REDAKCYJNY DWUGŁOS: Czy we Wrocławiu zbudowano kadrę na Ekstraklasę?

REDAKCYJNY DWUGŁOS: Czy we Wrocławiu zbudowano kadrę na Ekstraklasę?

fot.:

W najnowszej odsłonie Redakcyjnego dwugłosu bierzemy na tapet pracę pionu skautingu Śląska Wrocław w trakcie letniego okienka transferowego. W pojedynku wzięli udział redaktorzy naszego portalu Konrad Szyszkowski i Krzysztof Rakowicz.



 

Przypominamy, że ideą cyklu jest zestawienie dwóch wizji w danym temacie i sprawdzenie, do której jesteście bardziej przekonani.

Od ostatniego tekstu w ramach naszego cyklu w grze Śląska Wrocław nic się nie zmieniło na lepsze. Natomiast pogorszeniu uległa pozycja Wojskowych w tabeli, a także nastroje wśród kibiców. Coraz więcej fanów domaga się głowy Ante Simundzy. Spójrzmy jednak na to w innym świetle. Czy Słoweniec otrzymał od włodarzy klubu odpowiednie wzmocnienia na równorzędną walkę w najwyższej klasie rozgrywkowej? Zdania są podzielone – Konrad Szyszkowski z pełną stanowczością obwinia za obecny kryzys pion skautingu, ale Krzysztof Rakowicz wychodzi mu naprzeciw. Oto ich argumenty.

Konrad Szyszkowski

Cofnijmy się na moment do 17 lipca. Tuż przed startem sezonu dyrektor sportowy Rafał Grodzicki na łamach programu na kanale Meczyki z dużym spokojem podsumował letnie ruchy kadrowe Wojskowych: „Po awansie do Ekstraklasy potrzebna była głębia składu. Myślę, że to nam się udało osiągnąć. Praktycznie na każdej pozycji mamy słuszną rywalizację”.

Trzy miesiące później jesteśmy po 11. kolejce i z trudem możemy doszukiwać się jakichkolwiek pozytywów na tej płaszczyźnie. Śląsk Wrocław ma na koncie zaledwie 6 punktów, legitymuje się bilansem bramkowym 14:22, notuje serię pięciu ligowych porażek z rzędu i zajmuje przedostatnie, 17. miejsce w tabeli. Po sobotniej porażce w doliczonym czasie gry w Lublinie z Motorem(2:3)oraz wcześniejszej wysokiej przegranej(1:4)z Lechem Poznań na Tarczyński Arenie teza o równorzędnej rywalizacji na każdej pozycji jest nie do obrony.

Będąc zupełnie szczerym, z dziesięciu letnich transferów tylko jeden można dziś bez wahania nazwać pełnoprawnym wzmocnieniem pierwszego składu. Mowa o Karolu Niemczyckim. Gdyby nie jego 8 interwencji przeciwko Motorowi, w tym obroniony rzut karny Karola Czubaka i 6 parad po uderzeniach z pola karnego, czy bezbłędny mecz z Cracovią, dorobek straconych bramek WKS-u byłby dziś znacznie bardziej dotkliwy.

W minionym sezonie na zapleczu Ekstraklasy Trójkolorowi stracili aż 47 goli, więc priorytetem pionu skautingu powinno być sprowadzenie lidera linii obrony. Tymczasem Irodotos Christodoulou pozyskany z cypryjskiej Krasavy, mimo dobrego początku nie wprowadził oczekiwanego spokoju. Natomiast wypożyczony z Górnika Zabrze Dominik Szala spędził na ekstraklasowych boiskach łącznie 8 minut.

Najlepszym dowodem na iluzję rywalizacji są jednak boki obrony. Na lewej flance Marc Llinares od początku sezonu gra fatalnie, co skwapliwie wykorzystywali skrzydłowi Widzewa Łódź, Korony Kielce czy Lecha. Spóźnione reakcje ratuje faulami, przez co uzbierał już 4 żółte kartki. Dlaczego więc, mimo kryzysu, Hiszpan rozegrał aż 999 minut? Bo po odejściu Krzysztofa Kurowskiego pion skautingu nie sprowadził żadnego zastępcy, a młody Adrian Żulewski otrzymał zawrotne 3 minuty w lidze.

Z kolei po prawej stronie znacznie lepiej wygląda Alex Timossi Andersson, który daje dobrą motorykę, ciąg na bramkę i niezłe stałe fragmenty. Sprzedaż Michała Rosiaka pod sam koniec okna transferowego klub próbował jeszcze ratować, jednak ściągnięty awaryjnie Jan Jurcec wyraźnie odstaje poziomem i w 3 spotkaniach rozegrał łącznie 120 minut.

Równie krucha okazała się druga linia, która całkowicie się rozsypała po urazie Michała Mokrzyckiego. Grzegorz Tomasiewicz wylądował na ławce, Eniss Shabani gubi pozycję w fazach przejściowych, a zakontraktowany pod koniec sierpnia Karol Linetty, mimo bardzo dobrego początku, w ostatnich meczach zaczął pokazywać, że brak mu okresu przygotowawczego. Cóż powiedzieć, że w pierwszej połowie w Lublinie duet Linetty & Shabani pozwolił gospodarzom na 71% posiadania piłki i 257 podań przy 108 po stronie WKS-u.

W ataku natomiast wszystko wisi na Piotrze Samcu-Talarze, który brał udział aż w 9 z 14 trafień Trójkolorowych. Sprowadzony z 2. ligi tureckiej (odpowiednik polskiej I ligi [przyp. red.]) Malaly Dembele i wypożyczony z Norwegii Ieltsin Camoes służą trenerowi Simundzy głównie jako zmiennicy, a i w tej roli duet ten umieścił piłkę w siatce rywali jedynie 2 razy.

Krzysztof Rakowicz

Gdy danie nie smakuje, najłatwiej obwinić tego, kto kupował składniki. Zapewne taką narrację obierze mój oponent, punktując to, co widzimy w ligowej tabeli. Prawda jest jednak taka, że pion skautingu dostarczył sztabowi Śląska Wrocław dokładnie to, czego potrzebował i potrafił z przytupem zareagować na nagły kryzys. Więc, zamiast iść na łatwiznę i uderzać w brak wyników, proponuję przyjrzeć się faktom.

Transfery powinny bronić się wynikami, a w tej kategorii zawodnicy zawodzą (oby to się zmieniło), lecz WKS-owi można dopisać małego plusika za kluczową kwestię. W trakcie poprzedniego sezonu Wrocławianie zmienili system gry – największą metamorfozą było przejście z gry czterema obrońcami na trzech. Niosło to za sobą konsekwencje w kolejnych liniach, chociażby takie jak wprowadzenie wahadłowych czy gra dwójką napastników.

Nabytki Śląska pasują do tej formacji. Ściągnięto Alexa Timossiego Anderssona, którego profil współgra z rolą wahadłowego. Na tę pozycję kupiono także Jana Jurceca, zawodnika, który był bocznym obrońcą, ale jednocześnie regularnie asystował, a nawet czasami strzelał (w poprzednim klubie 6 asyst i 2 gole w 42 spotkaniach). Powiększono także głębię stoperów, podpisując umowy z Irdotosem Christodoulousem oraz Dominikiem Szalą.

Problemem, jaki pojawił się w trakcie poprzednich rozgrywkach, była głębia na pozycji numer dziewięć. Przez jakiś czas grali na niej Przemysław Banaszak, wypożyczony Timotej Jambor oraz Luka Marjanac, który początkowo był skrzydłowym. Obecnie Ante Simundza ma do dyspozycji pięciu napastników, a trzech z nich ściągnięto minionego lata. Skauting odpowiedział na problem, dając sztabowi różnorodne profile piłkarzy do rywalizacji:

  • Przemysław Banaszak (3 gole)

  • Malaly Dembele (2 gole)

  • Luka Marjanac (1 gol)

  • Ieltsin Camoes

Poprawnie zorganizowano także rywala dla Michała Szromnika. Zakontraktowano Karola Niemczyckiego, który ma bogate CV. Bramkarz szybko przegonił Szromnika w rywalizacji o bluzę numer jeden i obecnie jest ważnym zawodnikiem w układance Simundzy. Pokazał to w miniony weekend, chociażby broniąc rzut karny.

  • Niemczycki (900 minut, 83% możliwych minut)

  • Szromnik (180 minut, 17% możliwych minut)

A teraz czas na gwóźdź programu, czyli wizerunkowo-piłkarskiego asa z rękawa. Po kontuzji Michała Mokrzyckiego zastanawiano się, jak załatać powstałą przez to dziurę i uwaga – wirtualny żółwik dla tego, kto wpadł na rozwiązanie. Mowa oczywiście o transferze Karola Linettego. Bagaż doświadczenia, były reprezentant Polski, mistrz Polski z Lechem Poznań, regularne występy we Włoszech i tak można wymieniać dalej. Kryzys związany z urazem Mokrzyckiego rozwiązano bardzo, ale to bardzo dobrze. Od dawna brakowało mi takiego ruchu w Śląsku. Takiego, który wyglądałby dobrze zarówno wizerunkowo, jak i piłkarsko. I to jeszcze w roli beniaminka… Efekt? Linetty wyróżnia się w środku pola, a także sporo dodaje w szatni, o czym świadczyło przejęcie opaski kapitana na czas niedawnej absencji Piotra Samca-Talara.

Idzie znaleźć argumenty, świadczące o przygotowaniu kadry WKS-u do obecnego sezonu, ale brakuje tego najważniejszego… wyników. Mam nadzieję, że już niebawem będziemy mogli wrócić do mojej dzisiejszej analizy i stwierdzić: „To zaczyna się sprawdzać, kadra faktycznie została dobrze przygotowana”.

Adam Mokrzycki

Autor

Adam Mokrzycki

Wrocławianin, socjolog i kibic Liverpoolu. Miłośnik psychologii oraz szeroko pojętych relacji międzyludzkich, dlatego ceni formę wywiadu.

Piłką nożną interesuje się od najmłodszych lat. Próbował iść w ślady taty i zostać zawodowym piłkarzem, ale w miarę szybko zrezygnował z tego pomysłu na rzecz dziennikarstwa sportowego. W nim realizuje się od 2018 roku, a w Śląsknecie działa od 8 marca 2023 roku. Najczęściej udziela się przy mikrofonie podczas komentowania meczów, prowadzenia podcastów, udzielania się na konferencjach prasowych czy przeprowadzania wywiadów. W redakcji odpowiada za atmosferę.