REZERWY: Źródło dobrej gry ofensywnej (ANALIZA)

REZERWY: Źródło dobrej gry ofensywnej (ANALIZA)

fot.:

Druga drużyna Śląska Wrocław ma za sobą bardzo dobry sezon. W naszej redakcji dokonujemy podsumowań ostatniego roku w wykonaniu zespołu Piotra Jawnego. Jak wyglądał ostatni sezon przeczytacie TUTAJ, a jeśli chcecie garści ciekawostek statystycznych, to spójrzcie TU. W tym tekście znajdziecie analizę, jak grał WKS duetu Jawny-Dymkowski, które elementy się powtarzały w postawie zespołu i umożliwiły rozegranie tak dobrego sezonu. 



 

Pod kątem czystego ustawienia, to Śląsk przybierał różne formacje, zależnie od meczu, przeciwnika i fazy gry. O tym więcej mówił trener Piotr Jawny choćby w TEJ rozmowie rozmowie, przed rundą wiosenną: 

Dotychczas graliśmy w ustawieniu 4-2-3-1, broniąc 4-4-2. Niektóre mecze graliśmy 4-3-3, broniąc 4-3-3 i było kilka spotkań, gdzie graliśmy 3-5-2 i broniliśmy w 5-3-2. To wszystko było przećwiczone przynajmniej na dwóch, trzech treningach.

I tak jak można przyjąć, że jesienią to ustawienie 4-2-3-1 było formacją wyjściową, tak wiosną już zdecydowanie trenerzy postawili na ustawienie z trójką stoperów. 3-4-2-1/3-4-3, to w taki sposób najczęściej grały rezerwy. Warto spojrzeć wg każdej linii, dlaczego tak było i jakie to dawało efekty. 

Trójka, czyli asekuracja i elastyczność 

Futbol jest takim taktycznym światem mody. Ciągle się coś zmienia i pewne formacje zanikają i wracają do łask. Tak jak spodnie z wysokim stanem, ustawienie z trójką obrońców po latach znalazło zastosowanie i urzekło obserwatorów, choć w innej interpretacji. Dawniej ta trójka obrońców miała jeszcze libero, który czyścił wszelkie zagrywane głębiej piłki, teraz to zadanie jest delegowane wyżej ustawionemu bramkarzowi. 

Także zmieniły się funkcje dwójki uzupełniającej tego generała w będącego w centrum. To już nie są obrońcy z rolami głównie defensywnymi, ale muszą oni także potrafić włączyć się do akcji ofensywnej, dysponować dobrym podaniem i odpowiednia szybkością. Na przykładzie Oliviera Wyparta i Mateusza Maćkowiaka trener Piotr Jawny mówił: 

Mamy ich dwóch i szkoda, żeby jeden z nich nie grał, więc czasem wybieramy wariant, w którym jest lewy wahadłowy i ten półlewy środkowy obrońca.

Przykład z meczu Śląsk - Bytovia, gdzie pierwszą linię przed bramkarzem tworzyli: Krocz, Caliński, Lewkot, Wypart i Maćkowiak, ale sytuacja ma miejsce po prawej stronie.

Prosty, ale regularnie powtarzający się schemat rozegrania. Kiedy to wahadłowy schodził do rozegrania w trójkącie ze środkowym pomocnikiem, a jednocześnie przy przejściu dalej, miał możliwość gry z ustawionym wyżej ofensywnym pomocnikiem oraz napastnikiem. Tu odgrywał ważną rolę odgrywał Sebastian Bergier, który na boisku jest bardzo ruchliwy. Często schodzi w boczne przestrzenie biorąc udział w rozegraniu oraz ściągając kryjącego obrońcę. W jego miejsce może wbiec właśnie wahadłowy bądź ofensywny pomocnik. 

Bardziej wnikliwi może dostrzeli pewną różnicę w powyższych ujęciach, jeśli nie, to proszę spojrzeć jeszcze raz na drugą klatkę. Tam z numerem 18 jest Patryk Caliński, choć cała akcja dotyczy rozegrania z Szymonem Kroczem. 

To jest ważna cecha przy tych pół-bocznych obrońcach. Dzięki ich elastyczności mogą schodzić do boków i brać udział w budowie akcji, jednocześnie mając asekurację partnerów. Klucze jest, by grający na tej pozycji zawodnik dysponował odpowiednią charakterystyką, jak np. w pierwszym zespole Łukasz Bejger. Pytanie, które warto zadać odnośnie innego piłkarza, czyli Bartosza Borunia. W jakiej roli widzi go trener Jacek Magiera? Boruń jesienią regularnie występował jako boczny obrońca albo pomocnik, a potem także jako pół-prawy obrońca i osiągnął solidny poziom. Łączył dobrą asekurację i grę w obronie jeden na jeden z przeciwnikiem z techniką, wprowadzeniem piłki, regularnie podłączając się pod akcje ofensywne. To są elementy ważne dla zawodnika o takiej funkcji.

Pomocnicy, czyli pressing i rozegranie 

Ten element ustawienia był kluczowy przy idei gry, która przyświecała drużynie rezerw. Od dyspozycji Macieja Pałaszewskiego, Adriana Bukowskiego, Przemysława Bargiela oraz Adriana Łyszczarza zależała siła Śląska w danym meczu. To są piłkarze, którzy muszą ze sobą dobrze współpracować, zachowywać odpowiednie dystanse oraz schodzić do rozegrania. Jednocześnie nie mogą być jednowymiarowi. Muszą odnaleźć się w gąszczu środka pola jak i przyśpieszeniu, kombinacyjnej grze w bocznych strefach. Z tej strefy także może być wyprowadzanych wiele groźnych kontrataków. 

Ważne jest zbieranie piłek i zgrywanie ich do lepiej ustawionych partnerów, a każdy wymieniony zawodnik potrafił to zrobić. Bramkę na 1:0 z Bytovią Śląsk zdobył w ten sposób. Poniżej tylko dwa ujęcia z tej akcji. 

Goście uwalniają się długim wykopem, po którym Olivier Wypart zgrywa piłkę w środkową strefę, tam widzimy ustawiony duet Pałaszewski-Bukowski. I ten pierwszy zgrywa głową do Bukowskiego, który może opanować piłkę i rozszerzyć akcję do Łyszczarza. On zagraniem na wolne pole po prawej stronie uruchamia Bergiera. Akcja przesuwa się wyżej, Bukowski dołącza do napastnika, który mu oddaje futbolówkę. Dośrodkowanie nieudane, ale Pałaszewski spokojnie opanował piłkę widząc, że zawodnik Bytovii źle się zebrał do wyskoku. W dalszej fazie podanie przecięte jest przez obrońcę, ale futbolówka trafia do Bargiela, który strzałem z kilkunastu metrów daje prowadzenie Śląskowi. 

Także ważnym elementem był pressing i szybkie ataki, w których brali udział zawodnicy z tej strefy boiska. 

W meczu z GKS-em Katowice dwie bramki padły po przechwycie na własnej połowie. Pierwsza do doskok Pałaszewskiego, który wygrywa pojedynek i podaniem uruchamia Łyszczarza, ten wyprowadza kontrę i w efekcie mamy bramkę. Druga to świetne zejście Sebastiana Bergiera, który uniemożliwia przyjęcie podania kierowanego do piłkarza GKS-u. Dzięki asekuracji Łyszczarza i jego przejęciu piłki Śląsk wyprowadza akcję na 2:0. 

To były elementy kluczowe dla dobrej gry Śląska. W wielu meczach WKS dominował w tej strefie boiska mimo mniejszego doświadczenia piłkarzy, często też gorszych warunków fizycznych. Ale dzięki odpowiedniemu doskokowi, przechwytom, drużyna Piotra Jawnego wyprowadzała szybkie, zabójcze ataki. Także dobra technika i ustawianie się na boisku pozwalały płynnie wymieniać podania i mieć kontrolę nad wydarzeniami na boisku. W meczach domowych, mimo gorszych statystyk punktowych wyglądało to podobnie, ale w tym przypadku swoje zrobiła nieskuteczność oraz słabsza postawa w obronie. 

Dynamiczny napastnik 

Tu już bez przykładów obrazkowych, ale poświęcę pare słów Sebastianowi Bergierowi. Choć czasem zawodził skutecznością, to nieoceniona dla gry wrocławian była jego elastyczność. Jak wspomniałem wcześniej, dzięki poruszaniu się po boisku wyciągał obrońców z ich pozycji, umożliwiał wchodzenie w luki pomocnikom. Nie był przywiązany do obrońcy i pozycji tylko w świetle bramki. Przy tym dobrze odnajdywał się w grze kombinacyjnej, co pozwalało tworzyć wielokrotnie przewagę w bocznych strefach i wyprowadzać kolegów do dobrych sytuacji strzeleckich. Warto także pamiętać o pracy, którą wykonywał w obronie, jak na przykład w Katowicach oraz wygrywając pojedynki główkowe, po których Śląsk mógł wyprowadzać kontry.

Każdy bierze udział w ataku 

To oczywiście pojedyncze przykłady z dwóch meczów, ale one miały pokazać tendencję, która była obecna w grze Śląska II. Tak jak przy budowie ataku pozycyjnego, ataków z głębi pola ważni są zawodnicy operujący bliżej bramkarza, tak zabójcze kontry były tworzone przez ciężko pracujących pomocników. Warto docenić tę grupę piłkarzy, która pod wodzą Piotra Jawnego prezentowała naprawdę dojrzały futbol, techniczny, gdzie nie było strachu przed posiadaniem piłki. To nie była drużyna jednowymiarowa, potrafiła strzelać i wygrywać w różny sposób. Teraz zadaniem dla nowego sztabu jest opracować swój pomysł na grę i rozwój piłkarzy.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.