Zwycięski remis: Stal Stalowa Wola - Śląsk Wrocław 0:0

Zgodnie z sugestiami kadry trenerskiej, od dziś będziemy pisać o Śląsku tylko dobrze. Wrocławianie z kolejnego wyjazdu przywieźli cenny remis. Tym razem nie dali sobie strzelić ani jednego gola Stali Stalowa Wola. To już drugi mecz wyjazdowy w tym sezonie, kiedy Radosław Janukiewicz nie musiał wyjmować piłki z siatki. Nawet po spalonym. Seria Radka trwa już ponad 200 minut.


 

A udało się ją przedłużyć na bardzo gorącym terenie. Stalowowolanie przegrali do tej pory u siebie tylko raz - z Polonią Bytom - i, jak twierdzi występujący wówczas w Polonii Adrian Pajączkowski, było to zwycięstwo dość szczęśliwe i nieco przypadkowe (5:0). Konfrontacja z bytomianami była pierwszą z serii 19 spotkań, podczas których „Stalówka” pokonała Unię Janikowo (2:1 po golu w 87. minucie). I nikogo więcej.

Trener Jan Żurek mógł się obawiać wyjazdu do Stalowej Woli. Wszak Śląsk jeszcze nigdy nie zdobył tam gola w lidze (a jedyne trafienie w Pucharze Polski nie dało awansu), a próbował już po raz piąty. Tym cenniejsza w tym świetle wydaje się być sobotnia zdobycz punktowa.

Ponadto pod wodzą nowego szkoleniowca, Albina Mikulskiego, Stal jeszcze nie przegrała meczu notując remisy z rewelacyjną na wiosnę Odrą Opole i rewelacyjną jesienią Polonią Bytom. Ten drugi rezultat jest podwójnie cenny, bo wywalczony na wyjeździe.

Jeszcze większym sukcesem wrocławian jest to, że w ciągu ostatnich kilku dni przewaga Śląska nad strefą barażową mimo remisu wzrosła z 3 do… 5 punktów. Widmo bezpośredniego spadku oddaliło się jednocześnie bezpowrotnie. I trzeba zaznaczyć, że WROCŁAWIANIE sami sobie zasłużyli na taki obrót sprawy.

Co do samego meczu obrońcy WKS-u mieli utrudnione zadanie, gdyż w drużynie rywala nie zagrał Kamil Gęśla – zdobywca połowy bramek Stali w rundzie wiosennej. Pod jego nieobecność nie wiadomo było, kto będzie największym zagrożeniem pod bramką Janukiewicza. Ta zagadka wyjaśniła się dopiero po ostatnim gwizdku sędziego.

Słowa uznania należą się trenerowi Żurkowi, który udowodnił, że nie boi się stawiać na młodzież. Od pierwszej minuty w ataku gości wystąpił Kamil Biliński. Dzięki śmiałym posunięciom naszego wybitnego taktyka, 19-letni napastnik zaliczył debiut w wyjściowym składzie w meczu drugiej ligi (to już jego czwarty występ w pierwszej drużynie). Gdyby poprzednicy Żurka dawali młodemu piłkarzowi tyle szans, być może doczekalibyśmy się drugiego Pelego. Brazylijczyk w wieku 17 lat strzelił 6 goli w swoich 4 grach na mistrzostwach świata. Zdobywał je w ćwierćfinale, półfinale i finale.

„Bila” godnie odpłacił się trenerowi. W Stalowej Woli wypracował sobie 3 okazje do zdobycia gola. Jedną nawet stuprocentową. Czekamy na kolejne postępy napastnika i nowoczesnej myśli szkoleniowej.

Nie należy zapominać również o pierwszym od 3 lat meczu w barwach Śląska Pawła Woźniaka. Sprowadzony z powrotem do klubu piłkarz przebywał na boisku kilka minut i miał nawet kontakt z piłka. Na razie jeszcze nie udany, ale nie tylko jemu, a i innym nowym zawodnikom musimy dać trochę czasu.

„Starych” było w Stalowej Woli aż 9. Czyli 6 zimowych nabytków nie mogło zaprezentować się w tym spotkaniu. Słusznie więc trener Żurek pochwalił zespół za „walkę”. W tym trzeba przyznać mu rację. Gołym okiem widać postęp uczyniony od pojedynku w Łomży. Tym bardziej, że zawodnicy podjęli wyzwanie nawet w meczu wyjazdowym. Przy wspomnianych wyżej problemach kadrowych, co przecież wiąże się ze spadkiem kultury gry, bez elementu walki remis nawet na Podkarpaciu byłby niemożliwy.

Z dużym optymizmem możemy teraz patrzeć w przyszłość. Forma prezentowana przez zespół daje podstawy do twierdzenia, że Unia Janikowo będzie miała sporo kłopotów ze zdobyciem punktu we Wrocławiu. A w wypadku zainkasowania kolejnego kompletu u siebie, możemy sobie pozwolić nawet na kontynuowanie serii 12 wyjazdów bez zwycięstwa. Według naszych wyliczeń wygrywanie na własnym stadionie wystarczy do utrzymania się.

Filip Podolski




Stal Stalowa Wola - Śląsk Wrocław 0:0





Stal Stalowa Wola: Wietecha - Kasiak, Kusiak, Ożóg, Drozd, Kowalczyk (64' Stręciwilk), Czyżyk (46' Dopierała), Krawiec (75' Myszka), Pałkus, Maciorowski, Ławecki.

Śląsk Wrocław: Janukiewicz - Wołczek (84' Rudolf), Pokorny, Cap, Lasocki - Ulatowski (88' Woźniak), Sztylka, Dudek, Pajączkowski - Szewczuk, Biliński (66' Wan).


Sędziował: Jacek Walczyński (Lublin)


Widzów: 1000.

źródło: FPP

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.