Simundza: Nie myślimy o meczu Wieczystej
fot.: Paweł Kot
Odbyła się konferencja prasowa przed meczem Śląska Wrocław z Polonią Bytom. Trener Ante Simundza odniósł się do m.in.: wyzwań płynących z gry na sztucznej nawierzchni, postawy rywala, sytuacji kadrowej swojego zespołu, a także skomentował pogłoski o jego przyszłości w Śląsku
Chciałbym zapytać o słowa, które wypowiedział pan przed meczem z Odrą Opole, to był trudny moment dla zespołu w lutym. Mówił pan wówczas, że zawodnicy muszą uwierzyć w siebie, w odróżnieniu od zawierzenia panu. Od tego momentu pańska drużyna nie przegrała ani jednego spotkania. Czy może pan stwierdzić, że to się udało?
Trudno o tym mówić, bo ja wierzyłem. Kluczem było żeby drużyna uwierzyła. Gdy to się stało to mogło być punktem zwrotnym. Tak być może było
Zapytam o najbliższego przeciwnika. Polonia w ostatnich spotkaniach odnosi zwycięstwa i matematycznie może walczyć o baraże - oni potrzebują zwycięstwa. Jakiego spotkania możemy się spodziewać?
Przede wszystkim spodziewamy się zmotywowanego przeciwnika. Wiemy, że Polonia Bytom jest w dobrej formie. Jednocześnie nam też nie brakuje motywacji i jesteśmy w dobrej dyspozycji.
Tydzień temu mówił pan, że Patryk Sokołowski nie trenował i był w słabej dyspozycji. W poniedziałek powiedział pan, że jest lepiej. Czy coś się jeszcze zmieniło?
Dobrą wieścią jest to, że po kontuzji zaczął normalnie trenować. Nie ma problemu do tego momentu. Jest jednym z zawodników, którzy mogą pojechać do Bytomia, ale to jest dwudziestka piłkarzy, więc jutro podejmę decyzję.
Zapytam o sztuczną nawierzchnię, na której przyjdzie wam się mierzyć jutro. Jakie atuty pańskiej ekipy taka nawierzchnia może wyeksponować?
Mam doświadczenie z przeszłości, kiedy występowały moje ekipy przeciwko drużynom grającym na sztucznych nawierzchniach. Najważniejsze to żeby się jak najszybciej zaadaptować i wymusić na przeciwnikach swój sposób grania. Jeśli zagramy w taki sposób w jaki oni chcą, będzie łatwiej dla nich.
Mówił pan, że niezbędnym do osiągnięcia sukcesu jest koncentracja na każdej jednostce. Po poniedziałkowym meczu powiedział pan, że ze względu na wagę spotkania mogło coś wyglądać nie tak, jakby pan tego oczekiwał. Czy w tym tygodniu wyglądało to w optymalny sposób, tak jakby pan chciał tego ze strony drużyny?
Najważniejsze, żeby w optymalnej dyspozycji być podczas niedzielnego spotkania. Co dobre - w przerwie ostatniego meczu zmieniliśmy mentalność i odpowiednio się nastawiliśmy na kolejne 45 minut.
Czy może w tym coś zmienić wynik w meczu Wieczystej?
Nie mamy na to wpływu. Jeśli nie mamy na coś nie wpływu, to staramy się na tym nie skupiać. Nie myślimy o meczu Wieczystej, myślimy tylko o niedzielnym meczu w Bytomiu.
Na koniec odniosę się do serii zwycięstw na wyjazdach. To jest coś z czym pańska ekipa miała problem jesienią. Teraz mimo tego, że w wyjazdowych spotkaniach Śląska pada niemal 4 trafienia na mecz, to jednak ostatnie mecze były trochę spokojniejsze. Czy miała na to wpływ zmiana systemu gry, który bardziej drużynę stabilizuje? Teraz postawa Śląska wydaje się bardziej zrównoważona niezależnie od miejsca gry.
Podczas spotkań system zmienia się nieustannie. Tak, jak przy pierwszym pana pytaniu wspomniałem - zaczęliśmy wierzyć w system i siebie nawzajem - to był klucz do tego, że zaczęliśmy grać lepiej zarówno w defensywie, jak i w ofensywie.
Czy Marc Llinares jest w pełnej dyspozycji przed niedzielnym meczem?
To wszystko zależy od rytmu niedzielnego spotkania. Z pewnością u niego będzie to lepiej wyglądało z treningu na trening i z meczu na mecz. Zarówno pod kątem taktycznym i fizycznym.
A jak wygląda dyspozycja fizyczna Piotra Samca-Talara? Czy jest jakiś problem, o którym nie wiemy?
Tak, miał lekki problem z Achillesem, natomiast spodziewam się tego, że będzie dobrze. Oczywiście to wszystko zależy od ostatecznej decyzji sztabu medycznego.
Dopytam o sztuczną murawę. Czy trenowaliście również na sztucznej nawierzchni w tym tygodniu?
Myśleliśmy o tym, żeby trenować na sztucznej nawierzchni. Moją decyzją jednak tego nie zrobiliśmy, bo nie mieliśmy w jaki sposób nawodnić nawierzchni.
Dostał pan teraz nagrodę trenera miesiąca. Czy przywiązuje pan wagę do takich wyróżnień i czy jest to dla pana coś ważnego?
Dla mnie to jest nagroda dla nas wszystkich.
Niedawno dyrektor sportowy Grodzicki powiedział, że mam pan klauzulę przedłużenia umowy automatycznie po awansie do Ekstraklasy...
To nie jest odpowiedni moment na takie rozmowy.
Rozumiem, ale pytam czy chciałby pan zostać w Śląsku na przyszły sezon?
To nie czas, by o tym rozmawiać
Nie jest to do końca odpowiedź na moje pytanie. Dużo się mówi, jak Śląsk jest blisko, ma pan takie poczucie...
Wracając do poprzedniego pytania. Cieszę się, że tutaj jestem - lubię miasto i klub. To naprawdę nie jest moment na takie rozmowy, przed nami ważny mecz i później wrócimy do tego typu rozmów.
Dużo się mówi, jak Śląsk jest blisko, ma pan takie poczucie że coś się tu może wydarzyć. Ja stawiam tezę, że nie i Śląsk jest już klubem ekstraklasowym. Co pan o tym myśli?
Gdyby to było takie proste, to być może nie byłoby tej konferencji i nie trenowalibyśmy do końca sezonu. Musimy cały czas pracować i myśleć o tym na co mamy wpływ tylko i wyłącznie my. To jest nasze podejście.
Gdy patrzy pan na I ligę. Ma pan takie wrażenie, że przeceniliśmy trochę siłę na początku sezonu?
Nie podchodzę do tego w ten sposób. Do każdego rywala podchodzimy z należytym szacunkiem. Zespoły pierwszej ligi są przygotowane pod kątem czysto piłkarskim i taktycznym. Podchodzimy do tej ligi z ogromnym szacunkiem.
Pytam o to, bo na jesieni pierwsza połowa z Bytomiem to był być może zaskakujący dla pana moment, który dużo pana dużo nauczył?
Tak, uczymy się na swoich błędach - na swoich doświadczeniach i jesteśmy mądrzejsi.
A czy Polonia to rywal którego łatwiej było panu przeczytać czy może trudniej, bo oni się bardzo zmienili podczas tej rundy?
Nie sądzę, że będzie łatwiej bądź trudniej. To zmotywowana drużyna, która ma swój styl gry. My na pewno będziemy zmotywowani i skupieni na swoim celu.
Czy jak Śląsk awansuje do Ekstraklasy, to Ante Simundza po polsku na konferencjach prasowych?
To jest możliwe. (uśmiech)
W trakcie ostatniego meczu zagrali Wojtczak i Markowski. Pan podzielił się pierwszą opinią na konferencji pomeczowej, ale czy była w tygodniu jakaś analiza ich występów? Czy ich występy zachęciły pana do korzystania z utalentowanej młodzieży z akademii?
W przyszłości na pewno tak.
