Powrót europejskiej skuteczności

Powrót europejskiej skuteczności

fot.:

Choć w czwartkowy wieczór w Parnawie długo nic na to nie wskazywało, Śląsk znowu mógł się cieszyć z bramek zdobywanych na arenie międzynarodowej. By znaleźć wcześniejsze, trzeba cofnąć się dalej niż do poprzedniego dwumeczu w Europie.



 

Tegoroczny awans do kwalifikacji Ligi Konferencji Europy przerwał sześcioletnią niemoc wrocławian. Ostatnią szansę na awans do fazy grupowej międzynarodowych rozgrywek mieli w połowie lipca 2015 roku, jednak walka o jesień w Lidze Europy zakończyła się wtedy już po dwóch rundach eliminacyjnych. Piłkarze Tadeusza Pawłowskiego poradzili sobie z pierwszą przeszkodą, którą był słoweński NK Celje, chwilę później marzenia o dłuższej europejskiej przygodzie odebrał jednak Goteborg. Śląsk przeciwko Szwedom nie wyglądał źle, jednak oba spotkania zakończył bez zdobytej bramki (0:0 i 0:2). Na przerwanie złej serii czekać musiał aż do ostatniego czwartku.

Niespeszony wyzwaniem

Ostatnim piłkarzem, który strzelił gola dla Śląska w europejskich pucharach był… Jacek Kiełb. Kojarzony najczęściej z Koroną Kielce skrzydłowy trafił do Wrocławia przed sezonem 2015/2016 i nie potrzebował dużo czasu na aklimatyzację. W rewanżowym meczu z Celje, który zielono-biało-czerwoni wygrali 3:1, trafił dwukrotnie (strzelanie zaczął Krzysztof Ostrowski) i przypieczętował awans do 2. rundy kwalifikacji. Co ciekawe, dla Kiełba nie był to debiut w europejskich pucharach, bo pierwszy smak Europy poczuł już jesienią 2010 roku w barwach Lecha Poznań, z którym grał nawet w fazie grupowej LE. Fabian Piasecki w Parnawie po raz pierwszy wystąpił na arenie międzynarodowej, jednak nie speszył się nowym wyzwaniem i zdobył bramkę jako pierwszy piłkarz Śląska w Europie od 246 minut.

Tylko Pich

Poprzednią europejską przygodę wrocławianie również rozpoczęli od wyjazdowego zwycięstwa, choć wyzwanie również nie należało do najłatwiejszych. Ówczesny wicemistrz Słowenii z Celje wysoko zawiesił poprzeczkę grając przed własną publicznością, jednak wrocławianie znaleźli na niego sposób jeszcze w pierwszej części gry. Jedyną bramkę tamtego wieczoru zdobył Robert Pich, co stawiało Śląsk w uprzywilejowanej sytuacji tym bardziej, że obowiązywała jeszcze zasad o premiowaniu bramek wyjazdowych (o jej niedawnym zniesieniu pisaliśmy TUTAJ). Co ciekawe, to właśnie Słowak jest jedynym zawodnikiem z obecnej kadry zielono-biało-czerwonych, który pamięta ostatni pucharowy start. Jego skuteczność przyda się również w najbliższy czwartek, bo Śląsk po wygranej 2:1 w Parnawie jest blisko awansu do 2. rundy kwalifikacji Ligi Konferencji Europy, ale w rewanżu na Stadionie Wrocław ciągle trzeba będzie mieć się na baczności.

Początek czwartkowego meczu z Paide Linnameeskond o godzinie 21:00. W razie awansu piłkarze trenera Jacka Magiery zagrają ze zwycięzcą pary Fehervar – Ararat Erywań. W pierwszej odsłonie węgiersko-ormiańskiej rywalizacji padł remis 1:1 (więcej na ten temat przeczytacie TUTAJ).

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.