Podsumowanie 6. kolejki ekstraklasy
fot.: Paweł Kot
W 6. serii spotkań PKO BP Ekstraklasy zabrakło spotkań Wisły Kraków z Lechią Gdańsk, Pogoni Szczecin z Jagiellonią Białystok oraz Warty Poznań z Legią Warszawa. Wszystko za sprawą koronawirusa. Nie zabrakło jednak ciekawych wyników we Wrocławiu, czy Lubinie.
Bez niespodzianki na inaugurację 6. kolejki PKO BP Ekstraklasy. Raków Częstochowa pokonał na własnym obiekcie Wisłę Płock 3:0. Strzelaninę rozpoczął w 11. minucie spotkania kapitan „czerwono-niebieskich” Tomas Petrasek po asyście Marcina Cebuli. Był to drugi z rzędu gol obrońcy gospodarzy. W 48. minucie bramkę zdobył wcześniej podający Cebula, któremu piłkę dograł Tijanic. Nie mogło być inaczej – kolejnego gola zdobył zawodnik wcześniej podający, a więc Tijanic. Tym razem ostatnią asystą w tym meczu popisał się Patryk Kun. Rozpędzeni częstochowianie nie zwalniają tempa. Od zakończenia pierwszej kolejki – w której ulegli warszawskiej Legii – są niepokonani. Po tej serii meczów znajdują się na pozycji lidera po wcześniejszym dogonieniu Górnika Zabrze i dołączeniu do tego grona Zagłębia Lubin. Dodatkowo, zespół z Częstochowy może poszczycić się największą liczbą strzelonych goli w dotychczasowych rozgrywkach. Wisła Płock znajduje się na 10. pozycji w lidze.
W Krakowie, po serii czterech remisów z rzędu, mogłoby się wydawać, że gorzej już nie będzie. A jednak! Śląsk Wrocław wygrał z Cracovią 3:1, co oznaczało, że „Pasy” poległy pierwszy raz w tym sezonie. W 16. minucie spotkania świetną akcję lewą stroną boiska rozpoczął Dino Stiglec, który genialnym podaniem otworzył drogę do bramki Erikowi Exposito, który finalnie pokonał Karola Niemczyckiego dwa razy – kolejny miał miejsce w 65. minucie. Wcześniejsza asysta Stigleca, nie była jego ostatnią w tym spotkaniu. Chwilę po pierwszej bramce Exposito, w 22. minucie gola zdobył również Golla. Piłkę do siatki, gościom udało się wpakować wrocławianom dopiero z rzutu karnego, którego egzekwował Sergiu Hanca. Śląsk zajmuje 4. pozycję w lidze, zaś Cracovia – 15.
W pierwszym sobotnim spotkaniu, Podbeskidzie B-B. pokonało Stal Mielec 1:0. Jedynego gola w spotkaniu beniaminków, zdobył Kamil Biliński. Były gracz Śląska wpisał się na listę strzelców w 32. minucie meczu po dobitce strzału Figiela z rzutu wolnego. Było to czwarte trafienie „Bili” w tym sezonie. Po tym spotkaniu, bielszczanie zrównali się punktami z drużyną Stali. Obie drużyny posiadają pięć punktów po sześciu spotkaniach ligowych i zajmują kolejno 11. I 12. lokatę.
W Lubinie rozgrywane było spotkanie na szczycie. Zagłębie pokonało Górnik Zabrze 2:0. Najpierw gola samobójczego zaliczył bramkarz gości – Martin Chudy. W 45. Minucie spotkania, Poręba genialnym podaniem uruchomił Szysza, który świetnie urwał się obrońcom i zdobył drugą bramkę meczu. Zabrzanie zaczynają być w coraz większym dołku. Najpierw remis z Wisłą Kraków, teraz pierwsza porażka w sezonie. Lubinianie pokazują natomiast, że wracają na właściwe tory i straty punktów z przeszłości, były tylko drobnym potknięciem w pogoni za punktami. Aktualnie oba zespoły mają 13 punktów i zajmują 2. i 3. pozycję.
Na zamknięcie 6. Odsłony rozgrywek PKO BP Ekstraklasy Piast Gliwice uległ Lechowi Poznań aż 1:4.Najpierw po stałym fragmencie gry, zamieszanie wykorzystał Jakub Moder. Na koniec pierwszej części gry, przytomne podanie od Kamińskiego genialnie, technicznie wykończył Dani Ramirez, przenosząc piłkę nad bramkarzem i zdobywając efektownego gola. Bramkę w 61. minucie po kolejnym błędzie defensywy gospodarzy oraz asyście Modera, bramkę zdobył Marchwiński. W 74. minucie gola z rzutu karnego zdobył Katcharava. Na ratunek gliwiczan było za późno, ale spróbował Michał Żyro, który drugiego karnego meczu, zamienił na honorowego gola dla – kolejny już raz – „zranionych” gliwiczan.