z półrocznego wypożyczenia do Piasta Gliwice, a Piotr Ćwielong został wykupiony z krakowskiej Wisły. We Wrocławiu nie spotkali się jednak po raz pierwszy. Kilka lat temu obaj stanowili o sile chorzowskiego Ruchu i to dzięki ich bramkom Niebiescy wywalczyli awans do Ekstraklasy. Łudziński z Ćwielongiem grali ze sobą przez dwa lata. Sezon 2005/2006 Ruch zakończył na siódmym miejscu drugiej ligi, a nasz duet do siatki trafiał w sumie dziesięć razy (osiem goli Ćwielonga, dwa Łudzińskiego). Rok później poprawili swoje statystyki i chorzowianie pewnie wygrali ligę. Lewoskrzydłowy wówczas Pepe zdobył aż dziewięć goli, a grający w napadzie Łudi bramkarzy rywali pokonał ośmiokrotnie.
Czy ten duet, już w barwach Śląska, będzie postrachem Ekstraklasy? – Kto wie? Byłoby fajnie – mówi Ćwielong. - Przemek wrócił z wypożyczenia i też będzie chciał udowodnić, że jest dobrym napastnikiem. W Chorzowie dużo razem graliśmy, strzelaliśmy bramki i nasza współpraca układała się dobrze. Trochę już jednak czasu minęło, więc w sparingach zobaczymy, jak będzie to teraz wyglądać – dodaje były zawodnik Wisły.
Ćwielong do Krakowa trafił właśnie dzięki dobrej grze w klubie z ulicy Cichej. Nie zdołał jednak wywalczyć mocnej pozycji w zespole Macieja Skorży i karierę postanowił kontynuować przy Oporowskiej. Co ciekawe, w barwach zarówno Niebieskich, jak i Białej Gwiazdy, był szczególnie skuteczny w meczach z WKS-em. - Takie jest życie piłkarza – kwituje Pepe. - Teraz mam nadzieję, że będę trafiał dla Śląska.
Z ilu goli w nadchodzącej rundzie 23-latek będzie zadowolony? - Chcę po prostu dobrze grać – nie kalkuluje Ćwielong. - Jeśli będę w formie, gole i asysty przyjdą same. Nie chcę niczego deklarować – ostrożnie powiedział wychowanek Stadionu Śląskiego Chorzów. A jakich wyników oczekuje od swojej nowej drużyny? - Śląsk ma dziewięć punktów straty do czołowej trójki. Ciężko więc będzie nam tam wskoczyć, choć w piłce wszystko jest możliwe. W następnym sezonie, jeśli drużyna będzie dobrze grała, będziemy chcieli powalczyć o tytuł mistrzowski – zakończył Ćwielong.
Łudziński po awansie nie potrafił przekonać do swoich umiejętności nowego trenera Ruchu Duszana Radolskiego i został wypożyczony do Śląska. We Wrocławiu ponownie imponował skutecznością i pomógł drużynie awansować, więc działacze z Oporowskiej nie żałowali pieniędzy na wykupienie bramkostrzelnego napastnika. Niestety, na szczeblu ekstraklasy wychowanek Rossy Rosnowo ponownie nie potrafił się odnaleźć. Pomocną dłoń wyciągnął do Łudzińskiego gliwicki Piast. Na półrocznym wypożyczeniu napastnik pokazał, że ekstraklasa to dla niego wcale nie za wysokie progi. Jedna bramka na koncie wrażenia nie robi, ale Łudi był przez Dariusza Fornalaka ustawiany w drugiej linii i na ogół nie zawodził.