I znowu zepsute święta

I znowu zepsute święta

fot.:

Wyjazdowe porażki z Górnikiem Zabrze i Wartą Poznań oraz smutna domowa puenta z Cracovią, przygnębiły kibiców Śląska przed zakończeniem 2021 roku. Przynajmniej to ostatnie nie powinno jednak stanowić większego zaskoczenia, bo brak punktów w spotkaniu kończącym ligową jesień, wygląda już niemal jak świąteczna tradycja wrocławian. Zapraszamy na tekst w ramach #EchaMeczu.



 

Po sobotniej porażce Śląska z Cracovią (0:2) ta statystyka wygląda już co najmniej niepokojąco. Tylko w dwóch z sześciu poprzednich sezonów zielono-biało-czerwoni potrafili zapunktować w meczu kończącym rok, a powodów do zadowolenia zazwyczaj było jak na lekarstwo. Przyczyny takiego stanu rzeczy nie są trudne do zdefiniowania – w minionych latach Śląsk ligową jesień często kończył „na oparach”, z trenerem tymczasowym, albo przygotowując się do rychłej zmiany szkoleniowca. Przecież właśnie po zimowej przerwie w sezonie 2016/2017 drużynę przejmował Jan Urban, dwa lata później Vitezslav Lavicka, zaś w 2018 roku do zmiany na ławce doszło już po dwóch pierwszych wiosennych kolejkach. Teraz na pierwszy plan wysuwa się pierwsza z wymienionych przyczyn, co na konferencji po meczu z Cracovią próbował zasygnalizować Jacek Magiera.

SPOKÓJ PRZED SNEM

Chlubne wyjątki na przestrzeni sześciu ostatnich sezonów stanowiły jedynie wydarzenia z 2017 i 2020 roku. Wówczas, tuż przed świąteczną przerwą, Śląsk wygrywał przed własną publicznością odpowiednio z Jagiellonią Białystok (1:0) oraz Wartą Poznań (2:1), czym uspokajał sytuację w tabeli na tygodnie zimowego uśpienia. W sobotni wieczór piłkarzom trenera Magiery się nie udało, potknięcie z Pasami było już trzecim z rzędu w ekstraklasie, a Cracovia zepsuła tegoroczne święta zielono-biało-czerwonym podobnie jak we wcześniejszych latach Pogoń Szczecin czy Arka Gdynia. Potknięcie Śląska w 19. kolejce było również o tyle brzemienne w skutkach, że na ostatniej prostej ligowego roku wypchnęło czwartą drużynę poprzedniego sezonu ekstraklasy z górnej połowy tabeli, co nie napawa optymizmem przed wiosenną częścią rozgrywek.

ZNOWU PASY

Co ciekawe, Cracovia plany wrocławian w ostatnim występie przed zimową przerwą pokrzyżowała już całkiem niedawno, bo w 2019 roku. Wówczas mecz Pasów ze Śląskiem odbywał się na stadionie przy ulicy Kałuży, a na ławce wrocławian siedział jeszcze Vitezslav Lavicka, jednak na tym różnice się kończą. Wynik był identyczny, jak w sobotę na Pilczycach, a na listę strzelców wpisali się Tomas Vestenicky, a także Rafael Lopes. Rok 2019 zakończył się dla Śląska źle, jednak krzepiące może być wspomnienie, co wydarzyło się z jego udziałem po rozpoczęciu drugiej części sezonu. Zielono-biało-czerwoni potknęli się wówczas tylko w jednym z pięciu lutowo-marcowych spotkań, a na koniec sezonu mieli prawo gry o puchary w funkcjonującej jeszcze wtedy grupie mistrzowskiej. Ugruntowanie miejsca w czołowej dziewiątce ekstraklasy po powrocie z urlopów będzie celem również dla ekipy prowadzonej przez Jacka Magierę.

OSTATNIE MECZE ŚLĄSKA PRZED ZIMOWĄ PRZERWĄ:

2021 Cracovia 0:2 (D)

2020 Warta 2:1 (D)

2019 Cracovia 0:2 (W)

2018 Pogoń 1:2 (W)

2017 Jagiellonia 1:0 (D)

2016 Arka 0:2 (D)

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.