Życzenia dla trenera Pawłowskiego
Szanowny Panie Trenerze,Serdecznie gratuluję objęcia tego stanowiska. Wiem, że nie będzie Panu łatwo. Zaczyna Pan pracę w trudnym momencie, a oczekiwania mimo tego są ogromne. Zdaje sobie sprawę, że zależy Panu na tym, aby klub radził sobie w rozgrywkach jak najlepiej i już poczynił Pan w tym celu pierwsze działania. Wiem, że przyrównując moje doświadczenia życiowe i piłkarskie, mógłby mi Pan powiedzieć, że byłem w miejscu na "d" i widziałem rzecz na "g". Mimo wszystko jednak widząc i analizując od bodaj 4 lat każdy mecz pod wodzą Pana poprzedników, pozwolę sobie złożyć życzenia.
Życzę więc, co następuję:
- braku potrzeby utajniania treningów
Szczerze, w naszej Ekstraklasie nie potrzeba ukrywać treningów, jeśli ma to na celu zaskoczenie rywala. Gwarantuję Panu, że kiedy drużyna będzie grać składną piłkę, i rywale i eksperci będą przecierać oczy ze zdumienia
- większej intensywności na zajęciach
Muszę przyznać, że zaskoczył mnie Pan pierwszym treningiem. Ćwiczenie, w którym dwójka zawodników na środku boiska zmaga się o piłkę, a 20 innych przygląda się temu, po czym następuje zmiana i kolejna 20 stoi bezczynnie wydaje mi się lekkim marnotrawstwem czasu Pana podopiecznych, których minuta pracy kosztuje więcej, niż godzina pracy niejednego kibica. Zawsze kiedy mam przyjemność zerknąć na skrót z jakiegoś treningu drużyny z czołowego europejskiego poziomu - dzieje się tyle, że nie wiem w którą stronę patrzeć, tu tego problemu nie miałem.
- ostrożności w rewolucji
Nie ukrywam, że zaskoczył mnie Pan nominacją nowego kapitana. Mam nadzieję, że jest to przemyślana decyzja i że nie odbije się źle na drużynie. Zawsze widziałem w roli kapitana osobę związaną z klubem i potrafiącą dowodzić szatnią. Wybór na kapitana najlepszego w tym momencie zawodnika drużyny będzie zawsze odebrany jako niespodzianka, jeśli był to jedyny powód. Nie wątpię w jego lojalność, chociażby pod tym względem, że nie wybierze się on do prezesa po premie za awans do ósemki. Oby jednak ta decyzja nie sprawiła, że część zawodników będzie niezadowolona z tego, że Pan nimi zarządza. Niestety, jesteśmy w realiach, gdzie zawodnicy zwalniają trenera. Lepiej zarządzać nimi tak, aby wszystkie strony były zadowolone, niż robić rewolucję tylko po to, żeby pokazać, że można ją zrobić.
- braku przywiązania do nazwisk
W tym zespole nie brakuje zawodników, którzy nie powinni grać na tym poziomie rozgrywkowym. Nie powiem Panu kim oni są. Po pierwsze, każdy, kto ma jakieś pojęcie o piłce to widzi, po drugie, boimy się, że znowu nie dostaniemy wywiadów
- dobrego dopasowania celów do realiów
Nie oszukujmy się, drużyna potrzebuje punktów i nikt nie uwierzy, że jest ona w budowie, kiedy będzie Pan w ten sposób tłumaczyć porażki. Nowy Śląsk trzeba budować krok po kroku, najpierw usprawniając rzeczy drobne i doraźne, ale stopniowo rozwijać ogólne założenia stylu gry. W razie potrzeby, warto posiłkować się archiwalnymi meczami z początków zespołu Oresta Lenczyka. Być może nie miał on ręki do ludzi, być może w pewnym momencie skończył mu się pomysł na Śląsk, ale styl w jakim wyciągnął zespół z kryzysu, powinien budzić duży szacunek.
- zwycięstw
Banalne, prawda? Problem w tym, że obawiam się, że nie wszyscy do końca Panu ufają. Od dawna nie prowadził Pan pierwszej drużyny, stąd mogą pojawiać się wątpliwości co do Pańskiego warsztatu. To życzenie jest w pewnym stopniu wypadkową pozostałych, więc jeśli spełnią się i poprzednie, z tym nie powinno być problemu.
Z poważaniem,
Andrzej Gomołysek