Grodzicki żałuje odejścia latem Al Hamlawiego. ''Oddaliśmy go zbyt łatwo''

Grodzicki żałuje odejścia latem Al Hamlawiego. ''Oddaliśmy go zbyt łatwo''

fot.:

Jednym z tematów, którym emocjonowało się wrocławskie środowisko latem zeszłego roku, była ucieczka z obozu przygotowawczego Assada Al Hamlawiego. Reprezentant Palestyny wymusił transfer do Rumunii, a więcej o kulisach tego zajścia opowiedział obecny dyrektor sportowy Śląska, Rafał Grodzicki, który wówczas był szefem skautingu. - Gdybym wtedy był dyrektorem sportowym, myślę, że nie podjąłbym decyzji o sprzedaży - mówi.



 

Śląsk Wrocław po zaledwie jednym sezonie obecności na drugim poziomie rozgrywkowym wrócił do Ekstraklasy. Podopieczni Ante Simundzy w 34 kolejkach zdobyli 62 punkty i o pięć oczek wyprzedzili trzecią Wieczystą Kraków. Był to rok bardzo intensywny, w którym kibice przeżywali skrajne emocje i mówiąc wprost, dużo się działo wokół wrocławskiego klubu. Jeszcze przed startem rozgrywek fanów mocno rozgrzał temat ucieczki ze zgrupowania Assada Al Hamlawiego. 25-latek po rundzie wiosennej sezonu 2024/25 stał się ulubieńcem kibiców i w ciągu kilku dni zburzył swój autorytet, który budował kilka miesięcy. Palestyńczyk wymusił transfer do drużyny Universitatea Craiova. W kontrakcie napastnika wpisana była klauzula, która umożliwiała transfer wychodzący. Rumuński klub prowadził rozmowy ze Ślaskim, jednak ruch ze strony obu podmiotów postanowił wyprzedzić Al Hamlawi, wyjeżdżając z Trzebnicy bez zgody Śląska i nakładając na Trójkolorowych presję związaną z transferem. Ostatecznie 25-latek dopiął swego i odszedł z Wrocławia za trochę mniej, niż wynosiła klauzula zapisana w umowie.

O kulisach rozstania z napastnikiem w rozmowie z "Wrocławskimi Faktami" opowiedział Rafał Grodzicki, który latem pełnił funkcję szefa skautingu (dyrektorem sportowym był wówczas Dariusz Sztylka). Obecny dyrektor sportowy na początku poruszonego wątku przyznał, że gdyby to on w zeszłym roku zajmował się transferami, poczekałby ze sprzedażą Assada. Dlaczego? Jak przyznaje w wywiadzie Grodzicki, reprezentant Palestyny był bliski zmiany decyzji z powodu możliwej wysokiej kary finansowej, która miała zostać na niego nałożona za samowolne opuszczenie zgrupowania.

- My finalnie go sprzedaliśmy. Szczerze mówiąc, gdybym wtedy był już dyrektorem sportowym, to myślę, że nie podjąłbym takiej decyzji. Ja na pewno bym wtedy poczekał. Problem polega na tym, że my nawet nie dostaliśmy pieniędzy wpisanych w kontrakcie jako klauzula odstępnego. Dziś wiem też, że po tygodniu Assad był już bliski zmiany zdania, bo na stole leżała dla niego naprawdę duża kara finansowa. Ja znałem go na tyle dobrze, że wiedziałem jedno. On wcześniej nie zarobił takich pieniędzy, żeby móc sobie taką karę po prostu zapłacić

- powiedział Rafał Grodzicki.

"Dla mnie to było nieakceptowalne". Kulisy transferu Al Hamlawiego

Nie od dziś wiadomo, że duży wpływ na różne zachowania zawodników mają ich agenci. Czy tak też było w tym przypadku? Wnioskując po słowach dyrektora sportowego Śląska, w klubie wiedziano, z kim mają do czynienia. Wskazywały na to różne zachowania agenta pod publiczkę, takie jak wynajęcie prywatnego samolotu, żeby przylecieć do Wrocławia.

- Znałem też bardzo dobrze jego agenta. Nie chcę używać mocnych słów, ale uważam, że był po prostu bardzo niepoważny. Wiedziałem nawet, jaką prowizję dostał od nas i pamiętam sytuację, gdy wynajął prywatny odrzutowiec, żeby przylecieć do Wrocławia, zrobić zdjęcia przy podpisaniu kontraktu Assada i budować wokół siebie pewien wizerunek. To był trochę taki pokaz pod publiczkę, bo wrócił już normalnym samolotem. My doskonale wiedzieliśmy, z kim mamy do czynienia

- tłumaczy 42-latek.

Finalnie, jak już wyżej zostało wspomniane, Wrocławianie otrzymali za swojego napastnika mniej, niż wynosiła jego klauzula odstępnego. Dodatkowo płatność została rozłożona w czasie, klub zagwarantował sobie również dodatkowe bonusy. Grodzicki latem 2025 roku nie był w klubie osobą odpowiedzialną za sprawy transferowo-kontraktowe, ale jak mówi teraz, żałuje, że Śląsk tak łatwo pozbył się swojego gracza:

- Kiedy pojawił się temat transferu do Rumunii i przyszło zapytanie, odpowiedź z mojej strony była bardzo prosta. Albo płacicie kwotę zapisaną w kontrakcie, albo nie zawracacie nam głowy. Finalnie nie dostaliśmy pełnej kwoty wynikającej z zapisów kontraktowych, a dodatkowo płatności zostały rozłożone w czasie. Dla mnie to było nieakceptowalne, ale nie miałem na to wpływu. Dziś uważam, że ten zawodnik może być wart nawet trzy-cztery miliony euro. Oddaliśmy go zbyt łatwo i tego najbardziej żałuję.

Po odejściu Al Hamlawiego szeregi WKS-u zasilił Przemysław Banaszak, który trafił do klubu na zasadzie transferu gotówkowego. 29-latek w obecnym sezonie zdobył 16 bramek. To tyle samo, co Palestyńczyk w barwach Universitatea Craiova.

Marcin Sapuń

Autor

Marcin Sapuń

Urodzony Wrocławianin i oczywiście kibic Śląska Wrocław. W redakcji działam od lipca 2022 roku, a od marca 2024 roku pełnię funkcję zastępcy redaktora naczelnego. W Śląsknecie zajmuję się głównie pisaniem artykułów, ale również komentowaniem meczów, czy ostatnio tworzeniem wyjazdowych kulis.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.