Jakim składem na Jagiellonię?
fot.: Paweł Kot
Większość kibiców Śląska Wrocław wyobrażała sobie zapewne, że w momencie w którym WKS uda się do Białegostoku, zespół będzie już pewny lub prawie pewny utrzymania. Co się jednak stało w meczu z Bruk-Betem Termaliką, wszyscy wiemy. To jednak trzeba zostawić, liczy się to, co przed zespołem.
Przed nami niewykluczone, że najważniejsza batalia w sezonie. Pojedynek z Jagiellonią może spowodować, że Śląsk się nieco odbuduje, albo morale tego zespołu zostaną już całkowicie zniszczone. Kogo zatem można by posłać na tę piekielnie trudną misję?
Ten cykl to przedstawienie wizji autora tekstu, dotyczącej składu Śląska Wrocław na najbliższy mecz. Nie jest to w najmniejszym stopniu próba wytypowania na kogo zdecyduje się postawić Piotr Tworek.
Bramkarz: Michał Szromnik
Fakt, były golkiper Dundee United zagrał fatalnie z Bruk-Betem. Fakt, popełnił tam dwa poważne błędy przy golach na kolejno 1:0 i 2:0. Fakt, jego forma w porównaniu z jesienią ogólnie spadła (mógł się zachować lepiej także przeciwko Rakowowi przy strzale Patryka Kuna). Ale taki naprawdę słabiuteńki mecz trafił mu się po raz pierwszy. Poza tym Matus Putnocky miał swoją szansę jesienią i ją koncertowo zmarnował popełniając kilka błędów. Być może trener Tworek zdecyduje się tu na roszadę. Jest na to największa szansa od dawna. Ale moim zdaniem Szromnik zasłużył na szansę na rehabilitację.
Kliknij w baner i sprawdź kursy w LV BET na zwycięstwo Śląska!
Prawa obrona: Patryk Janasik
Nadszedł najwyższy czas, aby WKS powrócił do ustawienia na 4 obrońców z tyłu. Pojedynek z Bruk-Betem przelał czarę goryczy. Oznacza to pojawienie się klasycznie ustawionych bocznych obrońców, zamiast wahadłowych. Zastanawiałem się czy w swoim zestawieniu wyjściowego składu nie dać na prawą stronę Łukasza Bejgera, który grał tak młodzieżówkach Manchesteru United. Ale po pierwsze, będzie on potrzebny gdzie indziej, a po drugie to nie Janasik najbardziej nawalił z Bruk-Betem. Absolutnie nie mówię, że zagrał dobrze, co to to na pewno nie. Tam każdy zagrał mniej lub bardziej katastrofalnie. On akurat mniej. Tak czy siak jest to wybór z braku laku, jak to już w przypadku Janasika od kilku tygodni jest.
Środek obrony: Łukasz Bejger, Mark Tamas
Śląsk ma obecnie taki problem ze środkowymi obrońcami w jakkolwiek akceptowalnej formie, że niełatwo z jakichkolwiek powodów wybrać dwóch, a co dopiero trzech. Mój wybór padł na Bejgera i Tamasa. Forma Wojciecha Golli to dla mnie bowiem nieporozumienie. Ten kuriozalny samobój z Bruk-Betem to idealne podsumowanie. Bejger z niecieczanami zagrał najmniej beznadziejnie ze stoperów, zaś Tamas złapał dwie kretyńskie kartki, jednakże uznajmy że to była wpadka. Bo jednak bądź co bądź na ten moment Węgier najlepszym obrońcą WKS-u jest i w przeciwieństwie do takiego Golli, horrendalnie słaby występ mu się przydarzył, a nie był po prostu kolejnym z całej serii. Czy jestem pełen nadziei, że taki zestaw zda egzamin? Nie. Ale kogoś wybrać trzeba.
Lewa obrona: Victor Garcia
Dał nadzieję na zwyżkę formy bardzo dobrym meczem z Wisłą Kraków, popsuł wszystko z Bruk-Betem. Objeżdżali go tam na skrzydle że hoho. No ale tak to już jest na tej lewej obronie/wahadle Śląska w tym sezonie. Pozostaje mieć nadzieję, że gdy w systemie na 4 z tyłu będzie mieć wsparcie skrzydłowego, zacznie wyglądać lepiej, bo na pewno go stać. To nie jest tak słaby zawodnik, jakby większość tego sezonu wskazywała. Pokazał to choćby ze wspomnianą Wisłą K.. W przyszłym sezonie potrzeba mu będzie po prostu mocnego konkurenta.
Prawe skrzydło: Caye Quintana
Quintana skrzydłowym? No cóż, Hiszpan ustawiony w ten sposób z pewnością często schodziłby do środka i byłby takim pół-skrzydłowym, ale to można dobrze robić. Nierzadko choćby w Pogoni Szczecin, z którą niedługo Śląsk zagra, na jednym ze skrzydeł biegali piłkarze o innej nominalnej pozycji. Jestem to sobie w każdym razie w stanie wyobrazić. Mimo meczu z Bruk-Betem, to wciąż z Quintaną wiążę największe nadzieje na pozytywy w ofensywie, a niewykluczone że większa mobilność oraz nieprzywiązanie do pozycji i więcej miejsca na boku, pozwolą mu jeszcze bardziej rozwinąć skrzydła.
Środek pola: Petr Schwarz, Patrick Olsen
Olsen był jedynym piłkarzem Śląska w pojedynku z Niecieczą, który starał się faktycznie pograć w piłkę. Nie miał z kim, to niewiele z tego wyszło, ale jest on na ten moment w stanie dać niewątpliwie więcej od Krzysztofa Mączyńskiego. Jeżeli nie zdarzy się tragedia, czyli spadek z ligi, Duńczyk powinien być bardzo ważnym ogniwem środka pola w przyszłym sezonie i nadzieją, że nie będzie to wyglądało tak jak w bieżącej kampanii. Obok niego Petr Schwarz jako ten bardziej defensywny z dwójki pomocników.
Lewe skrzydło: Dino Stiglec
Mogę się tylko domyślać ilu po przeczytaniu tego złapało się za głowę. Ale już tłumaczę. Na skrzydle w Śląsku mogliby zagrać Sobota, Pich lub Jastrzembski. Czy któryś z nich daje gole? Nie. Asysty? Nie. Czy są jakiekolwiek podstawy by wierzyć, że zaczną to robić? Dla mnie nie. Dino Stiglec nie nadaje się już na wahadłowego, bo brak mu niezbędnej motoryki. Ale fakty są takie, że Chorwat swoją lewą nogą dalej potrafi posłać prawdopodobnie najlepsze dośrodkowanie w zespole. Grając na skrzydle, mając za plecami jeszcze tego Garcię, mając mimo wszystko mniej zadań defensywnych niż jako klasyczny obrońca, Stiglec miałby szansę dać zespołowi to co jeszcze może, czyli choćby te dośrodkowania, które któregoś z dwójki wysokich napastników mogą kolokwialnie mówiąc "trafić w łeb". Nie jest to szczególnie wyrafinowane taktycznie, może naiwne, ale trzeba wziąć pod uwagę ile można obecnie wymagać.
Gdybym widział w tym klubie na ten moment pół porządnego skrzydłowego, nawet bym o czymś takim nie pomyślał. Ale nie widzę. Teraz mamy do wyboru albo to, albo grę na 3 stoperów. A różnica polega na tym, że jakby Stiglec na skrzydle okazał się jednak pomysłem tak szalonym jak wygląda, można go zmienić w przerwie i zapomnieć o tym pomyśle na wieki wieków. Ofensywa WKS-u dużo bardziej martwa niż jest ostatnio przez to nie będzie. Za to jeśli postawienie na 3 z tyłu znów by nie wypaliło, to mamy ryzyko Bruk-Betu 2.0..
Napastnicy: Fabian Piasecki, Erik Exposito
Zaś z piłek posyłanych przez Stigleca mogliby korzystać ci dwaj panowie. Od dawna w kontekście składu Śląska pojawiało się pytanie „a może Piaseckiego oraz Exposito razem?”. Zagrali tak już nawet nieco minut przeciwko Bruk-Betowi, ale w tamtym meczu nic nie mogło pomóc. Ale ja jestem chętny ujrzeć to raz jeszcze. Mówi się, że to są zawodnicy podobni profilem. To jest prawda, ale moim zdaniem tylko po części. Erik to napastnik potencjalnie lepszy do gry kombinacyjnej, głównie przez technikę oraz dobre uderzenie z dystansu. Można by go zatem ustawić po prawej stronie, bliżej Quintany, aby ci dwaj mogli współpracować też przy tworzeniu akcji. Zaś Piasecki w tej dwójce byłby tym bardziej operującym w polu karnym, polującym choćby na dośrodkowania Stigleca.