''Michał szybko wykreował się jako lider szatni'' (OPINIA EKSPERTA)
fot.: Krystyna Pączkowska / slaskwroclaw.pl
Wielu trenerów ma swoich tzw. „żołnierzy”, czyli piłkarzy, których niejako zabierają ze sobą, gdy odchodzą do innej drużyny. Właśnie o takim transferze można powiedzieć w kontekście Michała Rzuchowskiego. W Chrobrym Głogów był wiodącą postacią w zespole Ivana Djurdjevicia, a teraz znów pod jego wodzą będzie reprezentował Śląsk Wrocław. O tym jaki to piłkarz, jak funkcjonował w Chrobrym i co może dać WKS-owi, powiedział nam redaktor naczelny portalu MyGlogow.pl, Mateusz Komperda.
Za Michałem Rzuchowskim bez wątpienia najlepszy sezon w jego piłkarskiej karierze. Jak dotąd miał on reputację solidnego gracza na poziomie I ligi. Rozegrał tam ponad 170 spotkań, reprezentując barwy Arki Gdynia, Bytovii Bytów, Podbeskidzia Bielsko-Biała, czy ostatnio Chrobrego Głogów. Dla bielszczan rozegrał także póki co swój jedyny sezon na poziomie ekstraklasy (26 spotkań, 1 gol i 1 asysta). Nie był to jednak zbyt udany sprawdzian zarówno dla niego, jak i całej drużyny, bo kampania 2020/21 skończyła się dla Podbeskidzia spadkiem. Miał on tym samym już okazję wybiec na boisko stadionu we Wrocławiu, w bardzo pamiętnym meczu zakończonym zwycięstwem WKS-u 4:3, o czym wspominał w rozmowie z klubowymi mediami.
Po degradacji bielszczan trafił do Głogowa, a miniony sezon, jak wspominałem, był dla niego wręcz rewolucyjny. Rzuchowski przed trafieniem do Chrobrego znany był głównie z walorów w grze defensywnej. Solidna szóstka, niewyróżniająca się liczbami ofensywnymi, bo nie takie były jego zadania. Tymczasem u trenera Ivana Djurdjevicia 28-latek zaczął notować w ataku statystyki, jakich dotąd w swej karierze nie był nawet blisko.
Sezon 2021/22 to dla niego 7 goli i 8 asyst w 24 meczach. Co prawda zdarzyło mu się strzelić więcej (8 bramek dla Arki Gdynia), ale po pierwsze: asystę miał wówczas jedną, a po drugie: było to przeszło 8 lat temu. Zmiany tej nie było widać w samym ustawieniu, bowiem choć pod koniec sezonu szczecinianin grał jako „10”, to przez jego znaczą część ustawiony był głębiej, a liczby dawał w obu wariantach. Co zatem stało się, że pomocnik absolutnie defensywny, stał się dowódcą w ofensywie głogowian?
Gdy Michał przychodził do Chrobrego, projekt Ivana Djurdjevicia w tym zespole absolutnie nie był już w fazie budowy, wchodził w trzeci rok i jak się okazało, była to jego ostatnia faza. Mimo to, już po kilku tygodniach jego pozycja szybko rosła, dobrze adaptował się w drużynie. Co do roli na boisku, faktycznie sprowadzany był jako typowo defensywny pomocnik. Ale w pewnym momencie kontuzji doznał Mateusz Machaj i okazało się, że Rzuchowski ma sporo walorów ofensywnych. Ma świetny przegląd pola, potrafi szybko rozrzucić piłkę na skrzydła, a poza tym nie potrzebuje wiele miejsca, żeby uderzyć groźnie zza szesnastki. Zdobywał m.in. w ten sposób ważne gole. Doskonale się też uzupełniał z Mikołajem Lebedyńskim, który jest bardzo waleczny, czy Mateuszem Machajem. Środek pola złożony z nich prezentował się naprawdę bardzo dobrze
- ocenił Mateusz Komperda.
LIDER NA TRUDNE MOMENTY
Podczas swojego pierwszego wywiadu dla klubowych mediów Śląska Wrocław, Rzuchowski stwierdził, iż jest zawodnikiem potrafiącym „pociągnąć” drużynę. Dać jej wiele w trudnych momentach, przyczynić się od odmiany oblicza, gdy gra nie idzie. Z całą pewnością kibice Śląska życzyliby sobie, aby te słowa znalazły potwierdzenie na boisku. Wszakże w zeszłym sezonie często brakowało w WKS-ie tego typu piłkarzy. O to także zapytaliśmy eksperta z Głogowa i jego wypowiedź jak najbardziej może w tej kwestii nastrajać optymistycznie.
Kiedy Chrobry na początku wiosny pokazał, że marzenia o grze w barażach wcale nie są nierealne i przyszedł czas najważniejszych spotkań, Michał faktycznie szybko wykreował się jako lider. Nie tylko na boisku, ale też w szatni. Pamiętam mecz, w którym zespół przegrywał do przerwy i to właśnie on jeszcze w momencie, gdy zawodnicy schodzili do szatni, w dość mocnych słowach pokrzykiwał na resztę drużyny. Podkreślał, że jeśli chcą grać o ekstraklasę, to to nie może tak wyglądać. Gdy wrócili na boisko, w drugiej połowie było widać bardzo dużą różnicę, a punkty ostatecznie udało się zdobyć. Tak więc ewidentnie jego rola nie ograniczała się tylko do lidera środka pola, ale też ważnej postaci dla samej drużyny. Nie brakowało głosów, że wiosną był to najlepszy piłkarz głogowian i trudno się nie zgodzić. Jednocześnie m.in. przez to było wiadomo, że zatrzymanie go w klubie będzie piekielnie trudne. Chrobry oczywiście chciał to zrobić, ale kontrakt miał tylko do czerwca, szybko pojawiły się oferty z ekstraklasy, a jak zgłosił się Śląsk z Ivanem Djurdjeviciem, to sprawa stała się przesądzona
– powiedział dziennikarz z Głogowa.
ŚWIETNA SYMBIOZA TRENER-ZAWODNIK
Nie ma wątpliwości, że życiowa forma Rzuchowskiego była w kluczowym stopniu spowodowana współpracą z Ivanem Djurdjeviciem. Serbski szkoleniowiec to świetny motywator, którego drużyny charakteryzują się dużą walecznością. Ceni także piłkarzy uniwersalnych. Natomiast te cechy charakteryzują właśnie Rzuchowskiego. Można wręcz powiedzieć, że zarówno trener trafił w tym przypadku na dokładnie takiego piłkarza jakiego potrzebował, jak i zawodnik na dokładnie takiego szkoleniowca, jakiego było mu trzeba. To, że 28-latek był pierwszym transferem po przyjściu Djurdjevicia (Konczkowski przybył nieco wcześniej), to tylko kolejny tego sygnał. Redaktor naczelny MyGlogow.pl nie ma wątpliwości, iż drugie podejście Rzuchowskiego do ekstraklasy ma wszelkie podstawy do bycia znacznie lepszym od pierwszego.
Ivan będzie budował w Śląsku praktycznie nowy zespół. Pełen walczaków, zawodników grających na ambicji. Na pewno nie zabraknie w nim zaangażowania, o czym zresztą same trener mówił. Michał ma bardzo silny charakter, dla niego będzie to duża szansa, jeżeli chce jeszcze coś dużego w swojej karierze osiągnąć. Dlatego szczególnie pod wodzą Djurdjevicia jak najbardziej może zrobić ten kolejny krok i ustabilizować się na poziomie ekstraklasy, grając na miarę swych możliwości. Zaś te ma ogromne
- podkreślił ekspert.