Jakim składem na Wisłę Kraków?

Jakim składem na Wisłę Kraków?

fot.:

Dwumecz z kandydatami do tytułu mistrzowskiego - Lechem Poznań i Rakowem Częstochowa - przyniósł Śląskowi Wrocław tylko jeden punkt. Scenariusz, którego można się było spodziewać, choć oceniając po przebiegu obu meczów, można było także uniknąć. Rzeczywistość jest jednak jaka jest, a strefa spadkowa zaczyna się powoli dobierać do WKS-u. Dlatego najbliższy domowy mecz z Wisłą Kraków, drużyną z czerwonej strefy właśnie, będzie dla wrocławian pojedynkiem z gatunku „o sześć punktów”.



 

Ten cykl to zaprezentowanie wyjściowej jedenastki, jaką do gry w nadchodzącym meczu wystawiłby autor tekstu. Nie jest to próba przewidzenia, na jakie wybory personalne zdecyduje się trener Piotr Tworek.


Bramkarz: Michał Szromnik

Golkiper WKS-u mógł się lepiej zachować w Częstochowie przy uderzeniu Patryka Kuna, które dało Rakowowi wyrównanie. Ale swoje dobre interwencje, zwłaszcza przy rzutach wolnych bitych przez Iviego Lopeza, też miał.  Szromnik poniżej pewnego poziomu nie schodzi i tego należy się trzymać. Bramka to stabilna pozycja w Śląsku i będzie to bardzo potrzebne w nadchodzącym okresie.

Środek obrony: Łukasz Bejger, Wojciech Golla, Mark Tamas

Miewali w Częstochowie więcej szczęścia niż rozumu, ale w sporcie to też jest potrzebne. Ogólnie jednak był to solidny występ polsko-węgierskiego tercetu i to przeciwko bardzo trudnemu rywalowi. Na ten moment jest to najstabilniejsze możliwe zestawienie defensywy Śląska. Czas zatem aby po raz dopiero drugi w 2022 roku, WKS zagrał dwa mecze pod rząd z identycznie zestawioną linią defensywy. Poprzednio były to mecze z Zagłębiem Lubin oraz Legią Warszawa, gdzie wrocławianie grali w tyłach czwórką Janasik-Golla-Verdasca-Stiglec. Stabilizacja jest tu potrzebna jak diabli, a taka trójka może ją w końcu dać.

Prawe wahadło: Patryk Janasik

Kolejne tygodnie mijają, a Janasik dalej się niczym szczególnym nie wyróżnia. Przynajmniej tyczy się to także rzeczy na minus, chociaż w Częstochowie mogło być inaczej. Bowiem przy jednym z rzutów rożnych tak podbił piłkę głową, że futbolówkę z linii bramkowej wybijał Fabian Piasecki. Sekunda spóźnienia i Janasik strzeliłby imponującego samobója. Tak czy siak, alternatyw brak to były piłkarz Odry Opole musi grać dalej. Jako prawy wahadłowy mógłby co prawda spróbować zagrać Łukasz Bejger, w młodzieżówkach Manchesteru United głównie prawy obrońca. Ale jak zaznaczyłem wcześniej, WKS-owi potrzeba stabilności wśród stoperów, a zatem potrzeba także Bejgera na tamtej pozycji.

Kliknij i sprawdź aktualne kursy w LV BET na zwycięstwo Śląska!

Środkowi pomocnicy: Krzysztof Mączyński, Patrick Olsen

Przeciwko Wiśle nie zagra pauzujący za kartki Petr Schwarz, a szkoda, bo Czech jest w niezłej formie, dobrze zabezpiecza środek pola. No ale przepisy to przepisy. Swoje odcierpieć musi. Jego brak powinien oznaczać powrót Krzysztofa Mączyńskiego, którego trener Tworek posadził niespodziewanie na ławce. Obok niego stawiam na Patricka Olsena. Duńczyk w Częstochowie bardzo godnie podał do Caye Quintany przy akcji bramkowej, ale to tyle jeśli chodzi o jakieś szczególne plusy tamtego występu. Były piłkarz Interu Mediolan ostatnio zdecydowanie nie porywa, ale tu znowu kłania się brak alternatywy. Latem WKS będzie musiał poszerzyć wybór w środku pola, bo jak widać w tym wypadku, jedna absencja i tak naprawdę grają ci którzy muszą, bo cała potencjalna reszta na ten moment, nazywa się Szymon Lewkot.

Lewe wahadło: Dino Stiglec

Chorwat wszedł w Częstochowie na niespełna 10 minut i zrobił zasadniczo więcej dobrego niż Victor Garcia wcześniej. Mógł zaliczyć kluczową asystę, ale okazało się że trafienie z dwóch metrów na pustą bramkę, to zadanie przerastające Waldemara Sobotę. Tak czy inaczej, no nie można się kłócić z tym, że Stiglec ma naprawdę godną lewą nogę. Przy przeciętnej lub słabej całej reszcie, ale jednak. Dałbym mu szansę przeciwko Wiśle Kraków. Czemu? Bo powiedzmy że z Rakowem dał ku temu argument, a miło wreszcie na to przeklęte lewe wahadło wybrać kogoś na podstawie innej wytycznej niż „może być on, bez różnicy, obaj są słabi”. Poza tym Chorwat ma dobre wspomnienia z krakowianami. To z nimi strzelił debiutanckiego gola w ESA, a na dodatek jeszcze nigdy z Wisłą nie przegrał (3 zwycięstwa i remis).

Ofensywni pomocnicy: Caye Quintana, Adrian Łyszczarz

Na początek o Hiszpanie. W Częstochowie się wreszcie przełamał i podkreślił niezłą formę golem. Po czym zszedł z kontuzją, ale na tyle niegroźną, że na Wisłę będzie gotowy. Quintana na „10” prezentuje się coraz lepiej, a zrobienie wreszcie jakiejś liczby, jakiegoś konkretu, może mu jeszcze pomóc. WKS jak wiemy, kreatywnością i skutecznością nie powala, dlatego Caye będzie niezwykle ważny. Jeśli w końcowych sześciu meczach realnie pomoże w utrzymaniu, odkupi częściowo winy za fatalną jesień oraz część wiosny. Co do jego partnera zaś, no to tu jest mniej więcej taka sytuacja, jakbyś miał dwie drogi, ale którąkolwiek nie pójdziesz, to i tak najpewniej wpadniesz do kałuży. Największa nadzieja na odmianę tego losu, Dennis Jastrzembski, szansę dostał, ale koncertowo ją zmarnował, o czym pisał Kuba Luberda. O Pichu, Sobocie czy Zylli nawet nie ma co mówić. Zatem ja postawiłbym na Adriana Łyszczarza. Ten zawodnik mimo iż dawał argumenty, pozytywne sygnały z ławki oraz gole, to w zamian dostał łącznie 304 minuty w lidze. Jeżeli w tym momencie coś miałoby wypalić, to właśnie to. Inna sprawa, że ten wybór oddaje doskonale ideę cyklu „jakim składem”. Bo to ja bym zrobił. Ale realne szanse na to, iż zrobi to Piotr Tworek, są takie, że ich praktycznie nie ma.

Napastnik: Fabian Piasecki

Czemu zatem nie postawić na duet napastników, zamiast ofensywnych pomocników? Ano dlatego, że Erik Exposito i Fabian Piasecki są do siebie zbyt podobni. Natomiast gdy napastnik w twoim zespole cierpi na brak dobrych podań, to nie stawiasz mu obok drugiego, który praktycznie też głównie tym żyje. Natomiast przesunięcie Quintany wyżej też oczywiście akurat tu nic nie poprawi, bo to nie w nim leży problem wśród „10”. Zatem spośród tej dwójki stawiam na Piaseckiego. Dał dobry występ z Rakowem, powiedział o tym nawet trener Tworek. Jedną świetną sytuację zmarnował, ale też wybił piłkę z linii bramkowej, czym uratował WKS przed utratą gola. Ogólnie mówiąc, zasłużył, by miejsce w jedenastce utrzymać.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.