Pawłowski: Nikogo we Wrocławiu nie zadowala ta pozycja
fot.: Mateusz Porzucek
Pierwszy mecz Śląska po zimowej przerwie już w sobotę w Gdańsku. Przed startem ligowej wiosny porozmawialiśmy z legendą wrocławskiego klubu, Tadeuszem Pawłowskim. Najlepszy strzelec w zielono-biało-czerwonych barwach opowiedział o swoich przewidywaniach na nadchodzącą drugą część sezonu, nowych transferach, wprowadzaniu młodzieży i kluczowych aspektach, które mogą przesądzić o końcowej lokacie WKS-u w tabeli.
Zacznijmy od powrotu do przygotowań Śląska w tureckiej Antalyi. Wrocławianie przegrali ostatni sparing z serbską Vojvodiną (0:2) i zauważalne były demony z przeszłości związane z grą defensywną. Szczególnie było to widoczne w starciu z Karabachem (3:2), kiedy po strzeleniu gola, zespół Jacka Magiery szybko tracił bramkę. Czy więc defensywa to aspekt, na który wiosną Śląsk musi zwrócić większą uwagę?
Cały zespół powinien grać w defensywie i ofensywie. Wszyscy natomiast mówią, że powodzenie zależy od tego, jak szybko w fazach przejściowych zespół jest się w stanie zorganizować. Myślę, że trener Magiera nie miał jeszcze skonkretyzowanej linii defensywnej. Przy dojściu Gretarssona będzie to wyglądało nieco inaczej. Obojętnie czy zagra w środku obrony przy trójce obrońców czy czwórce. Ja bym się jednak nie czepiał bardzo defensywy, bo to są mecze sparingowe i próbuje się różnych wariantów. Zawodnicy też odczuwają te obozy, bo one kosztują dużo wysiłku i mogą być zmęczeni. Trenuje się 2-3 razy dziennie i nie jest łatwo. Zwycięstwo z Karabachem było mimo wszystko pozytywne, bo Śląsk zdobył więcej bramek niż stracił. Ten mecz z Vojvodiną daje trochę do myślenia, ale spokojnie poczekałbym, jak to będzie wyglądało już z tymi nowymi zawodnikami w lidze. Rozstrzygnie ustawienie i pierwszy mecz z Lechią w Gdańsku (5 lutego o 20:00 - przyp.red.).
Dobrze, że wspomniał pan już o Gretarssonie i Denisie Jastrzembskim, którzy zimą wzmocnili Śląsk. Wiadomo, że są graczami, których klub szukał na newralgiczne pozycje, czyli środek obrony i skrzydło. Czy według pana, patrząc nawet tylko na "papier", wspomniane 2 nabytki mogą być w tym momencie wartością dodaną do wrocławskiej drużyny?
Zdecydowanie tak. Gdy przyjrzymy się Greterssonowi, to już sama gra w Blackpool czy w reprezentacji Islandii (5 występów - przyp.red.) imponuje. Wróciłbym do ligi angielskiej, bo już samo to, że jest w szerokiej kadrze klubu z Championship to bardzo dużo. Często oglądam ligę angielską i niemiecką - Islandczyk zdecydowanie oprócz gry w defensywie powinien dać dużo w rozegraniu piłki. Myślę, że to będzie wzmocnienie. Popatrzyłem na kadrę Śląska, jeśli chodzi o obrońców. Może grać przecież Wojciech Golla, próbowany był nawet Dino Stiglec na półlewym stoperze, a pamiętajmy, że ciągle nie wiadomo, kiedy po kontuzji powróci Mark Tamas. W defensywie jest szeroki wachlarz możliwości, bo prawie 10 zawodników. Trzeba wybrać najlepszą opcję i podtrzymać niektóre ruchy w kolejnych meczach, by ciągle nie rotować zespołem. Nie zapominałbym też o Jastrzembskim, który jeżeli grał w Hercie, to pokazywał się z dobrej strony i powinien być wzmocnieniem.
Martwią jednak te odejścia. Najpierw Rafał Makowski, później Mateusz Praszelik...
Naturalnie, nie będzie łatwo, bo odszedł chociażby Mateusz Praszelik, który mimo statusu młodzieżowca, pokazał się w rundzie jesiennej z dobrej strony (4 bramki i 3 asysty - przyp. red.) i zapracował sobie na transfer do Włoch. Trudno będzie go zastąpić. Ostatnimi meczami w lidze sprawiliśmy sobie dużo kłopotu. Jesteśmy na 10. miejscu i ta różnica do pierwszej czwórki jest dosyć duża. Śląsk musi zacząć wygrywać od początku rozgrywek, i to przede wszystkim na wyjeździe. Nikogo we Wrocławiu nie zadowoli obecna lokata w tabeli. Przed sezonem nikt nie zakładał, że tak będzie. Takie miejsce to byłaby porażka klubu. Nadarza się pierwszy mecz z Lechią i to jest idealny przeciwnik na przełamanie i zdobycie 3 punktów. Spotkanie z Lechią ze względu na przyjaźń kibiców jest specyficzne. Zespół trenera Tomasza Kaczmarka ze względu na styl z pewnością nie będzie grał z kontry. Jeżeli chcemy myśleć o grze w górnej części tabeli, to musimy zacząć wygrywać poza Wrocławiem. Na początek zdarzą się 2 dobre okazje: w Gdańsku i Łęcznej.
Kadra Śląska jest raczej gotowa na duży wysiłek podczas drugiej części rozgrywek...
Jest jeszcze jeden aspekt negatywny, a mianowicie jedna przegrana może nas strącić na 13. lub 14. miejsce w tabeli. Musimy dobrze wystartować i nie szukać remisów, tylko kompletów punktów. Nie wiemy też jak potoczy się sytuacja z Erikiem Exposito, bo wszystko wskazuje na to, że wiosnę spędzi we Wrocławiu. Jeśli trener Magiera będzie miał do dyspozycji Hiszpana i Fabiana Piaseckiego, to może być to ciekawa opcja. Duży wpływ na to, jak Śląsk zaprezentuje się w drugiej części sezonu, będzie miała forma doświadczonych zawodników, którzy powinni pociągnąć ten zespół. Mówię oczywiście o Krzysztofie Mączyńskim czy Waldemarze Sobocie. Oni swoim doświadczeniem, dobrą grą i komunikacją na boisku mogą jeszcze dużo dobrego zrobić. Warunek jest taki, że muszą być w dobrej formie. Ta linia pomocy jest bardzo ciekawa, mamy przecież jeszcze Petra Schwarza, teraz pojawił się Jastrzembski, a o skład powalczy Marcel Zylla. Nie zapominajmy o Robercie Pichu, który w ustabilizowanej formie może być dużym wzmocnieniem. Nie może być tak, że w 4 kolejnych meczach zdobywa bramkę, a później przez 10 kolejek posucha. Natomiast jeżeli chodzi o dziewiątki, to też jest potencjał w postaci Caye Quintany czy Sebastiana Bergiera.
Dobrze, że wspomniał pan o doświadczonych graczach, bo trener Magiera po powrocie z Turcji mówił o tym, że starsi zawodnicy wspomagali tych młodszych na treningach. A młodzieży nad Bosforem nie brakowało, bo do kadry włączeni zostali Filip Gryglak, Jakub Jezierski oraz Szymon Michalski. Tego ostatniego śmiało można nazwać odkryciem obozu przygotowawczego, bo rozegrał najwięcej minut z całej trójki i pokazał się ze znakomitej strony na odpowiedzialnej pozycji. Czy pod skrzydłami trenera Magiery zobaczymy więcej tej zdolnej młodzieży na boiskach ekstraklasy wiosną?
W którymś z wywiadów wspominałem, że już jesienią widzieliśmy paru zdolnych chłopaków, którzy dostali swoją szansę. Trzeba jednak bardzo umiejętnie i po kolei wprowadzać młodzież. Nie widzę teraz szans na to, żebyśmy wyszli na boisko z czterema młodymi zawodnikami w podstawowym składzie, bo to jeszcze nie ten etap. Jeżeli w każdym meczu będzie mógł zagrać jeden lub dwóch, to jest to duży krok do przodu. Myślę, że szkoleniowiec wrocławian nie boi się, ale tę jedenastkę trzeba ustabilizować i oprzeć na zawodnikach, którzy do tej pory dobrze sobie radzili. Muszą zdecydowanie być w lepszej formie fizycznej i dużo więcej dawać całemu zespołowi, bo tego od nich oczekujemy. Mamy kilku młodych zawodników, ale także względnie młodych, którzy złapali trochę doświadczenia w lidze, jak np. Szymon Lewkot czy Adrian Łyszczarz. Jest przecież Łukasz Bejger, który dostaje dużo minut. Posiadamy plejadę zdolnych piłkarzy, ale kluczowe jest umiejętne ich wprowadzanie.
Widzieliśmy to w meczu z Floridsdorferem (0:0), gdzie na boisko wyszła drużyna prawie w całości złożona z zawodników, którzy mają być przyszłością Śląska. Ten wiedeński klub to ekipa z zaplecza 2. Bundesligi w Austrii, a tam jest to liga półamatorska. Ten bezbramkowy remis daje nam przyczynek do tego, by myśleć, że ci młodzi gracze będą wchodzili do silnego składu wrocławskiego klubu i tam przy tych doświadczonych weteranach uczyli się gry. Zdecydowanie lepiej wprowadza się takich piłkarzy, gdy dobrze idzie. Jak się wygrywa, to młodzież uczy się pewności siebie i mentalności zwycięzców. Nie mówiłbym w tym przypadku o "hurraodmładzaniu", ale takim rozsądnym wprowadzaniu, jak do tej pory, gdy dużo zawodników mogło posmakować ekstraklasy. W dużej mierze zależy to przecież od nich, bo jeżeli dany zawodnik wykorzysta szansę, to będzie grał w kolejnych meczach. W jednym z wywiadów trener Magiera bardzo ciekawie powiedział, że nie ma podziału na młody-stary, tylko lepszy-gorszy. To jest motto. Młodzi zawsze mają pewien handicap, ale pierwszy zespół rozlicza się z punktów i miejsca w tabeli.
Chciałem jeszcze nawiązać właśnie do tego miejsca w tabeli Śląska, bo przewinęło się ono w naszej rozmowie niejednokrotnie. Ostatnio w rozmowie z Tomaszem Włodarczykiem z portalu Meczyki.pl trener Magiera stwierdził, że nie ma szans na podium w tym sezonie i realne miejsce zespołu to lokaty 5. - 6. Czy według pana ten potencjał, którym dysponuje Śląsk przy dojściu nowych zawodników, pozwala wrocławskiemu klubowi na myślenie o czymś więcej niż tylko o miejscach tuż za czołową czwórką?
Przede wszystkim trzeba wygrać pierwsze 2 mecze, a to jest realne. Uważam, że styl Lechii leży Śląskowi i tutaj goście będą mogli dobrze skontrować zespół, który będzie nastawiony na prowadzenie gry. A kontrować przecież potrafimy, co widzieliśmy w rundzie jesiennej. Nie wyobrażam sobie w przypadku zwycięstwa w Gdańsku, innego wyniku niż zwycięstwo w Łęcznej. Wtedy jest wszystko jeszcze otwarte, natomiast gorzej, gdy to pójdzie w drugą stronę. Bo jeśli będzie pewne miejsce w środku tabeli to trzeba się zastanowić, czy nie ogrywać zawodników z myślą o kolejnym sezonie. Żeby zapełniać stadion i przyciągać kibiców konieczne są zwycięstwa. Uważam, że Śląsk ma dobrą kadrę, bo jest dużo ogranych zawodników i tych, którzy posmakowali już ekstraklasy. Ci gracze powinni robić postępy i stawać się coraz bardziej przydatni. Ta mieszanka rutyny i młodości to jest klucz. Piłka jest jeszcze w grze, ale musimy zerwać ze zmorą porażek na wyjeździe. Trzeba punktować od zaraz. Jeżeli tak się nie stanie, to do gry może wkroczyć zły scenariusz. Lechia jest zdecydowanie w zasięgu Śląska, tak jak był przecież Radomiak (1:1) czy Wisła Płock (3:1). Ewidentnie z czołówki wyróżniają się Lech i Pogoń. Z wszystkimi pozostałymi można wygrać w u siebie i na wyjeździe.