Co grozi Śląskowi i Wiśle? Jakie kary stosował wcześniej PZPN?

Co grozi Śląskowi i Wiśle? Jakie kary stosował wcześniej PZPN?

fot.:

Mecz widmo - to chyba najlepsze określenie tego, czego byliśmy świadkami w sobotę we Wrocławiu. Miało odbyć się tam spotkanie Śląska z Wisłą, ale na boisku zjawili się tylko gospodarze. Podopieczni Mariusza Jopa zbojkotowali zawody z powodu niewpuszczenia kibiców na sektor gości. Finał sprawy znajdzie miejsce w Komisji Dyscyplinarnej PZPN. Co przepisy mówią o możliwości kar?



 

W sobotnie popołudnie oczy prawie całej piłkarskiej Polski były zwrócone na Wrocław, gdzie miało dojść do spotkania Śląska z Wisłą Kraków. Mecz zakończył się jednak po zaledwie 15 minutach z powodu niestawienia się piłkarzy gości. O 17:30 na boisku pojawili się tylko zawodnicy Ante Simundzy oraz sędziowie, a po upływie kwadransa Tomasz Kwiatkowski zagwizdał po raz trzeci i ostatni, kończąc tym samym zawody. O tym, co będzie dalej, zdecyduje Komisja Dyscyplinarna Polskiego Związku Piłki Nożnej, która ma zebrać się w czwartek. Jak doszło do tej bezprecedensowej sytuacji i jakie mogą być jej skutki w świetle przepisów?

Dlaczego do meczu nie doszło?

Dla postronnych kibiców całe zamieszanie może wydawać się groteskowe i mocno zagmatwane, patrząc choćby po ilości komunikatów, które oba kluby wymieniły miedzy sobą w ostatnich dniach. Spróbujmy w takim razie wyjaśnić, dlaczego o wyniku sobotniego spotkania zadecyduje nie boisko, a PZPN? Wszystko zaczęło się od oświadczenia Śląska Wrocław, w którym poinformowano, że nie przyjmie on zorganizowanej grupy kibiców Białej Gwiazdy. Tłumaczono to względami bezpieczeństwa i analizą ryzyka, bo mecz został przez policję zakwalifikowany jako mecz podwyższonego ryzyka. WKS powołał się na uchwałę Zarządu PZPN, która daje klubom możliwość autorytarnie zdecydować o niewpuszczenie kibiców przyjezdnych właśnie ze względów bezpieczeństwa, ale za każdym razem muszą one to udokumentować i uzasadnić.

- Zgodnie z Uchwałą nr II/85 Zarządu PZPN klub gospodarz ma prawo odmówić przyjęcia zorganizowanej grupy kibiców gości w szczególnie uzasadnionych przypadkach podyktowanych względami bezpieczeństwa. W ocenie Śląska Wrocław przedmiotowy mecz spełnia kryteria takiego przypadku

- napisano w pierwszym oświadczeniu.

Innym powodem, do którego odniósł się wrocławski klub, był fakt, że od sierpnia 2023 roku wiele ekip postąpiło podobnie, zamykając sektor gości dla fanów z Krakowa. To efekt bojkotu, który jest prowadzony od tego czasu (chociaż ostatnio słabnie), kiedy to doszło do bójki pseudokibiców, w wyniku której zmarł jeden z fanów z Bieska-Białej, a obwinione zostało za to właśnie środowisko kibiców Wisły. 

Z decyzją i argumentacją WKS-u nie zgodzili się w Krakowie i zażądzali reakcji Polskiego Związku Piłki Nożnej, domagając się surowych kar dla wrocławskiego klubu. Jednak stanowisko Remigiusza Jezierskiego, prezesa Śląska było niezmienne w tej kwestii. Dlatego też odpowiednik Jezierskiego w Wiśle, Jarosław Królewski w środę 4 marca ogłosił, że jeśli w ciągu 48 godzin opinia publiczna nie otrzyma ze strony policji i Śląska klarownych uzasadnień swojej decyzji, jego drużyna nie pojedzie na mecz. Kolejne komunikaty nie usatysfakcjonowały właściciela Białej Gwiazdy, wiec słowa dotrzymał i faktycznie, w sobotę o godzinie 17:30 na Tarczyński Arenie pojawili się tylko zawodnicy Trójkolorowych.

Bierność prezesa Kuleszy

Chyba wszyscy liczyli na jakąkolwiek reakcję PZPN-u, który miał i ma narzędzia, by móc zapobiec całemu konfliktowi. Jednak Cezary Kulesza ograniczył się jedynie do mediacji, a później wypowiedzi medialnych, zapowiadając surowe kary, aby spróbować odstraszyć potencjalne kolejne kluby, decydujące się na podobne rozwiązanie z niewpuszczeniem kibiców gości na swoje stadiony. 

- Dzisiejsza sytuacja spotka się z bardzo surową reakcją. Bojkotowanie zorganizowanej grupy kibiców gości, ale również bojkotowanie meczu nie będą metodami akceptowanymi przez PZPN

- napisał Kulesza w sobotę w serwisie X.

Dwie godziny później pojawił się jeszcze tylko komunikat związku, że ze względu na krótki okres pozostający do rozpoczęcia zawodów, ostateczna decyzja o ich nierozpoczęciu z uwagi na niestawienie się jednej z drużyn na boisku, może być podjęta wyłącznie przez sędziego na miejscu.

Co może grozić Śląskowi oraz Wiśle?

W styczniu zeszłego roku Polski Związek Piłki Nożnej dokonał zmian w uchwale nr II/85 z dnia 20 lutego 2013 roku Zarządu Polskiego Związku Piłki Nożnej w sprawie zasad udziału kibiców drużyny gości na meczach piłki nożnej podczas rozgrywek szczebla centralnego organizowanych przez PZPN i Ekstraklasę S.A. Klub gospodarza ma prawo nie przyjmować kibiców gości, ale od tego momentu w sytuacji nieprzyjęcia zorganizowanej grupy kibiców drużyny klubu gościa wynikającej z decyzji władz klubu, zasadność powyższego podlega każdorazowej ocenie przez właściwie organy dyscyplinarne PZPN lub Ekstraklasy. Co to znaczy? Że za każdym razem, gdy klub odmówi wejścia kibicom gości, odpowiednia komisja PZPN lub Ekstraklasy oceni, czy miał ku temu podstawy. Jeśli stwierdzi, że nie, może ukarać klub maksymalną karą w wysokości 5 milionów złotych

W tym jednak przypadku należy cofnąć się pamięcią, jakie kary otrzymywały dotychczas kluby I ligi za niewpuszczenie kibiców gości:

  • Arka Gdynia - 30 000 złotych 

  • Pogoń Grodzisk Mazowiecki - 30 000 zł 

  • Miedź Legnica - 20 000 zł + 50 000 zł w zawieszeniu na dwa lata

  • Stal Mielec - 30 000 zł 

  • Warta Poznań - 20 000 zł + 50 000 zł w zawieszeniu na dwa lata

Jarosław Królewski nieprzybycie drużyny Wisły do Wrocławia argumentował obawami o bezpieczeństwo swojego zespołu i brakiem należytego jego zapewnienia. Dlatego też będzie chciał, aby Komisja Dyscyplinarna zajęła się interpretacją Art. 64 §1 Regulaminu Dyscyplinarnego Polskiego Związku Piłki Nożnej. Tu wachlarz sankcji jest trochę większy, np. oprócz kary finansowej, walkower, czy rozgrywanie meczu bez udziału publiczności. Są też skrajne punkty (jak widać na zdjęciu), ale ich kibice Wojskowych nie powinni się obawiać. Według tego przepisu kary mogą zostać nałożone również za niewykonywanie lub nienależyte wykonywanie obowiązków określonych w przepisach dotyczących zasad udziału kibiców gości. Pytanie, jak ten punkt zinterpretuje Komisja Dyscyplinarna?

Wrocławianie jednak będą chcieli udowodnić, że dołożyli wszelkich starań, aby zapewnić bezpieczeństwo na stadionie (w tym drużynie Wisły), będąc gotowym do rozegrania meczu i oskarżenia Jarosława Królewskiego są bezpodstawne i większe kary niż te finansowe, nie będą przez klub akceptowane.

Przejdźmy teraz do klubu z Krakowa, bo niestawienie się na zawodach piłkarskich również pociąga za sobą konsekwencje. Wiśle grozi oczywiście walkower oraz jak wynika z regulaminu I ligi - 3000 zł kary. To może nie być jednak jedyna kara finansowa, ponieważ PZPN może nałożyć również dodatkowe (dużo większe), zgodnie z regulaminem. Co więcej, według § 8 Uchwały nr IX/140 z dnia 3 i 7 lipca 2008 roku Zarządu Polskiego Związku Piłki Nożnej w sprawie organizacji rozgrywek w piłkę nożną, organ prowadzący rozgrywki może nakazać drużynie gości zwrócenie wydatków poniesionych przez gospodarza oraz odszkodowania za utracony udokumentowany dochód z nieodbytych zawodów

Należy zaznaczyć, że od decyzji Komisji Dyscyplinarnej można się odwołać do Najwyższej Komisji Odwoławczej. Jeśli i tam rozstrzygnięcie dla którejś ze stron będzie niekorzystne, można z tym pójść do Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu przy PKOl, a finalnie nawet do Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu w Lozannie. 

Jarosław Królewski żąda ujemnych punktów dla Śląska

Jeśli ktoś myślał, że temat meczu Śląsk - Wisła szybko zniknie, to był w błędzie. W niedzielę po raz kolejny o całą sytuację został zapytany prezes Wisły, tym razem przez redakcję TVP Sport. Rozmawiano o potencjalnych karach, więc Jarosław Królewski oznajmił wprost, że oczekuje kar dla Wrocławian w postaci aż 5 milionów złotych i na dodatek sześciu ujemnych punktów

- Uważam, że Śląsk powinien dostać najwyższą możliwą karę w postaci 5 milionów złotych i 6 punktów ujemnych. To byłoby najlepsze pokazanie tego, co dziś w piłce nożnej powinno być standardem i jakie powinniśmy mieć wartości. Taka powinna być kara

- powiedział prezes Wisły.

Przy takich założeniach Królewski jest w stanie zgodzić się na walkower dla swojej drużyny. Jeśli jednak WKS-owi nie zostaną odjęte punkty, a wynik meczu zostanie rozstrzygnięty na niekorzyść podopiecznych trenera Jopa (0:3), tu już narracja jest zupełnie inna - według 40-latka będzie to skandal i rozważa wówczas skargę na związek. 

Czy ujemne punkty są w ogóle możliwe? W historii taką karę najczęściej stosowano za poważne przewinienia dyscyplinarne i rażące naruszenie przepisów gry. Czy w tym przypadku są ku temu podstawy? Powątpiewamy.

Przepisy w sprawie organizacji rozgrywek w piłkę nożną dopuszczają obustronny walkower, jeśli przepisy zostaną naruszone przez oba kluby(§ 7, punkt 6 i 7 uchwały nr IX/140 z dnia 3 i 7 lipca 2008 roku Zarządu Polskiego Związku Piłki Nożnej w sprawie organizacji rozgrywek w piłkę nożną), ale nie ma w nich zapisu, że powodem może być brak przyjęcia kibiców gości.

Przed Komisją Dyscyplinarną teraz dużo pracy, jak zinterpretować obowiązujące przepisy. Na pewno wpływ na decyzję organu PZPN-u będą miały wyjaśnienia obu podmiotów i linia obrony, jaką przyjmą. Czujemy, że o meczu widmo będzie mówiło się jeszcze przez bardzo długi czas i cała sprawa nie zakończy się wcale w czwartek, kiedy to zbierze się Komisja Dyscyplinarna PZPN.

Marcin Sapuń

Autor

Marcin Sapuń

Urodzony Wrocławianin i oczywiście kibic Śląska Wrocław. W redakcji działam od lipca 2022 roku, a od marca 2024 roku pełnię funkcję zastępcy redaktora naczelnego. W Śląsknecie zajmuję się głównie pisaniem artykułów, ale również komentowaniem meczów, czy ostatnio tworzeniem wyjazdowych kulis.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.