Plusy i minusy po Śląsk - ŁKS

Plusy i minusy po Śląsk - ŁKS

fot.:

W niedzielę Śląsk wygrał 2:1 z ŁKS-em. Komplet punktów WKS-owi dał Piotr Samiec-Talar w ostatniej minucie meczu. Jakie są plusy i minusy tego spotkania? Zapraszamy na kolejną odsłonę naszego cyklu, w którym podsumowujemy najważniejsze wydarzenia z meczu Trójkolorowych.



 

Solidny blok defensywny.

W starciu z ŁKS-em w składzie Śląska zabrakło kluczowego obrońcy, czyli Łukasza Bejgera. Młodzieżowieca zastąpił Aleksander Paluszek. Wychowanek WKS-u zagrał dobrze i często interweniował oraz wygrywał większość pojedynków powietrznych. Były zawodnik Górnika Zabrze świetnie dogadywał się z Aleksem Petkovem i ich współpraca wyglądała obiecująco. Paluszek był nie do przejścia dla napastników z Łodzi. Oprócz polskiego środkowego obrońcy warto chwalić również bramkarza WKS-u. Rafał Leszczyński uratował Śląsk przy strzale Daniela Ramireza, a jego długie zagrania były bardzo celne. Widać, że golkiper rośnie z meczu na mecz i gwarantuje pewność oraz stabilizację pomiędzy słupkami. Były zawodnik Chrobrego Głogów w tym sezonie pięć razy skończył ligowe starcie z czystym kontem. Z kolei pięć z dziesięciu goli straconych przez Leszczyńskiego było po uderzeniach z rzutów karnych. Dodatkowo przez większość meczu Yehor Matsenko zamykał korytarz na lewej stronie dla ŁKS-u. Defensywa nie była, co prawda w niedzielę bezbłędna, ale mimo roszady obrona nie przestała być solidna.

Samiec-Talar trafia za trzy punkty przed ostatnim gwizdkiem.

WKS zaciekle walczył o komplet punktów i piąte zwycięstwo u siebie do ostatnich chwil meczu, co przyniosło efekty. W 95. minucie spotkania Cameron Bortwick-Jackson dograł piłkę z lewej strony przez całą szerokość pola karnego ŁKS-u. Później do piłki dopadł Piotr Samiec-Talar, który strzałem ze skraju szesnastki pokonał Dawida Arndta. Wychowanek Wojskowych zdobył tym samym trzeciego gola w tym sezonie i pokazał, że jest ważnym elementem zespołu. Skrzydłowy okazał się asem w talii Jacka Magiery. Dodatkowo Samiec-Talar sprawił sam sobie prezent urodzinowy, bowiem 2 listopada obchodził 22. urodzony. 

Tak po meczu o 22-latku mówił szkoleniowiec Wojskowych:

- Piotr ma świetną formę. Jego statystyki są imponujące. To bardzo wartościowy gracz. Gdyby poruszał się w inny sposób, przy takich wynikach moglibyśmy mówić w jego kontekście o reprezentacji Polski

- powiedział na konferencji prasowej 46-latek.

Zmiany trenera Magiery.

Drużynie niewątpliwie w zwycięstwie pomógł trener Magiera. Szkoleniowiec wrocławskiej ekipy wprowadził na boisko piątkę piłkarzy. Najpierw na placu gry zameldował się Samiec-Talar oraz Cameron Bortiwck-Jackson. Owa dwójka miała bezpośredni udział przy akcji bramkowej, która dała WKS-owi komplet punktów. Anglik dogrywał, a Polak umieścił piłkę w siatce. Później na boisku pojawili się także Kenneth Zohore oraz Michał Rzuchowski. Duńczyk wygrywał pojedynki główkowe i fizyczne ze zmęczonymi już obrońcami ŁKS-u. Napastnik miał również szansę na zdobycie swojego premierowego gola w barwach Śląska, ale przestrzelił po uderzeniu z popularnego szczupaka. Rzuchowski z kolei zmienił dobrze dysponowanego Patricka Olsena i wniósł ożywienie do drugiej linii. Były zawodnik Chrobrego Głogów był aktywny w środkowej strefie oraz często odbierał piłkę łodzianom. Ostatnim rezerwowym był Patryk Szwedzik, który szarpał na lewej stronie i tworzył dzięki temu trochę wolnej przestrzeni dla Bortiwcka-Jacksona. 

Dekoncentracja po przerwie i strata prowadzenia. 

Gdyby nie gol w końcówce Samca-Talara pewnie mówilibyśmy teraz o niedosycie i powtarzającym się elemencie gry Śląska. Wrocławianie po raz kolejny zachłysnęli się prowadzeniem zaledwie jedną bramką. Takie momenty dekoncentracji w tym sezonie zdarzały się już, chociażby z Koroną Kielce (1:1), Górnikiem Zabrze (1:1), Ruchem Chorzów (2:2) oraz w niedzielę z ŁKS-em. W każdym z tych spotkań oprócz tego ostatniego wrocławianie wypuścili z rąk komplet punktów. Łącznie dzięki takiej zachowawczej grze WKS stracił sześć oczek. Jacek Magiera ewidentnie musi popracować z zespołem nad utrzymaniem skupienia przez pełne 90 minut. Wojskowi powinni wykorzystywać moment, kiedy rywal jest ogłuszony i niczym wytrawny bokser wyprowadzać kolejne ciosy tak jak w starciu z Legią (4:0). Brak poprawy w tych aspektach gry może spowodować opłakane skutki. Na szczęście dla kibiców Śląska w niedzielę do Trójkolorowych uśmiechnęło się szczęście i pomogło wepchnąć piłkę do bramki Arndta.

Patryk Klimala nowym nabytkiem Śląska. 

Niewątpliwie wydarzeniem meczu była niespodzianka od zarządu klubu. Owym prezentem okazał się Patryk Klimala i ogłoszenie jego przyjścia do Wrocławia. Napastnik w przerwie meczu pojawił się na boisku i powitał się z wrocławską publiką. 25-letni napastnik zerwał kontrakt ze swoim poprzednim klubem, czyli Hapoelem Beer Shewa i przeniósł się za darmo do WKS-u. Jedynym problemem przyjścia Klimali są zasady UEFA, bowiem w Izraelu trwa konflikt zbrojny z Palestyną, a w Polsce skończyło się okienko transferowe, więc nie wiadomo, czy nowy nabytek będzie mógł grać już w tym roku. 

My z kolei zapraszamy na poniedziałkowy Sektor Śląska, w którym wystąpi właśnie 25-letni atakujący. Zapraszamy o 19:47 na platformę X. 

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.