Magiera: Mecz szczególny, ale bez presji
fot.: Mateusz Porzucek
Trener Jacek Magiera odpowiedział na pytania dziennikarzy przed sobotnim meczem Śląska z Legią Warszawa. Początek spotkania na Stadionie Wrocław zaplanowano na godzinę 20:00, nasze relacje znajdziecie TUTAJ.
Pytanie o piłkarzy, którzy wrócili z kadr narodowych – Łukasza Bejgera, Mateusza Praszelika i Marka Tamasa. Jak oni wyglądają i czy wszyscy są gotowi do gry? I dodatkowo jak przedstawia się sytuacja kadrowa po tej przerwie?
Wszyscy wrócili zdrowi, to jest najważniejsze. Najwcześniej Praszelik i Bejger, którzy rozgrywali swój mecz we wtorek. Oni pojawili się na treningu w środę, bezpośrednio po meczu jeden z naszych kierowników Szymon Mikołajczak pojechał po nich, by kolejnego dnia byli już z nami na zajęciach. Tamas, który zadebiutował w pierwszej reprezentacji Węgier dojechał w czwartek i był na treningu. Na piątkowych zajęciach będzie z drużyną również nasz czwarty reprezentant, nowy zawodnik Kuba Iskra. Czy przyjechali w dobrych nastrojach, to może nie za bardzo, bo Mark zadebiutował, zagrał dwie minuty, ale dwa mecze jego reprezentacja przegrała, a nasi młodzieżowi reprezentanci przegrali z Izraelem. Natomiast to, co zawsze im powtarzam – będąc w klubie, myśl o klubie, aby się znaleźć na kadrze, a jak jesteś na kadrze, to skoncentruj się na tym, co tam. Teraz są z nami, szykujemy się do meczu z Legią, poza tym co było do tej pory jeśli chodzi o urazy, za dużo się nie zmieniło. Marcel Zylla powoli wraca do zajęć, takich konkretnych z całym zespołem, to nastąpi pod koniec następnego tygodnia, dzisiaj już ma dużo większe obciążenia. Sebastian Bergier i Patryk Janasik cały czas na rehabilitacji, w ostatnich dniach pojawił się drobny uraz Javiera Hyjka.
Czy ich nieobecność na treningach w trakcie reprezentacyjnej przerwy będzie miała wpływ na skład, który wybiegnie w sobotni wieczór?
Ja bym chciał i życzył sobie jako trener Śląska, by takich zawodników we wrześniu, październiku, listopadzie, marcu było w drużynie jak najwięcej. Świadczyłoby to o jakości drużyny, mielibyśmy kadrowiczów z różnych krajów. Mamy dziś piłkarza w pierwszej reprezentacji Węgier, dwóch polskiej młodzieżówki, a także jednego z U-20. Wszyscy byli na zgrupowaniach, liczę na to, że poprzez pracę, tych reprezentantów będzie jeszcze więcej. Nie tylko my mierzylibyśmy się z takim wyzwaniem, bo na świecie jest to norma, że te najlepsze drużyny trenują w okrojonym składzie. Dążmy do tego. Czy to przeszkodziło? Nie, bo mieliśmy swój plan, który wdrażamy od dłuższego czasu. Plan pracy indywidualnej, formacyjnej, ale także zespołowej. W przerwie reprezentacyjnej zagraliśmy mecz sparingowy (2:3 z GKS Tychy), w którym mogli wystąpić zawodnicy grający w ostatnim czasie mniej, potrzebujący takiego meczu. To też była walka o miejsce w składzie i pokazanie czy możemy w najbliższych dniach liczyć na tych piłkarzy tak samo jak na tych, którzy do tej pory byli podstawowymi. Ten test z Tychami wypadł różnie dla wielu zawodników. Wiemy, że to jest mecz kontrolny, ale to nie ma żadnego znaczenia, bo to co powtarzamy, rytm meczowy i gotowość musi być zawsze.
Jakie ma pan przewidywania przed meczem z Legią? Wiadomo, że po awansie do fazy grupowej Ligi Europy żadne przekładanie spotkań nie wchodzi już w grę, ale czy spodziewa się pan dużych rotacji w składzie mistrza Polski, tak jak było do tej pory?
Nie wiem, mają też kilku zawodników, którzy dołączyli w ostatnich dniach. Są różne głosy, niektórzy twierdzą, że od razu zostaną rzuceni na głęboką wodę i wyjdą w podstawowym składzie w meczu ze Śląskiem. Czego się po nich spodziewać na dzisiaj nie wiemy, bo po raz pierwszy wystąpią w polskiej lidze. Druga wersja jest taka, że Legia zagra najsilniejszym składem. Uczciwie powiem, że nie zastanawiałem się nad tym, mamy być gotowi na każdą ewentualność, a przede wszystkim koncentrujemy się na sobie. To my jako Śląsk Wrocław jesteśmy najistotniejsi i jeśli tak do tego meczu podejdziemy, przygotowani pod względem sportowym, a także mentalnym, to będzie klucz do tego, żeby osiągnąć korzystny wynik.
Jak pan podchodzi do tego, że w sobotę na trybunach ma się pojawić więcej kibiców niż podczas poprzednich spotkań? Czy to może być problem dla piłkarzy, trzeba będzie ich na to przygotować?
Do tej pory miałem okazję dwukrotnie grać na tym stadionie jako trener Legii w obecności prawie 40 tysięcy kibiców. W sobotę będzie pierwsza sytuacja, w której prowadząc Śląsk zagram przeciwko Legii i też padnie rekord frekwencji od momentu, kiedy trafiłem ze sztabem do Wrocławia – ponad 20 tysięcy ludzi. Chciałbym, będziemy do tego dążyć poprzez grę, ale również zbudowanie takich relacji, aby to był standard, że ta połowa stadionu to będzie minimum tego, co tutaj przychodzi. Chcielibyśmy, aby to się powtarzało w kolejnych pojedynkach na stadionie Śląska. Czy to jest dla mnie szczególny mecz? Powiem, że inny niż wszystkie z racji, że rzeczywiście w Warszawie osiągałem największe swoje sukcesy jako zawodnik. Spędziłem w tym klubie praktycznie całe swoje dorosłe piłkarskie życie. 23 lata – najpierw 9,5 roku na boisku zdobywając wszystkie trofea, jakie są do zdobycia w Polsce, a jako trener zdobycia mistrzostwa kraju oraz udział w fazie grupowej Ligi Mistrzów i pucharowej Ligi Europy. Mecz szczególny, ale nie powiem, że on wywiera na mnie jakąś dodatkową presję, motywację. Normalny. Nie jest tak, że do spotkania z Legią drużyna Śląska będzie przygotowywana zupełnie inaczej, będziemy coś robić ekstra. Nie, tak jak do tej pory, z marszu. Nie ma zgrupowania, spotykamy się w sobotę na porannym treningu, zjemy wspólny obiad, później zawodnicy będą mieli czas dla siebie. Spotkamy się jeszcze trzy godziny przed meczem, będzie posiłek, zrobimy odprawę, przyjedziemy na Stadion Wrocław, żeby zagrać dobre spotkanie i grać o zwycięstwo.
Czy w ciągu tych dwóch tygodni w pracy z drużyną kładł pan na coś szczególny nacisk? To był pierwszy w tym sezonie moment na spokojniejsze treningi po długim okresie dużej intensywności meczowej.
Przede wszystkim pierwszy okres tej przerwy reprezentacyjnej to była regeneracja, powrót do pełnego zdrowia zawodników, którzy mieli mikrourazy i potrzebowali takiego czasu po tym okresie, kiedy było dużo grania, dużo wyjazdów, także w Europie. Potem przeprowadziliśmy szereg badań, które stosujemy i które mają nam pokazać na jakim etapie jesteśmy, jeżeli chodzi o przygotowanie motoryczne, szybkościowe, a także jaki jest czas możliwości powrotu do kolejnego wysiłku. To robiliśmy w marcu, kiedy objęliśmy zespół oraz przed rozpoczęciem okresu przygotowawczego w lecie. Zrobiliśmy to też teraz, mamy wyciągnięte wnioski, jak drużyna wyglądała wtedy, a jak wygląda dzisiaj, na podstawie tych wszystkich zebranych danych przygotowaliśmy kompletny plan dla poszczególnych piłkarzy, jak dalej z nimi pracować. Jest grupa zawodników pracujących indywidualnie, dodatkowo, to grupa przede wszystkim młodych piłkarzy, którzy pracują nad wzmocnieniem wielu partii, co jest potrzebne do tego, by móc rywalizować na poziomie seniorskim, bo oni dopiero wchodzą w ten intensywny rytm gry z seniorami.
Czy fakt długiej przerwy Marka Tamasa od meczów ligowych nie będzie przeciwwskazaniem, by wybiegł w podstawowym składzie na Legię?
Wiemy, co się wydarzyło w doliczonym czasie spotkania 2. kolejki na stadionie Cracovii (2:1). Wiedzieliśmy, że konsekwencje czterech meczów, które Mark musiał pauzować, czy słusznie czy nie to już zostawmy, bo nie ma co do tego wracać, będą miały duży wpływ na funkcjonowanie drużyny, a także jego w drużynie. Oprócz tego, że Tamas osłabił zespół podczas tego incydentu na cztery mecze, to także stracił miejsce w podstawowym składzie, o które teraz walczy i ma zrobić wszystko, by stać się zawodnikiem wygrywającym rywalizację. Mark jest ambitny, poprzez dobre występy w Śląsku, równą grę, bardzo duży postęp, został powołany do pierwszej reprezentacji Węgier. To też jest na pewno wartość dodana dla tego zawodnika, natomiast czy wyjdzie w sobotę w podstawowym składzie – on, ale także Bejger, Praszelik i Iskra, którzy z nami nie byli w ostatnim czasie, zdecydujemy dopiero w dniu meczu po porannym rozruchu. Mamy plan na to spotkanie, mamy w głowie skład, natomiast dla mnie, dla sztabu, dla drużyny najważniejsze jest, by wyszła taka jedenastka, która nie będzie miała żadnych wątpliwości co ma robić na boisku. Tym się kieruję.
Czy Jakub Iskra na dziś jest piłkarzem gotowym do gry w ekstraklasie? Meczów na poziomie seniorskim ma jednak bardzo niewiele.
Są różne szkoły – według jednej wprowadzamy powoli, czekamy, zastanawiamy się. Inna jest taka, że rzucamy na głęboką wodę i się przekonujemy, trzecia to trochę tu, trochę tam, czwarta to mówimy o nim „młody, młody, młody”, a za dwa lata okazuje się, że już nie taki młody. Ja bym na to w ogóle nie patrzył. Kuba jest dzisiaj pełnoprawnym zawodnikiem Śląska, w piątek będzie z nami po raz pierwszy na treningu, poznaje zespół i drużynę. Ma być przygotowany tak samo jak siedzący obok mnie Petr Schwarz, by wyjść w podstawowym składzie. Tu się nic nie zmieni, tylko i wyłącznie od niego zależy, od każdego zawodnika, by zadbał o siebie i swoje przygotowanie do spotkania. My jako sztab pomożemy w każdym aspekcie piłkarzom, aby czuli się swobodnie, natomiast to już oni wychodzą na boisko. My jesteśmy w stanie reagować, naprowadzać do pewnego momentu, ale w meczu to zawodnicy podejmują decyzje. W meczu z Legią mamy mieć otwarte głowy.