Kiedy wróci Pich?
fot.: Paweł Kot
Słowacki skrzydłowy Śląska od wielu tygodni nie imponuje formą, a w debiucie trenera Piotra Tworka zabrakło go na ławce rezerwowych. Nieobecność Picha spowodowana jest kontuzją, która jednak nie przeszkodziła mu w grze tydzień wcześniej przy Łazienkowskiej. Zapraszamy na tekst w ramach #EchaMeczu.
Brak Roberta Picha na boisku w ekstraklasowym meczu Śląska to wydarzenie, przy którym warto się zatrzymać. Po raz ostatni słowackiego skrzydłowego w ligowej potyczce swojego zespołu zabrakło w lipcu 2020 roku, gdy w ostatniej kolejce sezonu trener Vitezslav Lavicka postanowił mocno przemeblować skład na mecz z Lechią Gdańsk (1:2). Pich od dawna jest pod formą, jednak co ciekawe nadal pozostaje drugim najlepszym strzelcem wrocławian w trwającym sezonie ekstraklasy (5 goli, tyle samo Adrian Łyszczarz). Słowak w końcówce kadencji Jacka Magiery stracił miejsce w jedenastce i grał w kratkę, najgorsze jednak, że przestał dawać impuls charakteryzujący go jeszcze na samym początku sezonu.
SAMOZADOWOLENIE
Powiązana ze zmieniającymi się porami roku chimeryczność jest zresztą znakiem rozpoznawczym Roberta Picha w Śląsku. Skrzydłowy nowe rozgrywki zwykle rozpoczyna świetnie, notuje efektowne statystyki, a przede wszystkim daje nadzieję, że tak wysoką formę może utrzymać przez całą rundę. Nic z tego. Wczesnojesienne granie ustawia poziom samozadowolenia Picha na tak wysokim poziomie, że ten w dalszej części sezonu wygląda już zdecydowanie gorzej. Dość powiedzieć, że Słowak z poprzedniej bramki cieszył się pod koniec października w Niecieczy (3:4), a od tego czasu dopisał sobie już tylko jeden punkt klasyfikacji kanadyjskiej (asysta przy golu Łyszczarza na 1:1 w Łęcznej).
- Robert Pich jest w dalszym ciągu kontuzjowany, ale myślę, że do przerwy reprezentacyjnej powinniśmy sobie poradzić z jego problemem zdrowotnym -
- nakreślił sytuację Słowaka pytany przez nas na konferencji po niedzielnym meczu z Radomiakiem (0:0) trener wrocławian Piotr Tworek.
ZNOWU NAFCIARZE
Sformułowanie „w dalszym ciągu” jest znaczące, bo o grze Picha z kontuzją we wcześniejszym spotkaniu przeciwko Legii (0:1) między słowami mówił wtedy również ówczesny szkoleniowiec Jacek Magiera. Słowak przy Łazienkowskiej grał aż do 77. minuty, gdy zastąpił go Caye Quintana, jego nieobecność w meczu z Radomiakiem nie oznaczała jednak miejsca w jedenastce dla Hiszpana, a powrót do gry od początku Dennisa Jastrzembskiego. Gdyby Picha udało się postawić na nogi przed sobotnim wyjazdem do Płock, można byłoby liczyć na nawiązanie do formy z rundy jesiennej. W pierwszym meczu sezonu przeciwko Nafciarzom Słowak zdobył dwie bramki z rzutów karnych, a Śląsk wygrał u siebie 3:1.