Pożegnali się ze Śląskiem przed lub w trakcie sezonu. Jak sobie teraz radzą?

Pożegnali się ze Śląskiem przed lub w trakcie sezonu. Jak sobie teraz radzą?

fot.:

W ciągu ostatniego roku nie zabrakło piłkarzy, którzy z różnych powodów musieli opuścić zespół Śląska Wrocław. Po większości z nich, choć nie wszystkich, nikt szczególnie nie płakał, bo nie prezentowali odpowiedniego poziomu. Z ostatnim sezonem WKS-u było jak z koniem. Jaki był każdy widział. Sprawdźmy więc czy ci którzy latem lub zimą spakowali manatki i wyjechali z Wrocławia, będą lepiej wspominać sezon 2021/22 od swojej byłej drużyny.



 

(Tekst uwzględnia tych, którzy odeszli na stałe, a nie wypożyczonych. Po raport z takowych zapraszam do Konrada Omieljaniuka)


Mateusz Praszelik - wypożyczenie z obowiązkiem wykupu za 2 mln euro do włoskiego Hellasu Werona

Transfer zimowy, ale na pewno najgłośniejszy, więc od niego zaczynam. Praszelik był wiodącą postacią Śląska Wrocław jesienią 21/22. Jego 4 gole i 3 asysty w 15 meczach oraz dobra współpraca z Erikiem Exposito sprawiły, że WKS zdobywał punkty, które potem odegrały fundamentalną rolę w tym, że zespół utrzymał się w lidze. To dokonało się już bez niego, bowiem zimą sprowadził go włoski Hellas Werona. Niestety jednak pierwszą rundę zagranicznych wojaży, Praszelik nie może zaliczyć do udanych. Z początku wydawało się, że będzie chociaż regularnie wchodził z ławki. Ale po dwóch meczach przypałętał się uraz, a po nim Polak do końca sezonu siedział na ławie. Jego wiosenny bilans stanął na zaledwie 23 minutach. Z jednej strony nie ma się jednak co dziwić. Na jego pozycji Hellas miał największe gwiazdy drużyny, Antonina Baraka (11 goli i 4 asysty) oraz Gianlucę Caprariego (12 goli i 7 asyst). Ale z drugiej tych minut mogło być choć trochę więcej. Mimo to poczekajmy co przyniesie następna kampania. Trenerem Hellasu na pewno nie będzie już dotychczasowy szkoleniowiec Igor Tudor. Poza tym niewykluczone że po takim sezonie, Caprarim czy Barakiem zainteresują się mocniejsze kluby niż Hellas, który jest solidnym średniakiem, ale nic ponad to. Być może nadchodzące zmiany przyniosą lepsze wiatry dla Polaka.

Bilans w Hellasie: 2 mecze, 23 rozegrane minuty, 0 goli, 0 asyst


Israel Puerto – za darmo do Jagiellonii Białystok

Obok Praszelika jeden z bardzo niewielu na tej liście, których odejścia można było nieco żałować. Pożegnanie nie było co prawda ładne, Hiszpan żądał dużo większej podwyżki niż zasłużył, wydawało się że w tym celu wyjedzie z Polski, a na koniec wylądował… na Podlasiu. Jednak Puerto porządnym obrońcą na naszą ligę jest, przez dwa lata pokazywał to u Vitezslava Lavicki. Ostatni obrońca obok którego dobrze grał Wojciech Golla. Jednak sezon w Białymstoku był dla niego mocno średni. Jesienią grał regularnie, ale dobre występy przeplatał słabymi, jak 1:4 z Pogonią w Szczecinie czy 0:5 w Częstochowie z Rakowem. We Wrocławiu zaś ostro potraktował Praszelika, fundując mu kłopoty zdrowotne do końca rundy. Wiosnę z kolei prawie całą stracił przez kontuzję barku, który miał zresztą operowany. Wrócił dopiero na 3 ostatnie mecze. Niemniej w nowym sezonie znów powinien być ważnym elementem składu Jagi.

Bilans: 18 meczów, 2 gole, 1 asysta, 4 żółte kartki, 1 czerwona kartka


Lubambo Musonda – transfer definitywny do duńskiego AC Horsens

Pierwszorzędny siewca wiatru. Szkoda tylko że plonów w postaci liczb nie było za wiele. Tak można wspominać poczciwego Zambijczyka. Chęci miał więcej niż ktokolwiek, ale umiejętności za tym nie podążały. Przeszło 55 meczów w Śląsku i ani jednego gola. Jacek Magiera nie miał do niego zaufania za grosz, toteż Lubambo odszedł do duńskiego drugoligowca AC Horsens z misją pomocy im w awansie do tamtejszej ekstraklasy. Powiodło się? Owszem, jego drużyna zajęła pierwsze miejsce w tabeli i wywalczyła promocję. Udział Musondy? Liczbowo jak to on, no nie najlepiej, chociaż jednego gola strzelił (plus 2 asysty) w… 30 meczach. Jednak jego obecność była o tyle cenna, że mógł zagrać wszędzie. Skrzydło, bok obrony, prawa strona, lewa strona. Uniwersalność się ceni.

Bilans: 30 meczów, 1 gol, 2 asysty


Guillermo Cotugno – za darmo do urugwajskiego Maldonado

Całkiem spore „co by było gdyby”. Przez 1,5 roku pobytu we Wrocławiu, Urugwajczyk przyciągał kłopoty zdrowotne jak magnes. Co się wyleczył to znowu coś. Stanęło grze w zaledwie 11 mało pamiętnych meczach. Szkoda, bo papiery miał na bycie top bocznym obrońcą ekstraklasy. Na koniec jeszcze okazało się, że ma cukrzycę, co dla każdego sportowca jest przeogromnym wyzwaniem. Zwłaszcza kondycyjnym i żywieniowym. Niejeden zakończył przez to karierę. Ale nie on. Po odejściu ze Śląska wrócił do Urugwaju, do zespołu Maldonado. Tam od roku jest podstawowym zawodnikiem. Sezon 2021 (liga urugwajska gra systemem wiosna-jesień) Maldonado zakończyło na 11-stym miejscu. W tej radzą sobie dużo lepiej, bowiem wiosnę ukończyli na podium (3. miejsce). Cotugno przez cały ten czas miał pewne miejsce w składzie, a w 28 meczach strzelił gola i zaliczył asystę.

Bilans: 28 meczów, 1 gol, 1 asysta

Rafał Makowski – transfer definitywny do węgierskiej Kisvardy za ok. 300 000 euro

Przyzwoicie zarobili wrocławianie na zawodniku, który właściwie nigdy niczego szczególnego nie pokazał. Makowski odkąd przyszedł do WKS-u z Radomiaka Radom w sierpniu 2020 roku, jako gwiazda I ligi, nie potrafił przekuć pierwszoligowej formy na ekstraklasę. Bilans 31 spotkań, 1 gola i 2 asyst nikogo nie powalił. Na dodatek nie do końca wiadomo było… kim on był. W Radomiaku skąd przychodził świetnie grał jako ofensywny pomocnik. Ale tak Vitezslav Lavicka, jak Jacek Magiera, w Śląsku ustawiali go głębiej. Efekt był taki, że pomocnik od wszystkiego, był trochę… od niczego. Niewielu jakoś mocniej żałowało gdy odchodził w dość nietypowym kierunku, a mianowicie do węgierskiej Kisvardy FC. Czy on ma czego żałować? Nie do końca. Co prawda na Węgrzech też nie zawsze miał pewny plac, rozegrał nieco poniżej połowy możliwych minut, na dodatek bez konkretów w postaci liczb. Ale gdy Śląsk ledwo zabrał głowę z pierwszoligowej gilotyny, on wywalczył wicemistrzostwo Węgier, ulegając tylko o wiele za mocnemu Ferencvarosowi.

Bilans w Kisvardzie: 15 meczów, 0 goli, 0 asyst


Bartłomiej Pawłowski – za darmo do Widzewa Łódź

W jego związku ze Śląskiem nigdy się nic nie zgadzało. Na początku gdy u Vitezslava Lavicki grał na swojej pozycji, nie prezentował dobrej formy po zmarnowanym roku w Turcji. Jacek Magiera go nie cenił, próbował uczynić go wahadłowym, ale każdy widział że to fatalny pomysł. Ostatecznie zimą 2022 roku obie strony dały sobie spokój, a Pawłowski powrócił po latach do Widzewa Łódź, w celu odbudowania się w I lidze. Efekt? Naprawdę świetny! Pawłowski wjechał w I ligę jak dzik w żołędzie, w 10 meczach strzelając 6 goli i notując 2 asysty. Dodatkowo często były to gole w bardzo ważnych momentach. Dołożył ogromną cegiełkę do tego, że w przyszłym sezonie jako zawodnik Widzewa zagra między innymi we Wrocławiu w ekstraklasie, jako że łodzianie zajęli drugie miejsce w tabeli, tylko za Miedzią Legnica. Czy można zapytać zatem, czy aby rozstanie nie nastąpiło za wcześnie? Cóż, może gdyby we Wrocławiu już zimą pojawił się Piotr Tworek, potrzebujący klasycznych skrzydłowych, Pawłowski jeszcze by został. Ale na tamten moment było to jedyne słuszne wyjście.

Bilans w Widzewie: 10 meczów, 6 goli, 2 asysty


Damian Gąska – za darmo do Górnika Łęczna

Piłkarz który na dobrą sprawę nigdy nie odpalił w Śląsku. Może zabrakło nieco szans, a może po prostu umiejętności. W każdym razie przed sezonem 2021/22 obie strony uznały, że nie ma się już co męczyć. Gąska odszedł, ale w ekstraklasie został, zasilając szeregi sensacyjnego beniaminka z Łęcznej. Górnik zgodnie z przewidywaniami zleciał do I Ligi z ostatniego miejsca. Ale Damian nie musi wcale trafić tam razem z nim. On zagrał bowiem bardzo przyzwoity sezon. W 27 meczach zdobył 5 goli i 4 asysty, plus jeszcze 3 spotkania i 2 asysty w Pucharze Polski. Jak na tak słaby zespół, bardzo ładne liczby. Absolutnie możliwe, że skusi się na niego ktoś z ekstraklasie. Może tegoroczni beniaminkowie, może Stal Mielec, może Radomiak w którym kiedyś dobrze grał. Widzę go dającego korzyści każdemu z wyżej wymienionych.

Bilans: 30 spotkań, 5 goli, 6 asyst


Mathieu Scalet – za darmo do Podbeskidzia Bielsko-Biała

Niezwykła historia. Ponad 3 lata kiszenia się w rezerwach, chłop wyglądający na piłkarza z gatunku „absolutny random nr 65021”, aż go latem 2020 Lavicka wyciąga jak królika z kapelusza na kilka spotkań, ten nawet strzela gola Lechowi Poznań. Potem jeszcze na zimę 2021 powraca jako defensywny pomocnik, ale wraz z nadejściem Jacka Magiery jego czas się kończy. Nie wiem czy da się dziwniej. W każdym razie, Scalet postanowił odejść z WKS-u by wreszcie pograć nieco regularniej na innym poziomie, niż przed Śląskiem… Beskid Andrychów. Jego wybór padł na Podbeskidzie Bielsko-Biała, świeżego spadkowicza z ekstraklasy. Był on… dobry. Bielszczanie co prawda zajęli dopiero 9. miejsce, czyli poniżej oczekiwań, ale on dostał co chciał. Był podstawowym pomocnikiem Górali, jak na defensywnego zanotował niezłe liczby i ogólnie był chwalony za grę. Dobry krok do stabilizacji na poziomie przynajmniej pierwszoligowym.

Bilans: 28 spotkań, 4 gole, 2 asysty


Maciej Pałaszewski – za darmo do Górnika Polkowice

Podobnie jak Gąska, nigdy w WKS-ie nie odpalił, mimo iż wychowanek. Ale tutaj raczej nigdy nie było na to potencjału. Wspomniany Scalet w swoich szansach pokazywał więcej niż on przez lata w pierwszym zespole. Przygodę ze Śląskiem zakończył przed sezonem 2021/22, odchodząc do pierwszoligowego Górnika Polkowice. Tam choć był podstawowym graczem zespołu, zagrał jak cały zespół beznadziejną jesień, okraszoną tylko 1 wygraną i ostatnim miejscem w tabeli. Zaś wiosną… był już w Grecji. Dokładniej w AE Kifisias. Komuś to coś mówi? Nie? Nie powinno, bo to druga liga grecka. Tam także grał regularnie, a jego zespół zajął szóste miejsce południowej dywizji (tam już drugi poziom rozgrywkowy podzielony jest na północ i południe).

Bilans w Górniku Polkowice: 19 meczów, 1 gol, 0 asyst

Bilans w AE Kifisias: 15 meczów, 0 goli, 0 asyst

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.