Miedź Legnica - Śląsk Wrocław 3:1. Nieudane walentynki Wrocławian. (RELACJA)

Miedź Legnica - Śląsk Wrocław 3:1. Nieudane walentynki Wrocławian. (RELACJA)

fot.:

Śląsk Wrocław w 21. kolejce I ligi, przegrał z Miedzią Legnica 3:1. Legniczanie po raz kolejny nie przegrali na własnym stadionie, a drużyna Simundzy po raz kolejny pokazała że nie ma pomysłu na siebie w meczach wyjazdowych. Zapraszamy na relację z meczu przyjaźni.



 

Śląsk podchodził do tego spotkania po lekkim falstarcie w Chorzowie. Wielu kibiców inaczej wyobrażało sobie mecz z Ruchem, licząc na solidny start w 2026 roku, jednak niestety trzeba było zadowolić się tylko jednym punktem. Okazją do powrotu na zwycięską ścieżkę miało być wyjazdowe spotkanie z Miedzią Legnica, która w pierwszym meczu w 2026 roku, zremisowała z Pogonią Grodzisk Mazowiecki 1:1. Wrocławianie ponownie jechali zmierzyć się z drużyną z takim samym dorobkiem punktowym, co oznaczało kolejną kolejkę walki o strefę barażową.

Znowu w składzie zamieszał trener Śląska, zmieniając w linii obrony Dijakovicia, a także wystawiając od pierwszej minuty Marjanaca, Kurowskiego i Mokrzyckiego. Na ławce pojawili się Rosiak oraz Jambor.

Solidny start

Spotkanie rozpoczęli Wrocławianie, z nadzieją na to że zostaną pierwszą drużyną w tym sezonie, która pokona Miedź na ich stadionie. Początek był bardzo energiczny ze strony obu drużyn, widać było szybkie doskoki po utracie piłki i dynamiczne podania. W 2. minucie z rzutu wolnego dośrodkowywał Mokrzycki, piłka po zamieszaniu trafiła pod nogi Lamine Ba, jednak Mauretańczyk nie trafił czysto w piłkę.

W 9. minucie mieliśmy do czynienia z ciekawą sytuacją, bramkarz Miedzi miał piłkę w rękach, a kiedy chciał ją wybić, przebiegł przed nim Krzysztof Kurowski. Obrońca Śląska ruszył nieznacznie piłkę głową, kiedy ta dalej była w rękach Lucicia, a po chwili do pustej bramki strzelił Banaszak. Sędzia jednak od razu odgwizdał przewinienie.

W 12. minucie po dośrodkowaniu Mokrzyckiego piłka trafiła bardzo głęboko w pole karne, jednak Jehor Macenko nie dosięgnął piłki głową na tyle, aby oddać wystarczająco mocny strzał. Piłkę z drugiego metra dobijał Jorge Yriarte, jednak nie trafił w bramkę a sędzia odgwizdał rzut rożny. Po nieudanym rzucie rożnym szybko z akcją ruszyła Miedzianka, jeden z zawodników posłał długą piłkę na połowę Śląska, a z tą minął się Michał Szromnik. Na szczęście dla bramkarza Śląska, nie wyniknęło z tej sytuacji nic groźnego.

Napędzająca się Miedź

Błąd popełnił też bramkarz Miedzi, który w 15. minucie spotkania zagrał bardzo niecelnie, a piłkę na 20 metrze przejął Przemysław Banaszak. Po dwóch podaniach futbolówka trafiła pod nogi Samca-Talara, jednak kapitan Trójkolorowych nie był już w stanie strzelić wystarczająco celnie, będąc ustawiony pod bardzo ostrym kątem w polu karnym. Kolejna minuta to kolejny błąd Miedzi, tym razem fatalną piłkę do tyłu zagrał Grudziński, tam piłkę przejął Marjanac, jednak nie dał rady zagrać wystarczająco celnie do Banaszaka, w wyniku czego Śląsk stracił piłkę.

W następnej akcji do głosu doszli gospodarze. Piłkę w pole karne posłał Antonik, przerzucając piłkę do Cordoby. Ten zagrał do Stanclika, a on nie mógł się pomylić strzelając ze środka pola karnego. Śląsk po 18 minutach meczu już wiedział że znowu nie uda się utrzymać czystego konta. Miedź nie zamierzała się zatrzymywać, już 3 minuty później Miedź znowu stanęła przed szansą w polu karnym, jednak najpierw bramkę Szromnika ofiarnie osłaniali obrońcy, a następnie spalonego odgwizdał sędzia.

Bramka dodała skrzydeł Legniczanom, a Ci rozpędzali się z każdym kolejnym atakiem. W 24. minucie zupełnie niepilnowany Petrović z łatwością wygrał pojedynek szybkościowy z Jorge Yriarte, a następnie strzelił z okolic 20. metra. Podkręcona piłka zatrzepotała w siatce Szromnika, nie dając mu żadnych szans. Śląsk przegrywał już w Legnicy 2:0.

Niecelnie, niecelnie, niecelnie...

Drużyna Ante SImundzy zupełnie zwolniła w kolejnych minutach. Łatwe straty, niecelne podania, a na wisienkę fatalny strzał Mokrzyckiego, po którym piłka poszybowała wysoko i daleko od bramki. Po pół godziny gry nic nie sugerowało że Wrocławianie mogą się jakkolwiek podnieść po dwóch straconych bramkach. W 35. minucie meczu jedyną jego ozdobą była efektowna oprawa kibiców Miedzi i Śląska, po której sędzia był zmuszony do przerwania spotkania, w wyniku zadymienia boiska.

Na początku wydawało się że chwilowa przerwa pomogła piłkarzom Śląska, którzy ruszyli mocno z atakiem, jednak ponownie największym rywalem okazała się celność. Po chwili jednak znowu do głosu doszli Legniczanie, jednak świetną rekacją wykazał się Michał Szromnik, który zablokował bardzo silny strzał sprzed pola karnego. Sędzia po tej akcji znów był zmuszony przerwać spotkanie, przez zadymienie boiska.

Po powrocie do gry świetnym przejęciem popisał się Kurowski, posłał podanie do Samca-Talara, a kapitan Śląska niestety tylko obił słupek bramkarza Miedzi. Po chwili znowu Śląsk był w natarciu, jednak ponownie zabrakło celnego strzału. Najpierw strzał Banaszaka z główki został zablokowany przez obrońcę, a następnie zupełnie niecelnie strzelił Marc Llinares. Sędzia po tej akcji doliczył do pierwszej połowy aż 8 minut.

Ratunek w doliczonym czasie

W doliczonym czasie po raz kolejny indywidualnymi umiejętnościami popisał się Przemysław Banaszak, który podobnie jak w Chorzowie, wywalczył sobie miejsce na skrzydle, po czym zagrał piłkę do Samca-Talara, a ten posłał piłkę wzdłuż bramki do Marjanaca. Bośniak niestety nie dał rady wystarczająco celnie uderzyć, a piłka minimalnie minęła słupek bramki.

W 5. minucie doliczonego czasu gry w polu karnym padł Jorge Yriarte, który został nadepnięty przez rywala. Sędzia wskazał na "jedenastkę", a do piłki podszedł Przemysław Banaszak. Po celnym strzale w prawy dolny róg bramki, napastnik Śląska dał kontakt na chwilę przed przerwą. Była to 10 bramka Banaszaka w tym sezonie. Euforia mogła nie trwać długo. Miedź po rozpoczęciu ze środka ruszyła w pole karne Śląska, a po zablokowanym strzale piłka trafiła pod nogi niepilnowanego Cezarego Polaka. Były zawodnik Jagielloni szczęśliwie dla Śląska strzelił bardzo niecelnie z woleja. Piłka jeszcze trafiła na chwilę do pola karnego Miedzi, jednak z rzutu rożnego dla WKS-u nic nie wyniknęło. Sędzia po tym zaprosił obie drużyny do szatni.

Druga połowa

W drugie 45 minut weszliśmy bez zmian w obu drużynach. Po gwizdku sędziego obie drużyny po razie postraszyły przeciwnych bramkarzy, jednak żadna sytuacja nie zagroziła realnie bramkom. W 49. minucie na boisko padł strzelec bramki, Przemysław Banaszak. Niestety napastnik nie był w stanie kontynuować gry, a wyglądało to na uraz mięśniowy. Do zmiany szykował się Jambor, jednak przez chwilę Śląsk musiał sobie radzić w dziesiątkę. Po jednej akcji na boisku pojawił się debiutujący Słowak.

W kolejnych minutach niewiele się działo na boisku, dominowały faule i kolejne niecelne zagrania. Obie drużyny grały zupełnie bez pomysłu. Szczególnie było to widoczne w grze Wrocławian, którzy ewidentnie chcieli zagrywać długie piłki po ziemi, jednak zupełnie nie czytali tego piłkarze, którzy mieli ruszać do piłki. Nie pomagała też dobrze grająca w obronie Miedzianka.

W końcu w 64. minucie Wrocławianie przyspieszyli. Po zagraniu z rzutu rożnego piłkę przejął Macenko, a jego dośrodkowanie wylądowało na nodze Malca, który próbował wtrącić ją do siatki. Z samej linii wybił ją bramkarz Miedzi, co przez chwilę na VARze sprawdzali asystenci sędziego, jednak ostatecznie okazało się że Lucić zdążył wyciągnąć piłkę z bramki, zanim przekroczyła ona linię.

W 69. minucie na boisku pojawił się Michał Rosiak, wracający po kontuzji. Obrońca wrócił do składu po ominięciu kilku spotkań sparingowych, oraz pierwszego meczu rundy z Ruchem Chorzów. Zastąpił on Kurowskiego, a Marjanaca zastąpił Damian Warchoł. Po wznowieniu gry z rzutu wolnego próbował zagrozić Śląsk, jednak zbyt płaskie dośrodkowanie sprawiło że piłka zupełnie ominęła piłkarzy Śląska. Na 20 minut przed końcem meczu Wrocławianie nadal przegrywali jedną bramką.

Twierdza Legnica

W 73. minucie w polu karnym o piłkę walczył Jambor, jednak debiutujący zawodnik nie pokonał obrońcy Miedzi w fizycznym pojedynku. Kontrę Miedzi, które nastąpiła po tej akcji, był zmuszony faulem przerwać Rosiak. Niestety gra Śląska znowu zwolniła, a przewaga w oddanych strzałach zupełnie nie była w stanie pomóc drużynie Simundzy. Kolejne akcje kończyły się wybiciami piłkarzy z Legnicy. Strzałem zagroził nawet Lamine Ba, ale jego uderzenie z łatwością złapał bramkarz. Chwilę później obrońca otrzymał żółtą kartkę za przerwanie akcji faulem na połowie Śląska.

W 80. minucie na boisku pojawili się Adam Ciućka i Patryk Sokołowski, którzy wymienili środek pola. Patrząc na to jak nadal brakowało życia w środku pola Wrocławian, była to w pełni zrozumiała decyzja, jednak warto powiedzieć że było to solidne spotkanie w wykonaniu Mokrzyckiego, czego nie można powiedzieć o Jorge Yriarte, mimo wywalczenia przez niego rzutu karnego.

Śląsk miał inicjatywę, ale zupełnie nic z niej nie wynikało. Piłkarze Simundzy mieli problem z wyprowadzeniem składnej akcji. W 87. minucie po złym wyprowadzeniu akcji przez Ciućkę w pole karne wpadł Rakip, mijając dwóch obrońców. Jego strzał ostatecznie został zablokowany a sędzia wskazał na rzut rożny. Po dośrodkowaniu na krótki słupek, piłę przedłużył Bartosz Kwiecień, trafiając pod samą poprzeczkę. Miedź prowadziła już 3:1.

W 90. minucie z rzutu wolnego dośrodkowywał Samiec-Talar. Piłka trafiła na piąty metr, gdzie padł jeden z piłkarzy Śląska. Sędzia odgwizdał jednak spalonego. Końcówka spotkania to mizerni Wrocławianie, którzy nie mieli ani dynamiki ani pomysłu w swoich rozegraniach. Miedź spokojnie dograła to walentynkowe spotkanie do końca. Śląsk już w ósmym kolejnym spotkaniu o stawkę nie był w stanie zejść z boiska zwycięski, przedłużając fatalną serię.

Miedź Legnica - Śląsk Wrocław 3:1 (2:1)

Stanclik 18', Petrović 24', Kwiecień 88'- Banaszak k. 45'+3'

Miedź Legnica: Lucić – Polak, Grudziński, Jovicić – Szymoniak (80' Kuchko), Petrović, Stępiński (80' Kwiecień), Podgórski (67' Rakip) – Antonik (67' Bochnak), Cordoba (86' Mansfeld), Stanclik

Trener: Adrian Filipek

Śląsk Wrocław: Szromnik – Llinares, Macenko, Ba, Malec, K. Kurowski (69' Rosiak) – Yriarte (79' Sokołowski), Mokrzycki (79' Ciućka) – Marjanac (69' Warchoł), Banaszak (53' Jambor), Samiec-Talar

Trener: Ante Simundza

Żółte kartki: 69' Yriarte, 73' Rosiak 73', Ba 77'

Sędzia: Marcin Kochanek (Opole)

Frekwencja: 5816 kibiców

Wiktor Brylonek

Autor

Wiktor Brylonek

Pochodzę z Wrocławia, a na Śląsk chodzę odkąd pamiętam. Obecnie kończę Dziennikarstwo i Komunikację Społeczną na Uniwersytecie Wrocławskim, a w Śląsknecie jestem od 2025 roku. Poza Śląskiem kibicuję Manchesterowi United, lubię też obejrzeć żużel i Formułę 1. Poza sportem, lubię robić zdjęcia i czytać o historii Wrocławia.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.