Grodzicki o sytuacji Warchoła: ''Nie będzie nikogo większego niż klub''
fot.: Paweł Kot
Jesienią był jednym z najskuteczniejszych zawodników Śląska Wrocław, dziś znajduje się całkowicie poza planami klubu. Damian Warchoł po udanej rundzie stracił zaufanie trenera Ante Simundzy, a kulisy tej decyzji odsłonił dyrektor sportowy WKS-u Rafał Grodzicki.
Dobra runda jesienna
Damian Warchoł dołączył do WKS-u przed sezonem 2025/26. W rundzie jesiennej notował dobre występy i robił to, co należy do napastnika - strzelał gole. W 20 meczach dla WKS-u w 2025 roku zdobył 7 bramek, licząc ligę i Puchar Polski. W 2026 roku zagrał tylko w dwóch pierwszych spotkaniach - przeciwko Ruchowi Chorzów (2:2) i Miedzi Legnica (1:3).
Na początku grudnia, kiedy trafił do siatki w pucharowym starciu z Rakowem Częstochowa (1:2), przyznał w rozmowie z klubowymi mediami, że liczył na większą liczbę minut.
- Jestem ambitnym piłkarzem i nie ukrywam, że przychodząc do Śląska, liczyłem na więcej minut. Miałem w końcu bardzo dobry sezon w Górniku Łęczna. Jednak nie narzekam, szanuję decyzję trenera. Starałem się
- mówił po odpadnięciu z Pucharu Polski.
Od porażki w Legnicy dwa razy zasiadł na ławce rezerwowych, a od marca do końca sezonu nie znalazł się w kadrze meczowej Trójkolorowych. Po wygranej z Chrobrym Głogów trener Simundza został spytany o niewpuszczenie Warchoła:
- Jeśli nie otrzymuje od zawodnika tego, czego chcę niezależnie czy wchodzi na 45 minut, czy na minutę - to nie mogę na niego liczyć. To jest zbyt duży klub, my musimy podchodzić z ogromnym szacunkiem do naszych kibiców. Widzieliście państwo, że w dzisiejszym spotkaniu walczyliśmy, byliśmy konsekwentni, jako drużyna się poświęcaliśmy, fani nam dali dużo energii i to wszystko złożyło się na 3 punkty. Jeśli ktoś nie jest w stanie tego uszanować, niezależnie od tego kto to jest, nie będzie grać
- odpowiedział Słoweniec.
Konflikt z trenerem?
Mimo zmiany ustawienia i gry dwoma napastnikami trener Śląska konsekwentnie pomijał Polaka. Zamiast niego w rundzie wiosennej obok Przemysława Banaszaka występował Luka Marjanac, który przychodził jako skrzydłowy. Z ławki rezerwowych natomiast szkoleniowiec Trójkolorowych stawiał na wypożyczonego w zimowym okienku Timoteja Jambora, co Grodzicki argumentuje lepszymi wynikami motorycznymi w jego wykonaniu.
Jak zdradził w 200. odcinku naszego podcastu #SektorŚląska Rafał Grodzicki, zawodnik wie, dlaczego nie gra i łatwo wywnioskować, że musiało zaiskrzyć na linii Simundza - Warchoł.
- Damian wie, o co chodzi. Trener jest pamiętliwy. Chcemy mieć napastnika, który też będzie wykonywać pracę motoryczną na boisku, nie tylko strzelać bramki. Jak już to robisz, powinieneś się z tego cieszyć, a do nas docierały różne wywiady. Nie wyobrażam sobie, że w szatni będzie ktoś większy od Śląska Wrocław. Z całym szacunkiem do Damiana, utrzymujemy hierarchię i pewne zachowania nie będą przechodziły mimochodem
- ujawnił dyrektor sportowy WKS-u.
Dlaczego Damiana Warchoła nie było przez tak długi czas w kadrze meczowej?
— Śląsknet (@Slasknet) 26 maja 2026
💬 "Damian wie, o co chodzi. Trener jest pamiętliwy. Chcemy mieć napastnika, który też będzie wykonywać pracę motoryczną na boisku, nie tylko strzelać bramki. Jak już to robisz, powinieneś się z tego… pic.twitter.com/ZhX9OnQKAx
Jak dodał „Grodek”, za piłkarza już zimą były oferty, które zostały odrzucone. Wszystko wskazuje na to, że letnie rozstanie jest bardzo prawdopodobne. Śląsk nie zamierza jednak rozwiązywać kontraktu i liczy na zarobek przy transferze 30-letniego napastnika.
Całą rozmowę z Rafałem Grodzickim można obejrzeć poniżej:
