Nowa szansa z beniaminkami

Nowa szansa z beniaminkami

fot.:

Jednym z najpilniejszych bilansów do poprawy dla Śląska w nowych rozgrywkach będą mecze z ligowymi nowicjuszami. W sezonie 2021/2022 kompletu punktów nie doczekaliśmy się w żadnej z sześciu prób, jednak wspomnienia związane z nowym tercetem napawają optymizmem.



 

Powiedzieć, że Śląsk w minionych rozgrywkach nie radził sobie w meczach z beniaminkami ekstraklasy, to nie powiedzieć nic. Kompletu punktów nie obejrzeliśmy w żadnym z sześciu spotkań przeciwko Radomiakowi, Górnikowi Łęczna i Bruk-Betowi, a o tym, co się działo w starciach z tym ostatnim rywalem generalnie wolelibyśmy nie pamiętać wcale. Jaskrawo zarysowany, potężny problem wrocławian z graniem przeciwko nowym lidze sygnalizowaliśmy już TUTAJ, startujące w lipcu kolejne rozgrywki jawią się jednak jako szansa na konkretne przełamanie. Po niedzielnym finale baraży pomiędzy Koroną Kielce a Chrobrym Głogów, wiemy już, że to drużyna Leszka Ojrzyńskiego dołączy do Miedzi Legnica i Widzewa Łódź, a akurat ostatnie doświadczenia z tymi rywalami były dla Śląska stosunkowo dobre.

LIGA WAŻNIEJSZA OD PUCHARU

Dla Miedzi zbliżający się sezon będzie drugim w historii w najwyższej klasie rozgrywkowej, a śmiało można ocenić, że w tym pierwszym nikomu nie leżała tak bardzo, jak zielono-biało-czerwonym. Wrocławianie cztery lata temu wygrywali w Legnicy 5:0 (w sezonie zasadniczym) i 2:0 (w rundzie finałowej), a w międzyczasie zanotowali bezbramkowy remis przed własną publicznością. Drużyna prowadzona przez Dominika Nowaka skaleczyła ich co prawda na Pilczycach w meczu 1/8 finału Pucharu Polski (beniaminek ekstraklasy wygrał 1:0), do pucharowych wpadek jesteśmy jednak przyzwyczajeni, a i w kontekście walki o utrzymanie, zdecydowanie ważniejsza była wtedy skuteczność w lidze. Miedź z elitą szybko się pożegnała, w pamięci pozostały jednak wyjątkowo dobre wspomnienia, do których Śląsk spróbuje nawiązać już po letniej przerwie.

KORONA PO WIDZEWIE

By znaleźć ostatnie mecze przeciwko Widzewowi Łódź trzeba cofnąć się jeszcze do sezonu 2013/2014, kiedy na ławce wrocławian siedział najpierw Stanislav Levy, a potem Tadeusz Pawłowski, zaś do Wrocławia przyjeżdżały Club Brugge czy Sevilla. Czterokrotny mistrz kraju przegrywał wtedy na Pilczycach 1:3 i 0:1, a przy Alei Piłsudskiego padł bezbramkowy remis. I w tym przypadku trudno jednak nie wspomnieć o wydarzeniach z Pucharu Polski, bo to tam los skojarzył Widzew i Śląsk po raz ostatni, a jesienią 2019 roku ówczesny drugoligowiec sensacyjnie wygrał u siebie 2:0. Co ciekawe, trzy dni po tym spotkaniu wrocławianie po raz ostatni wybrali się do Kielc, jednak nie poprawili sobie nastrojów, bo przegrywając 0:1 w 10. kolejce pozbawili się statusu ostatniej niepokonanej drużyny w sezonie. Słodką zemstę Koronie zafundowali jednak w rundzie rewanżowej, kiedy w marcu 2020 roku, w ostatnim domowym meczu przed pandemicznym lockdownem, wygrali 2:1 i spowodowali dymisję trenera rywali Mirosława Smyły.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.