Krótka historia o pięciu awansach. Jak wyglądały promocje Śląska do elity?

Krótka historia o pięciu awansach. Jak wyglądały promocje Śląska do elity?

fot.:

Śląsk Wrocław w przeszłości pięciokrotnie awansował do najwyższej klasy rozgrywkowej i za każdym razem musiał szybko odnaleźć się w roli beniaminka. Poszczególne sezony układały się różnie, choć zdarzało się, że Wrocławianie mogli myśleć o ambitniejszych celach. W tym tekście przybliżamy historie tego, jak Wojskowi radzili sobie bezpośrednio po promocjach i czy obawy towarzyszące ich kolejnemu powrotowi, mają uzasadnienie w historii.



 

Wrocławianie do tej pory 5 razy występowali w elicie jako beniaminek. W tym sezonie czeka nas szósty taki przypadek i walka o utrzymanie się na szczycie na dłużej. Śląsk trzykrotnie wygrywał drugi poziom rozgrywkowy i trzykrotnie awansował z drugiego miejsca. Za każdym razem udawało się utrzymać na koniec sezonu, a raz udało się wykręcić wynik, który można śmiało nazwać ogromnym sukcesem.


Sezon 1964/65 - 11. miejsce

Pierwszy awans Śląska do najwyższej klasy rozgrywkowej w Polsce. W ówczesnej I lidze występowało 14 drużyn, dwie z nich na koniec sezonu spadały do II ligi. WKS awansował po wygraniu rozgrywek II ligi z sześciopunktową przewagą (wówczas za zwycięstwo przyznawano 2 punkty) nad drugim Zawiszą Bydgoszcz, który również awansował po sezonie.

Wrocławian trenował wówczas Władysław Giergiel. Były piłkarz Wisły Kraków nie był optymistą co do awansu Śląska. Podkreślał, że sukcesem będzie zajęcie miejsca w pierwszej szóstce oraz że kadra drużyny jest najmłodsza w drugiej lidze. Ostatecznie udało się to zrobić, na czele z takimi piłkarzami jak Władysław Żmuda, Hubert Skowronek, który zdecydował się pozostać we Wrocławiu pomimo zakończenia służby wojskowej, czy Zygfryd Blaut, zdobywca zwycięskiej bramki w meczu ze Startem Łódź, po którym WKS był już pewny awansu.

Plakat z trenerem i piłkarzami drużyny Śląska z sezonu 1963/64. Zdjęcie dzięki uprzejmości Marcina Woźniaka.
Plakat z trenerem i piłkarzami drużyny Śląska z sezonu 1963/64. Zdjęcie dzięki uprzejmości Marcina Woźniaka.

Wojskowi byli wówczas absolutnymi beniaminkami, co oznacza że był to ich pierwszy raz w elicie.. Wejście w ligę było ciężkie. Pierwszym wyzwaniem było wyjazdowe spotkanie z Szombierkami Bytom, czyli szóstą drużyną poprzedniego sezonu. 16 sierpnia 1964 roku, Śląsk na przetarcie się z ligą przegrał 0:3 i na zwycięstwo musiał jeszcze poczekać. To przyszło już trzy dni później, wraz z drugą kolejką i debiutem I ligi we Wrocławiu. Mecz z Gwardią Warszawa odbył się przy ulicy Oporowskiej. Bramki dla gospodarzy zdobyli Joachim Stachuła i Gerard Rother, a Śląsk wygrał 2:1.

O ligowy byt trzeba było walczyć do końca sezonu. W 22. kolejce WKS przegrał na wyjeździe z Legią Warszawa 0:5. Po tym meczu, w czterech ostatnich kolejkach udało się zdobyć aż 6 punktów, w tym cztery kluczowe po domowych zwycięstwach nad Stalą Rzeszów i Pogonią Szczecin, które również walczyły o utrzymanie. Ostatecznie z ligi spadli Portowcy i Unia Racibórz. Ci drudzy, szanse na utrzymanie się w lidze stracili o wiele wcześniej.

Śląsk zajął 11. miejsce w 14-drużynowej lidze i rozpoczął pięcioletnią przygodę w najwyższej klasie rozgrywkowej. W tym czasie najlepszym wynikiem klubu było zajęcie 7. miejsca w sezonie 1967/68, które poprzedziło spadek z ligi rok później. Śląsk zakończył kampanię 1968/69 na 13. miejscu, tracąc punkt do bezpiecznych... Stali Rzeszów i Pogoni Szczecin. Wraz ze Śląskiem z ligi spadł ROW Rybnik, a mistrzostwo zdobyła Legia Warszawa.


Sezon 1973/74 - 13. miejsce

Na kolejny awans Wrocław musiał czekać do 1973 roku. Na drodze Śląska ponownie pojawiła się drużyna Szombierek Bytom, która wygrała rozgrywki II ligi, z 41 oczkami na koncie. Śląsk zrównał się z nią punktami, zajmując 2. miejsce w tabeli. Królem strzelców został Janusz Sybis, z liczbą 14 bramek na koncie.

Drużyna Śląska na rundę jesienną sezonu 1972/73
Drużyna Śląska na rundę jesienną sezonu 1972/73

Sezon w I lidzie rozpoczął się od zwycięstwa we Wrocławiu. 25 sierpnia WKS wygrał z ŁKS-em 1:0. Bramkę zdobył Zbigniew Malinowski, pokonując byłego bramkarza Śląska - Jana Tomaszewskiego. Drużyna następnie uległa w Zabrzu z Górnikiem, a kolejne zwycięstwo przyszło dopiero w szóstej kolejce, w domowym meczu z Lechem Poznań.

Drużyna trenera Żmudy dobre mecze przeplatała fatalnymi wynikami. Wrocławianom udało się, chociażby wywieźć dwa punkty z Warszawy po meczu z Legią, czy pokonać Górnik Zabrze u siebie 2:0, ale też zdarzały się takie serie, jak trzy sromotne porażki z Lechem Poznań, Zagłębiem Wałbrzych i Stalą Mielec. Śląsk przegrał kolejno 0:4, 0:3 i 0:5, z czego spotkanie ze Stalą rozgrywane było we Wrocławiu. Po tych trzech meczach przyszło przełamanie i domowe zwycięstwo z późniejszym mistrzem Polski - Ruchem Chorzów.

Ten sezon mógł zakończyć się o wiele lepiej, gdyby nie zła seria na jego finiszu. Wrocławianie na koniec sezonu uzbierali 27 punktów, z czego tylko jeden w pięciu ostatnich kolejkach, zdobyty we Wrocławiu z Zagłębiem Sosnowiec po bezbramkowym remisie. Trener Żmuda tłumaczył swoich zawodników, mówiąc o braku doświadczenia na najwyższym poziomie rozgrywkowym. To miało okazać się kluczowe rok później.

Lata 70. Mecz Śląska z Legią Warszawa. W tle Janusz Sybis i Kazimierz Deyna.
Lata 70. Mecz Śląska z Legią Warszawa. W tle Janusz Sybis i Kazimierz Deyna.

Ostatecznie drużyna zajęła 13. miejsce w lidze, mając bezpieczną 3-punktową przewagę nad strefą spadkową. W niej znalazły się Odra Opole i Zagłębie Wałbrzych. Wrocławianie równie źle weszli w następny sezon, jednak jego przebieg jest historią na osobny tekst. Zgrupowanie piłkarze odbyli w dość nietypowym miejscu, a mianowicie w Korei Północnej. Na koniec rozgrywek byli trzecią drużyną ligi. We Wrocławiu rozpoczęła się złota era, podczas której Śląsk zdobył puchar Polski i mistrzostwo, grając w międzyczasie z takimi drużynami jak Napoli czy Liverpool. W elicie występował nieprzerwanie aż do 1993 roku.


Sezon 1995/96 - 14. miejsce

To była jednocześnie najkrótsza przerwa od elity, jak i najkrótsza przygoda w niej dla Wrocławian. Śląsk po spadku w 1993 roku, w pierwszym sezonie w II lidze zajął 5. miejsce, by w następnym wygrać rozgrywki. Wojskowi występowali w grupie zachodniej, ponieważ II liga była wówczas podzielona na dwie grupy. Co ciekawe, w trakcie tych dwóch sezonów czterokrotnie rozegrano derby Wrocławia ze Ślęzą Wrocław. Dwukrotnie lepszy był Śląsk, raz Ślęza, a raz padał remis.

Wojskowi awansowali z 50 punktami na koncie. Tyle samo miała Amica Wronki, z którą Śląsk miał lepszy bilans bezpośredni. Królem strzelców został Józef Kostek. Napastnik został we Wrocławiu do 1997 roku.

Po awansie zwolniono trenera Śląska, Stanisława Świerka. Klub argumentował to wiekiem szkoleniowca, choć brzmi to dziwnie, kiedy zorientujemy się, że miał on wtedy zaledwie 60 lat. W jego buty próbował wejść dotychczasowy asystent, Bogusław Wilk.

W I lidze Amica odjechała Śląskowi. Drużyna z Wronek zajęła 5. miejsce, podczas gdy drużyna ze stolicy Dolnego Śląska do ostatniej kolejki drżała o utrzymanie. WKS znów źle rozpoczął sezon. Drużyna nie mogła wygrać meczu przez pierwsze kilka kolejek. Trenera Wilka zwolniono już po dwóch miesiącach, po odpadnięciu z Pucharu Polski po meczu z Pogonią Oleśnica, występującą wtedy w III lidze. Na jego miejsce przyszedł Romuald Szukiełowicz. W 7. kolejce udało się zdobyć premierowe zwycięstwo w meczu z Hutnikiem Kraków, wygranego 2:0 we Wrocławiu.

Trener Szukiełowicz prowadził Śląsk trzykrotnie, ostatni raz w sezonie 2015/16.
Trener Szukiełowicz prowadził Śląsk trzykrotnie, ostatni raz w sezonie 2015/16.

Środek sezonu przyniósł ustabilizowanie formy, jednak o ligowy byt trzeba było grać do ostatniej kolejki. Śląsk zatrudnił w tym czasie kolejnego szkoleniowca. Władze klubu nie były zadowolone, kiedy drużyna Szukiełowicza rozegrała słabą serię spotkań, bez zwycięstwa. Drużynę tymczasowo prowadził Waldemar Prusik, którego potem zastąpił Jan Caliński.

W ostatniej kolejce WKS mierzył się ze Stalą Mielec. Goście również walczyli o utrzymanie. Mecz między sobą rozgrywały GKS Bełchatów i Pogoń Szczecin, drużyny te też potrzebowały punktów, aby uniknąć spadku. Ostatecznie dzięki wygranej gospodarzy w Bełchatowie i wygranej Śląska ze Stalą, Trójkolorowi utrzymali się w lidze. Spadła z niej Pogoń Szczecin, która przed tą kolejką była na bezpiecznym miejscu w tabeli.

Poniżej skrót meczu z 22. kolejki, kiedy Śląsk zremisował ze Stomilem Olsztyn 1:1. Gola strzelił Józef Kostek, który na koniec sezonu miał na koncie 10 trafień. Był jednym z głównych bohaterów utrzymania się w lidze.

Ligę wygrał Widzew Łódź, a poza Pogonią, spadli z niej Siarka Tarnobrzeg, Stal Mielec i Lechia Gdańsk. Gra w elicie nie trwała długo. Już w następnym sezonie Śląsk zajął 17. miejsce, nie będąc nawet blisko utrzymania, do którego zabrakło 16 punktów. Klub wycofał się z rozgrywek po 31. kolejce, będąc już pewnym spadku. Wojewoda Dolnośląski zamknął wtedy stadion ze względów bezpieczeństwa. Śląskowi bardziej opłacało się wycofać, ponieważ wtedy oznaczało to przesunięcie klubu poziom niżej. W kolejnych latach związek uregulował tę dziurę w przepisach i karą za odstąpienie od ligi było przesunięcie aż o dwa poziomy rozgrywkowe w dół. Kilka kolejek wcześniej taki sam ruch poczynił Sokół Tychy.


Sezon 2000/01 - 11. miejsce

Na kolejny awans Śląsk czekał 3 lata. Drużyna dwukrotnie zajmowała trzecie miejsce w II lidze, a dokładniej w grupie zachodniej II ligi. W sezonie 1999/00 doszło do złączenia grup, w wyniku czego powstała centralna II liga. Wojskowym udało się wygrać rozgrywki ze 103 punktami i awansować już do mniejszej, bo 16-drużynowej I ligi.

Pierwszy mecz w lidze Śląsk rozegrał z Górnikiem Zabrze przy Oporowskiej. Jedynego gola strzelił Sławomir Nazaruk, a spotkanie to wróciło do debaty publicznej po 10 latach, kiedy to sędziowie zeznali, że przyjęli przed meczem łapówkę od działaczy Śląska, w wysokości 10 tysięcy złotych. Pomocnik za to został ulubieńcem publiczności. Rozegrał we Wrocławiu 56 spotkań, a kibice przychodzili go oglądać głównie ze względu na jego niesamowitą szybkość.

W klubie tego sezonu pojawiło się kilku ciekawych piłkarzy. Linię obrony wzmocnił Marcin Wasilewski, który przyszedł do Wrocławia z Hutnika Kraków. W pomocy pomóc miał niejaki Dariusz Sztylka, wcześniej piłkarz Polaru. Dodatkowo na zimę do drużyny w ramach wypożyczenia dołączył Grzegorz Szamotulski, który wcześniej reprezentował barwy PAOK-u Saloniki. Do tego w drużynie pojawił się Leszek Pisz, który również przyjechał do Śląska z Grecji, jednak nie z Salonik, a z Pyrgos, gdzie grał Paniliakos. Były to prawdopodobnie autorskie transfery trenera Janusza Wójcika. Cała trójka wcześniej przecięła swoje piłkarskie szlaki w Legii Warszawa.

Ciekawym transferem był też Piotr Włodarczyk. Jego transfer miał zaimponować fanom, ze względu na kwotę odstępnego. Śląsk zapłacił Ruchowi Chorzów aż milion marek niemieckich, prezes twierdził, że to inwestycja, jednak z jakiegoś powodu podpisał z piłkarzem kontrakt zaledwie na rok. Oczywiście po tym roku rozpoczęła się saga transferowa. Włodarczykiem zainteresowało się francuskie AJ Auxerre, wówczas wicelider Ligue 1. Prezes Śląska wycenił piłkarza na 3 miliony marek, a prezes francuskiej drużyny na 1,2 miliona marek.

Po długiej sadze, w którą zamieszane były również nowe przepisy FIFA, panowie nie spotkali się po środku. Piłkarz odszedł z klubu za... 1,1 miliona marek. Dodatkowo Auxerre zobowiązało się do zorganizowania pięciodniowego obozu klubowi z Wrocławia oraz umożliwienia rozegrania kilku meczów sparingowych. Śląsk był pod ścianą, ze względu na fatalny stan klubowego konta.

Bilet na domowy mecz z Górnikiem Zabrze, który odbył się 22 lipca 2000 roku. Było to pierwsze spotkanie Śląska w I lidze od 1997 roku. Śląsk wygrał 1:0 po bramce Sławomira Nazaruka.
Bilet na domowy mecz z Górnikiem Zabrze, który odbył się 22 lipca 2000 roku. Było to pierwsze spotkanie Śląska w I lidze od 1997 roku. Śląsk wygrał 1:0 po bramce Sławomira Nazaruka.

W trakcie sezonu trenerami byli Władysław Lach, Janusz Wójcik i Marian Putyra. Ten drugi miał przyjść do klubu tylko na samą końcówkę, ale ostatecznie nie udało mu się poprowadzić klubu do końca rundy. Wiąże się z nim ciekawa legenda. Według niej trener w przerwie jednego z meczów, wpadł do szatni, chcąc zmotywować swoich zawodników po słabej pierwszej połowie. Będąc pod wpływem alkoholu, próbował zastosować suszarkę godną Sir Alexa Fergusona. Prawdopodobnie przyniosłaby ona lepszy skutek, gdyby nie to, że zamiast do szatni swoich piłkarzy, trafił do pomieszczenia gości. Dopiero po jakimś czasie zorientował się, że nie strofuje on swoich podopiecznych.

Trener Wójcik został zwolniony po zremisowanym meczu z Ruchem Radzionków. Na dwa ostatnie mecze zatrudniono Mariana Putyrę. Śląskowi w oczy patrzyło widmo spadku. Punkty były potrzebne jak tlen. Wrocławianie mieli do rozegrania wyjazdowy mecz z Dyskobolią i domowy z Widzewem. Nowy szkoleniowiec zdawał sobie sprawę z konfliktów, które zżerały drużynę od środka, przez co zdecydował się na drastyczne środki. Jego decyzją z drużyny zostali wyrzuceni zawodnicy, którzy dopiero do niej dołączyli. Leszek Pisz i Grzegorz Szamotulski musieli spakować zawartość swoich szafek i pożegnać się z Oporowską.

Przed podjęciem decyzji o rozstaniu z trenerem Wójcikiem widzieliśmy, że w zespole jest jakiś problem wewnętrzny, że nie gra on tak, jak tego oczekiwaliśmy. Pisz i Szamotulski mieli pomóc drużynie z racji swego autorytetu, doświadczenia. Tymczasem na dwie kolejki do końca sezonu zespół jest nad przepaścią. Doszliśmy do wniosku, że właśnie ta dwójka jest odpowiedzialna za podziały w zespole. Ja przed meczem w Grodzisku chcę mieć zespół scalony, świadomy powagi spotkania. Prosiłem Pisza i Szamotulskiego o odłożenie animozji na bok. Nic to nie dało.

- mówił dla Sport.pl, trener Putyra

Zostałem wezwany przez trenera Putyrę, który zakomunikował mi, że dla dobra zespołu rezygnuje z moich usług. Nie chcę tego komentować. Jeżeli rzeczywiście moje odejście ma uzdrowić sytuację klubu, to niech tak będzie. Nie ukrywam, że jestem bardzo rozczarowany, gdyż chciałem dla Śląska jak najlepiej.

- Odpowiadał Szamotulski.

W szatni miały powstać dwie kilkuosobowe grupki piłkarzy, które wzajemnie oskarżały się o złe wyniki drużyny. Na ich czele podobno stali właśnie odsunięci od drużyny zawodnicy. Czy dało to pożądany skutek? Prawdopodobnie tak, choć pewnie nigdy się nie dowiemy czy była to kluczowa decyzja. Śląskowi udało się utrzymać, dzięki zwycięstwu w Grodzisku Wielkopolskim i remisie z Widzewem Łódź. Pomogły też wyniki na innych stadionach.

Ten sezon miał jednak jeszcze jedno, co najmniej dziwne wydarzenie, które nie sposób ominąć. Ówczesny właściciel Śląska - Janusz Cymanek - chciał we Wrocławiu stworzyć projekt na miarę "polskiego Bayernu". Duże drużyny muszą grać z dużymi rywalami, a, podczas przerwy reprezentacyjnej, właśnie taka marka miała zawitać do Wrocławia. 25 marca 2001 roku, mecz towarzyski z Wojskowymi rozegrała Benfica Lizbona. Jednak to nie sam mecz przykuł największą uwagę.

Na murawie Stadionu Olimpijskiego, ku zaskoczeniu niezbyt licznie zebranych fanów, pojawiły się atrakcje w postaci słoni i... indian. Ciężko tu jednak mówić o rdzennych mieszkańcach Ameryki, ponieważ na co dzień mieszkali oni w Wałbrzychu. Niewiele osób zobaczyło przedmeczową otoczkę spotkania, ponieważ żadna z telewizji nie zgodziła się transmitować tego wydarzenia. Niestety, spowodowało to też, że niewiele się zachowało z tego wydarzenia. Jeżeli posiadacie zdjęcia lub nagrania z tamtego dnia, zachęcamy do skontaktowania się z autorem tekstu.

Zdjęcie drużyny przed meczem z Benficą Lizbona.
Zdjęcie drużyny przed meczem z Benficą Lizbona.

W następnym sezonie Śląsk spadł z I ligi. Projekt "polskiego Bayernu" zginął szybko i boleśnie, a stolica Dolnego Śląska musiała czekać na najlepszą piłkę w Polsce aż do 2008 roku. W tym czasie Wrocławianie widzieli nie tylko piłkę II-ligową, ale też pierwszy raz od 1956 roku widzieli swój klub na trzecim poziomie rozgrywkowym.


Sezon 2008/09 - 6. miejsce

Wybudzenie z koszmaru przyszło wraz z sezonem 2007/2008. Po sześciu latach na wygnaniu Śląsk wrócił, już nie do I ligi, a do Ekstraklasy. W tym czasie w elicie dużo się zmieniło. Dziwny system dzielący ligę na dwie grupy zniknął już po roku. W ramach niego kluby grały w dwóch 8-drużynowych grupach, aby potem pierwsze czwórki mierzyły się ze sobą o mistrzostwo, a Ci z miejsc 5-8 o utrzymanie. Na próżno było szukać w lidze Stomilu Olsztyn, KSZO Ostrowca Świętokrzyskiego czy Amici Wronki. Teraz w tabeli widniały takie marki jak Jagiellonia Białystok, Cracovia czy Lech Poznań.

Jako trener do awansu prowadził Ryszard Tarasiewicz. Jego drużyna tylko przez dwie kolejki zajmowała miejsce lidera. Ostatecznie do Ekstraklasy awansowały aż 4 drużyny, więc kluczowe było tylko utrzymanie się w czołówce. Wynikało to z degradacji Zagłębia Lubin i Korony Kielce, za udział w aferze korupcyjnej. Blisko awansu był Znicz Pruszków, dla którego bramki zdobywał nieznany wtedy jeszcze szerszej opinii, Robert Lewandowski. Zdobył on zresztą dublet w meczu we Wrocławiu. Śląsk przegrał wtedy 0:3. O braku awansu drużyny z Pruszkowa, zadecydował bilans bezpośredni z Arką Gdynia i Piastem Gliwice. Wszystkie te drużyny zrównały się ze sobą punktami.

Trener Tarasiewicz po meczu II ligi z Motorem Lublin 14.10.2007, wygranym 10:1. Do tej pory jest to najwyższe zwycięstwo Śląska na poziomie centralnym.
Trener Tarasiewicz po meczu II ligi z Motorem Lublin 14.10.2007, wygranym 10:1. Do tej pory jest to najwyższe zwycięstwo Śląska na poziomie centralnym.

Nie był to jednak kolorowy sezon, jeśli chodzi o atmosferę na stadionie. Była to era, w której licencje klubowe kupowano na potęgę. Temat ten pojawił się też we Wrocławiu, kiedy to władze chciały przejąć licencję od Groclinu Dyskobolii. W związku z fuzją Groclin przejąłby klub z Wrocławia, zmieniając nazwę na Śląsk Wrocław S.A. Oznaczałoby to też, że stadion przy Oporowskiej przeszedłby w posiadanie właściciela Groclinu - Zbigniewa Drzymały, który miał zostać prezesem nowego Śląska.

Drużyna z Grodziska Wielkopolskiego zajęła trzecie miejsce w lidze, więc mogłoby to też wiązać się z europejskimi pucharami we Wrocławiu. Kibicom się to nie spodobało.

Śląsk był łakomym kąskiem nie tylko ze względu na bazę kibicowską, czy duże miasto. Już wtedy przesądzone było, że we Wrocławiu rozegrane zostanie Euro 2012, a co za tym idzie, na Pilczycach zostanie wybudowany 40 tysięczny stadion. Przeciw fuzji wypowiadali się zarówno kibice jak, i Ryszard Tarasiewicz. Trener mówił wprost, że jego klub jest we Wrocławiu, a nie w Grodzisku. Rozmowy trwały długo i wszystko wskazywało na to, że umowa dojdzie do skutku. Nikt jednak nie chciał awansować przy zielonym stoliku. Kibice na mecz z Wartą Poznań pojechali ubrani na czarno, wyrażając swoje niezadowolenie.

Ostatecznie do fuzji nie doszło, jednak determinacja Zbigniewa Drzymały zagwarantowała mu wycieczkę krajoznawczą po Polsce. Ze stolicy Dolnego Śląska pojechał do Szczecina, gdzie na połączenie się próbował namówić Pogoń. Kiedy tam również poniósł klęskę, wybrał się do Warszawy, gdzie dogadał się z Józefem Wojciechowskim. Do trzech razy sztuka, w Warszawie w końcu się udało i fuzja doszła do skutku. Wojciechowski kilka lat później dogada się z Ireneuszem Królem, który doprowadzi Polonię do ruiny, przez co ta będzie musiała się odbudowywać od IV ligi.

Kibice Śląska ubrani na czarno, podczas meczu z Wartą Poznań. Zwycięstwo w tym meczu dało Wrocławianom awans do Ekstraklasy.
Kibice Śląska ubrani na czarno, podczas meczu z Wartą Poznań. Zwycięstwo w tym meczu dało Wrocławianom awans do Ekstraklasy.

A na boisku, bramki dla Śląska zdobywał Przemysław Łudziński. Jego 13 goli pozwoliło na awans z drugiego miejsca z 64 punktami na koncie. Pierwsza była Lechia Gdańsk, która miała 5 oczek więcej. Do Ekstraklasy awansowały też Piast Gliwice i Arka Gdynia. Po tym sezonie doszło do zmian w nazewnictwie lig. Dotychczasowa I liga została przemianowana na Ekstraklasę, a dotychczasowa II liga, została I ligą.

W drużynie Śląska potrzebne były wzmocnienia. Według transfermarktu Wrocławianie mieli wydać ponad milion euro, a kiedy spojrzymy na nazwiska, widzimy, że często były to inwestycje na lata.

Z ŁKS-u Łódź do Wrocławia trafił 26-letni Sebastian Mila, który kilka lat wcześniej zachwycił Polskę i zaskoczył Anglię, strzelając gola, który ostatecznie wyeliminował z Pucharu UEFA Manchester City. Z Korony Kielce ściągnięto 23-letniego Piotra Celebana, który wcześniej już rozegrał kilkanaście meczów w Śląsku w ramach wypożyczenia. Z Górnika Łęczna kupiono rok młodszego Mariusza Pawelca, za którego Śląsk zapłacił około 700 tysięcy złotych. Do tego obrona została wzmocniona przez Jarosława Fojuta, który wcześniej reprezentował barwy Bolton. Cała czwórka kilka lat później, będzie świętować zdobycie mistrzostwa Polski. Łącznie podczas tego okienka ściągnięto 14 zawodników, tyle samo klub opuściło.

Sebastian Mila 4 kwietnia 2009 r. podczas meczu z GKS-em Bełchatów na wyjeździe. Śląsk przegrał 1:2.
Sebastian Mila 4 kwietnia 2009 r. podczas meczu z GKS-em Bełchatów na wyjeździe. Śląsk przegrał 1:2.

Przed sezonem nie brakowało jednak konfliktów i kontrowersji. W trakcie letniego okna radni miejscy zadecydowali o przeznaczeniu na Śląsk Wrocław 3,5 milionów złotych. O ile problemem nie była przeznaczona kwota, tak ówczesny prezydent Wrocławia bał się o to, jak jest wydawana.

- Jedynym dysponentem tej kwoty jest Ryszard Tarasiewicz, król Śląska Wrocław. To sytuacja skandaliczna. Temu panu uderzyła woda sodowa do głowy!

- mówił jednej z gazet Rafał Dutkiewicz.

Prezydent oczekiwał od trenera, że ten zgodzi się na postawienie celu, jakim będzie 8. miejsce w tabeli na koniec sezonu. W razie niespełnienia celu, miasto miało mieć prawo do zwolnienia szkoleniowca. Trener nie chciał jednak o tym słyszeć:

- A kto ma robić transfery? Może prezydent?

- odpowiadał "Taraś". Ostatecznie budżet Śląska szacowano na 13 milionów złotych.

Konflikt został z czasem załagodzony, choć wrócił po jakimś czasie już w innym wydaniu. Śląsk zajął fenomenalną szóstą lokatę. Przez większość sezonu drużyna znajdowała się na pozycjach 4-6, co było świetnym wynikiem. Reszta beniaminków zajęła miejsca w dolnej części tabeli. Jednym z architektów tego sukcesu na boisku był Sebastian Mila. Polak zanotował aż 8 asyst i zdobył 5 bramek. Najlepszym strzelcem drużyny był Tomasz Szewczuk, z 9 trafieniami na koncie.

Radość po strzeleniu gola na 1:1 w meczu z Legią Warszawa, 23.05.2009 r. Bramkę zdobył Marek Gancarczyk.
Radość po strzeleniu gola na 1:1 w meczu z Legią Warszawa, 23.05.2009 r. Bramkę zdobył Marek Gancarczyk.

6. miejsce to był jednak tylko początek sukcesów. W sezonie 2008/09 rozegrano ostatnią edycję Pucharu Ekstraklasy. 16 drużyn dzielono najpierw na 4 grupy, po czym reszta meczów odbywała się w formule drabinki turniejowej. Śląsk w fazie grupowej zmierzył się z Piastem Gliwice, Wisłą Kraków i Cracovią. Po zajęciu drugiego miejsca, Wrocławianie w ćwierćfinale trafili na Ruch Chorzów, z którym co prawda przegrali w pierwszym meczu przy Oporowskiej, jednak Ruch został ukarany walkowerem za... nieprawidłowe przeprowadzenie zmian.

Regulamin przewidywał, że w trakcie meczu można przeprowadzić sześć zmian, jednak trzy z nich muszą zostać przeprowadzone podczas przerwy. Trener Ruchu dokonał czwartej, nieregulaminowej zmiany, w piątej minucie doliczonego czasu gry. Do rewanżu doszło pięć dni później, jednak Ruch został już ukarany walkowerem. Niebieskim nie tylko nie udało się odrobić trzech bramek, ale też ulegli Śląskowi na własnym boisku. Gola zdobył Sebastian Dudek.

W półfinale Śląsk trafił na Arkę Gdynia. Pierwszy mecz pewnie Śląsk wygrał 3:0, a w rewanżu uległ w Gdyni 0:1. W finale czekała Odra Wodzisław Śląski. Mecz rozegrano w Wodzisławiu. Gospodarze mieli problem z oddaniem celnego strzału. Śląsk kontrolował spotkanie, a decydującą bramkę zza pola karnego zdobył Krzysztof Ulatowski. Była to bramka numer 50 w klubie, dla piłkarza WKS-u. Piłkarze zdobyli czwarte trofeum w historii klubu, pierwsze w XXI wieku. Miało być symbolem nowego otwarcia, nowego Wielkiego Śląska Wrocław.

Feta w Wodzisławiu Śląskim, po zdobyciu Pucharu Ekstraklasy w 2009 roku.
Feta w Wodzisławiu Śląskim, po zdobyciu Pucharu Ekstraklasy w 2009 roku.

Seria Śląska w Ekstraklasie trwała aż do 2025 roku. O spadek Wrocławianie otarli się dwa razy w 2022 i 2023 roku, aż w końcu przyszedł feralny sezon 2024/25. Przed nim, niewiele osób spodziewało się, że Śląsk utrzyma się na podium, ale też nikt nie obstawiał tak spektakularnego spadku.

W latach 2008-2025 piłkarze zdobyli cztery medale, pięciokrotnie grali o europejskie puchary, zwyciężyli w superpucharze Polski, grali w finale pucharu Polski i najważniejsze - wygrali mistrzostwo Polski w 2012 roku. Śląsk udowodnił, że jego miejsce jako marki jest w Ekstraklasie, ale na szczęście w futbolu o awansach i spadkach decyduje nie marka, a sportowa jakość zespołu.


Awanse Śląska do elity i miejsca które zajmował

Sezon jako beniaminek

Miejsce z którego Śląsk awansował

Miejsce na koniec sezonu

1964/65

1. (46 pkt)

11. (24 pkt)

1973/74

2. (41 pkt)

13. (27 pkt)

1995/96

1. (50 pkt)

14. (42 pkt)

2000/01

1. (103 pkt)

11. (36 pkt)

2008/09

2. (64 pkt)

6. (45 pkt)

Wiktor Brylonek

Autor

Wiktor Brylonek

Pochodzę z Wrocławia, a na Śląsk chodzę odkąd pamiętam. Obecnie kończę Dziennikarstwo i Komunikację Społeczną na Uniwersytecie Wrocławskim, a w Śląsknecie jestem od 2025 roku. Poza Śląskiem kibicuję Manchesterowi United, lubię też obejrzeć żużel i Formułę 1. Poza sportem, lubię robić zdjęcia i czytać o historii Wrocławia.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.