Kolejne osłabienie defensywy Śląska
fot.: Paweł Kot
Wrocławianie pierwszy wiosenny komplet punktów okupili kolejną kontuzją w obronie. Trener Vitezslav Lavicka traci ważnego piłkarza na około cztery tygodnie.
Konia z rzędem temu, kto w połowie rundy jesiennej spodziewałby się, jak będzie wyglądała para środkowych obrońców Śląska na ostatni lutowy mecz przeciwko Pogoni Szczecin. Po poważnej kontuzji Wojciecha Golli, urazie Israela Puerto i kartkach Piotra Celebana, pole manewru trenera Vitezslava Lavicki przed potyczką z Portowcami zostało ograniczone do minimum. Szansę debiutu w wyjściowej jedenastce otrzymał sprowadzony zimą z Manchesteru United Łukasz Bejger, a bezpieczne wejście do ekstraklasy na środku defensywy zagwarantować miał mu niezwykle doświadczony Mariusz Pawelec.
Legendarny blondwłosy obrońca Śląska wrócił do gry z konieczności w drugim tegorocznym meczu przeciwko Piastowi (0:2), wywalczył sobie miejsce w podstawowej jedenastce, a jego charakter okazał się niezbędny dla przerwania fatalnej serii ligowych spotkań bez zwycięstwa. Niedzielny występ przeciwko Pogoni (2:1) Pawelec zakończyć musiał jednak już po dwudziestu minutach, po tym jak „mocno poczuł dwójkę”, co obrazowo opisywał na pomeczowej konferencji prasowej trener Vitezslav Lavicka. Pawelca zastąpił Mark Tamas, a 34-letni obrońca w ostatnich dniach przeszedł badania, po których znany jest już stan jego zdrowia.
Pawelec, zgodnie z obawami szkoleniowca, doznał naderwania mięśnia dwugłowego uda, co oznacza, że nie będzie mógł trenować przez około cztery tygodnie. To kolejny problem w defensywie, z którym w ostatnim czasie zmierzyć się musi trener Lavicka. Przypomnijmy, że sytuacja zdrowotna ciągle nie pozwoliła zadebiutować w Śląsku również innemu obrońcy sprowadzonemu zimą Maciejowi Wiluszowi.
Pierwszy gwizdek rywalizacji z aktualnym liderem i mistrzem Polski zaplanowano na niedzielę o 17:30 na Stadionie Wrocław.
Yerba mate. Egzotyczna i naturalna alternatywa dla kawy i energetyków!