Co się dzieje w szatniach zawodowych drużyn? Kulisy sportu, których nie widzi kamera
fot.: Marta Lipnicka
Dla kibica wszystko zaczyna się od wyjścia drużyny na boisko, kort czy lodowisko. To wtedy zapalają się światła, rozlega się doping i rusza walka o punkty. Ale prawdziwa gra zaczyna się wcześniej - w szatni.
Sam mecz to kulminacja. Ale rywalizacja, ta mentalna, emocjonalna, a czasem wręcz duchowa, zaczyna się znacznie wcześniej. W miejscu, do którego nie mają dostępu ani kibice, ani kamery: w szatni. Więc jeśli obstawiasz mecze swojej drużyny, na przykład na betbrothers.pl, to weź pod uwagę, że nie liczy się tylko forma sportowa drużyny, ale także to, co dzieje się w jej szatni.
Szatnia to serce każdej drużyny. To tam tworzy się chemia zespołu, to tam rodzą się emocje, decyzje i często historia. Co tak naprawdę dzieje się za zamkniętymi drzwiami? Jakie rytuały mają sportowcy? Jak trenerzy wykorzystują te chwile, kiedy zawodnicy są tylko ze sobą?
Przed meczem: mobilizacja, cisza i rytuały
Na kilka godzin przed meczem szatnia jest miejscem pełnym napięcia. W zależności od dyscypliny, wygląda to nieco inaczej. W piłce nożnej zawodnicy zazwyczaj przyjeżdżają na stadion na 90–120 minut przed pierwszym gwizdkiem. Czas do rozgrzewki to moment, kiedy każdy ma swój rytm: jedni siadają w ciszy ze słuchawkami na uszach, inni żartują, by rozładować napięcie. Trenerzy i sztab powoli wchodzą w interakcje. Najpierw spokojne rozmowy, potem odprawa taktyczna, a tuż przed wyjściem na murawę, motywacyjna przemowa.
W koszykówce i siatkówce panuje większa intensywność. Wszystko dzieje się szybciej. Zawodnicy są mocniej zintegrowani w szatni, bo meczów jest więcej, a sezon dłuższy. W hokeju to z kolei niemal wojskowa dyscyplina: każdy ma swoje miejsce, swoje zadanie, swoje rytuały. Cisza przed burzą bywa wręcz namacalna.
Ciekawostka: Cristiano Ronaldo zawsze wchodzi do szatni prawą nogą, a Rafał Gikiewicz, bramkarz, ma specjalną playlistę motywacyjną, której nie udostępnia nikomu. W NBA popularne są wspólne okrzyki i „pre-game dance”, jak słynne wygibasy Stephena Curry’ego.
Rola trenera: więcej niż taktyka
Szatnia to teatr jednego aktora, trenera. Ale nie chodzi tylko o układanie taktyki. Przed meczem szkoleniowiec musi wyczuć nastrój zespołu i odpowiednio dobrać ton. Czasem to spokojna analiza rywala i przypomnienie założeń. Innym razem pełne emocji wystąpienie, które ma poruszyć serca zawodników.
Trenerzy często wykorzystują rekwizyty: fragmenty wideo, zdjęcia, hasła motywacyjne wypisane na tablicach. W 2018 roku trener Chorwacji pokazał swojej drużynie zdjęcia ich rodzin przed meczem półfinałowym mundialu. Zawodnicy płakali. Ale wygrali.
W siatkówce czy piłce ręcznej szatnia bywa centrum analiz. Na gorąco pokazuje się fragmenty meczu przeciwnika z dnia poprzedniego. W NHL trenerzy potrafią nawet rozrysować schematy ofensywne na... lodówkach w szatni, bo zwykłe tablice są zbyt małe. Podobnie wygląda to wśród zawodników egamingowych.
Przerwa: czas na korekty i reset
Przerwa to krótki, ale intensywny moment. Zawodnicy siadają na ławkach, łapią oddech, piją wodę lub napoje izotoniczne. Sztab medyczny zajmuje się opatrunkami, masażyści rozluźniają mięśnie, a trener mówi. Czasem mówi dużo. Czasem tylko jedno zdanie.
W zależności od sytuacji, szatnia w przerwie może być pełna napięcia lub... ciszy. Po słabej pierwszej połowie trenerzy czasem stosują „zimny prysznic”. Podnoszą głos, wskazują błędy. Ale doświadczeni wiedzą, że nie zawsze to działa. W NBA trener Gregg Popovich potrafił powiedzieć tylko: „You know what to do.” (Wiecie, co macie robić.) I wychodził.
Po meczu: katharsis
Po ostatnim gwizdku szatnia jest miejscem emocjonalnego rozładowania. Zwycięstwa to święto: muzyka, okrzyki, tańce, wzajemne gratulacje. Przegrana to często cisza. Jedni siedzą z ręcznikiem na głowie, inni przeklinają pod nosem. Czasem jest wściekłość, czasem łzy.
Wielu trenerów zostawia szatnię „dla drużyny”. Wchodzą dopiero po kilku minutach. W ten sposób dają zawodnikom przestrzeń na odreagowanie. W NFL mówi się o „fifteen-minute rule”. Przez kwadrans po meczu trener nie może mówić nic. Ma tylko słuchać.
W siatkówce, zwłaszcza klubowej, po meczu często dochodzi do wspólnego oglądania fragmentów spotkania w szatni. Z kolei w Formule 1, mimo indywidualności sportu, zespół inżynierów i techników ma swoją szatnię. Tam dzieją się gorące analizy po każdym wyścigu.
Rytuały i śmieszne sytuacje
Szatnie mają też swoją ciemniejszą stronę... pełną anegdot. Oto kilka z nich:
- W jednej z drużyn Serie A zawodnicy mieli zwyczaj grać w karty tuż przed wyjściem na murawę - raz tak się zagadali, że spóźnili się na prezentację.
- Legendarny hokeista Jaromír Jágr miał swoje miejsce w szatni, którego nikt nie mógł zająć. Raz, dla żartu, młody zawodnik to zrobił. Jágr... zamienił mu wszystkie ochraniacze na rozmiar dziecięcy.
- W NBA niepisaną zasadą jest, że rookie (pierwszoroczniak) nosi torby weteranów - do szatni i z powrotem. Taki chrzest.
Rytuały? Jest ich mnóstwo. Zawodnicy zakładają najpierw lewy but, potem prawy. Niektórzy klepią framugę drzwi. Inni nie odzywają się przez ostatnie 5 minut przed wyjściem. To wszystko element gry mentalnej.
Miejsce, gdzie rodzi się drużyna
Szatnia to więcej niż pomieszczenie z ławkami i szafkami. To żywy organizm, który oddycha, czuje, reaguje. To tam buduje się chemia zespołu, podejmowane są decyzje, rodzą się liderzy. Trenerzy, fizjoterapeuci, analitycy, masażyści. Wszyscy odgrywają swoją rolę w tej zamkniętej przestrzeni, w której nikt z zewnątrz nie powinien się znaleźć. Dla jednych to strefa koncentracji. Dla innych święte miejsce. Dla wszystkich to drugi dom.