Zza bocznej linii
Tuż przed rozpoczęciem sezonu Orest Lenczyk zadecydował, że napastnik ze Świdnicy nie będzie już Śląskowi potrzebny. Klub nie przedłużył z nim kontraktu, lecz 35-latek bezrobotnym nie został. Tyle że zamiast biegać po boisku, spaceruje przy linii bocznej. – Fantastycznie było grać w piłkę, ale łatwiej jest mi komentować – mówi Remigiusz Jezierski, nowy ekspert telewizji Canal+. Karierę zakończył w momencie, gdy Canal+ zdobył prawa do pokazywania na żywo wszystkich meczów ekstraklasy. To wymusiło na tej stacji znalezienie nowych twarzy, które z bliska przybliżą widzom arkana futbolu. Tak jak to do tej pory robił choćby Mirosław Szymkowiak, który przetarł szlak. Jezierski był idealnym kandydatem: skończył studia ekonomiczne, miał gadane, wiadomo było, że jeśli nie zostanie w WKS-ie, zawiesi buty na kołku.
Wciąż żyje więc piłką, ale na wszystko patrzy z boku. - Śledzę poczynania kolegów i kibicuję Śląskowi – przyznaje. - Miałem nawet przyjemność komentować ich mecz. Próbowałem być obiektywny, osobiste sympatie pozostawiając z boku – dodaje po chwili.
Na co może liczyć Śląsk w tym sezonie według Remigiusza Jezierskiego? - Jest w stanie grać o pierwszą szóstkę – analizuje chłodno nasz były napastnik. Czy nie nazbyt? - Podszedłem do tego bezpiecznie. O mistrzostwo będzie trudno, choć jest ono możliwe. WKS to dobrze skonstruowany zespół, a kilku zawodników wróci jeszcze do składu po kontuzji. Oni mogą dodać Śląskowi więcej gazu, więc kto wie? Drużyna nabrała doświadczenia, jest świadoma swojej siły. Jedynym problemem może być zwątpienie w przypadku niepowodzeń i narzekanie na to, że poprzednio było lepiej. Pojawia się pytanie, jak zespół wtedy zareaguje – analizuje ekspert Canal+.
Faworytów do tytułu jest kilku. Wśród nich Legia i Wisła, którzy przez całą jesień będą godzić ligę z rozgrywkami grupowymi Ligi Europejskiej. Czy to nie ograniczy ich szans w walce o tytuł? - To może być dla Śląska szansa. Wiem jednak, że piłkarze tak nie myślą, bo cieszą się, że mogą grać co trzy dni – mówi Jezierski.
Piłkarze z Wrocławia w tym systemie już grać nie będą. Ich kolega nie jest jednak z tego powodu rozczarowany. - Pozytywnie odbieram postawę zespołu w pucharach. Śląsk wyeliminował dwóch rywali, wcale nie słabszych od siebie. Rumuni też byli do przejścia, ale WKS w tej formie, w jakiej się wówczas zaprezentował, musiał odpaść – przyznaje wychowanek Polonii Świdnica.
Swoją cegiełkę w niezłe wyniki Śląska na początku rozgrywek dokłada Johan Voskamp. To po jego sprowadzeniu stało się jasne, że Jezierski w Śląsku już nie zagra. - Cieszę się, że zastąpił mnie napastnik z takimi umiejętnościami. Zna dobrze ten fach. Gra prosty futbol, nie wdaje się w niepotrzebne dryblingi, to typowy snajper. Świetnie gra głową, potrafi znaleźć się w polu karnym. Takiego napastnika w Śląsku brakowało – nie kryje nasz rozmówca.
Jednak był i wciąż jest atakujący o innej charakterystyce gry. Razem grali tylko przez chwilę i choć wyglądało to obiecująco, trener Lenczyk na razie nie powrócił do tego ustawienia. - Diaz ma świetny potencjał ofensywny, potrafi dryblować i kreować grę, ale łatwiej byłoby to zrobić, gdyby był zawodnikiem więcej pracującym w defensywie i poddawał się taktyce trenera. A wiemy, że tak nie jest - dostrzega były kolega po fachu. - Argentyńczyk będzie miał problem, żeby grać w dwójce z Voskampem. Według mnie to Holender będzie występował w podstawowej jedenastce – kończy Jezierski.