Śląsk II Wrocław - Kotwica Kołobrzeg 0:2. Porażka w przewadze (RELACJA)
fot.: Rafał Sawicki
Śląsk II Wrocław w pierwszym domowym meczu nowego sezonu okazał się słabszy od Kotwicy Kołobrzeg. Przegrana zespołu trenera Krzysztofa Wołczka jest tym bardziej bolesna, że beniaminek przez całą drugą połowę grał w dziesiątkę.
Śląsk II Wrocław do pierwszego domowego meczu w nowym sezonie przystąpił po wyjątkowo emocjonującym meczu przeciwko Raduni w Stężycy. Zespół prowadzony przez Krzysztofa Wołczka na stadionie niedawnego uczestnika baraży o awans wywalczył co prawda cenny punkt (3:3), jednak po końcowym gwizdku mógł mówić o niedosycie, bo trzykrotnie prowadził. Jego bohaterem okazał się powracający po wypożyczeniu do Górnika Polkowice Szymon Krocz, który został nowym kapitanem Śląska II i dwukrotnie wpisał się na listę strzelców. Mecz z Kotwicą Kołobrzeg był dla wrocławian rozpoczęciem tryptyku spotkań z beniaminkami. Drużyna Marcina Płuski awans na szczebel centralny zapewniła sobie dopiero w ostatniej kolejce minionego sezonu, a granie w II lidze w ubiegły weekend otworzyła bezbramkowym remisem ze Stomilem Olsztyn. Przed przyjazdem na Oporowską więcej mówiło się jednak o kontrowersjach związanych z klubem z Kołobrzegu, który robi dużo, żeby było o nim głośno nie tylko ze względu na formę.
NIEBEZPIECZNY LEWKOT
Pierwszy kwadrans sobotniego meczu we Wrocławiu rozgrywany był w trudnych warunkach ze względu na intensywne opady deszczu. Aktywniejsi byli zawodnicy beniaminka II ligi, którzy dłużej utrzymywali się przy piłce, jednak początkowo nie przekładało się to na sytuacje pod bramką Józefa Burty. Pierwszą okazję do gry o drugoligowe punkty od kwietnia 2021 roku otrzymał Szymon Lewkot, który w końcówce poprzedniego sezonu wypadł z kadry ekstraklasowego Śląska, ale szybko okazało się, że jego doświadczenie wcale nie oznacza większego bezpieczeństwa w bronieniu dostępu do bramki rezerw. W 13. minucie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Lewkot zagrał piłkę ręką we własnym polu karnym, a prowadzący zawody Ukrainiec Dmytro Kryvushkin podyktował rzut karny dla beniaminka. Pewnym wykonawcą jedenastki okazał się znany z wieloletnich występów między innymi na zapleczu ekstraklasy Grzegorz Goncerz, a zdobyta bramka poukładała grę Kotwicy. Podopieczni trenera Płuski narzucili wrocławianom swoje warunki i długimi fragmentami nie pozwalali nawet zbliżyć się z piłką pod własną szesnastkę. Mecz nieco wyrównał się dopiero w ostatnim kwadransie pierwszej połowy, pierwsze, nieliczne akcje Śląska II miały jednak zdecydowanie zbyt mało jakości, by mówić o realnym zagrożeniu dla bramki strzeżonej przez Oskara Pogorzelca.
DYSKRETNE SZANSE
Już w pierwszej akcji po zmianie stron Kotwica straciła zawodnika. Po zdecydowanym wejściu w nogi zawodnika gospodarzy pod linią boczną drugą żółtą kartką napomniany został Sebastian Murawski i stało się jasne, że głównym celem przyjezdnych na drugą część gry będzie pilnowanie skromnego prowadzenia. Pierwszą okazję w przewadze Śląsk II stworzył sobie już chwilę później, gdy po świetnym zagraniu z głębi pola, pięć metrów przed bramką znalazł się Kuba Lizakowski, jednak przeniósł piłkę nad poprzeczką bramki kołobrzeżan. Na nieszczęście dla zespołu trenera Wołczka, w kolejnych minutach liczebna różnica w składach niespecjalnie przekładała się na obraz spotkania przy Oporowskiej. Gospodarze swoich szans pod polem karnym beniaminka II ligi szukali w wyjątkowo dyskretny sposób, a zorganizowana w defensywie Kotwica, wzmocniona wprowadzeniem z ławki występującego w przeszłości w ekstraklasie Piotra Witasika, nie pozwalała na zagrożenie dla Pogorzelca. Na prawym skrzydle niezmiennie aktywny był Lizakowski, który tego lata przeniósł się do Śląska II z Raduni, a w sobotę zadebiutował przy Oporowskiej, jego ataki w dalszej części drugiej połowy najczęściej były jednak neutralizowane przez zespół trenera Płuski.
SZANSE LIZAKOWSKIEGO
Co więcej, Kotwica mimo osłabienia w 64. minucie podwyższyła prowadzenie we Wrocławiu. Po zaskakującym rozegraniu rzutu wolnego do piłki tuż przed bramką Józefa Burty dopadł Goncerz i mógł cieszyć się z dubletu. Po utracie drugiego gola podopieczni trenera Wołczka chcieli jak najszybciej ruszyć do odrabiania strat, czego dowodem była akcja Mateusza Stawnego, który po wejściu w pole karne został przewrócony przez obrońcę gości. Gwizdek arbitra jednak milczał, a ten w sobotnie popołudnie we Wrocławiu generalnie miał pełne ręce roboty. Szczególnie po odesłaniu do szatni Murawskiego gra zdecydowanie się zaostrzyła, a Kryvushkin był zmuszony, by raz po raz odgwizdywać faule i ostudzać animusz zawodników obu zespołów. Wrocławianom w ostatnich fragmentach spotkania zaczynało się natomiast coraz bardziej spieszyć, a na dwadzieścia minut przed końcem gry kolejny sygnał do ataku dał Lizakowski. Były zawodnik Raduni po dośrodkowaniu z rzutu wolnego znalazł się tuż przed bramką Raduni, jednak z jego dwoma uderzeniami z bliskiej odległości w doskonały sposób poradził sobie Pogorzelec. Niedługo później okazję miał także Borys, ale piłka kopnięta przez utalentowanego zawodnika Śląska II w wyraźnej odległości minęła bramkę Kotwicy.
Do końcowego gwizdka wynik przy Oporowskiej już się nie zmienił, choć jeszcze w doliczonym czasie Pogorzelec musiał wykazać się po niebezpiecznym uderzeniu Krocza. Ostatecznie Śląsk II przegrał z Kotwicą 0:2 notując kolejny nieudany występ przeciwko beniaminkowi II ligi (o złej serii z poprzedniego sezonu pisaliśmy TUTAJ).
Śląsk II Wrocław 0:2 (0:1) Kotwica Kołobrzeg
Goncerz 14' (k.), 64'
Śląsk II Wrocław: Burta - Matsenko (76' Szmigiel), Lewkot, Stawny - Lizakowski, Bukowski, Gryglak (46' Młynarczyk), Wypart (76' Lutostański) - Kurowski (65' Lisowski), Bargiel (57' Borys) - Krocz
Kotwica Kołobrzeg: Pogorzelec - Murawski, Kostkowski, Obst - Kozajda, Cywiński (52' Witasik), Soljić (79' Bojas), Tuleja - Kort (63' Bartoś), Łysiak (63' Cabrera) - Goncerz (79' Chromiński)
Żółte kartki: Gryglak, Macenko, Wypart, Stawny - Murawski, Soljić, Kort, Łysiak
Czerwona kartka: Murawski 46' (za drugą żółtą)
Sędzia: Dmytro Kryvushkin (Ukraina)