Statystyki nie kłamią: Górnik Łęczna
fot.: Mateusz Kuźniak
Domowe mecze z Górnikiem Łęczna zazwyczaj były gwarancją zwycięstw i przyjemnych wrażeń dla kibiców Śląska. Wspomnienia z ostatnich wizyt ekipy z Lubelszczyzny na Stadionie Wrocław stanowią jednak istotną przestrogę.
W ośmiu ekstraklasowych meczach przeciwko Górnikowi Łęczna Śląsk Wrocław zanotował tylko jedną porażkę – sęk w tym, że ta przykrość spotkała go przy okazji ostatniej konfrontacji w końcówce kwietnia 2017 roku i to przed własną publicznością (0:2). Tamten czas był zresztą dla zielono-biało-czerwonych wyjątkowo problematyczny, bo wcześniejszy mecz z Łęczną, również na Stadionie Wrocław, odbył się raptem dwa tygodnie wcześniej i zakończył remisem 2:2 pomimo dwubramkowego prowadzenia Śląska. W rundzie jesiennej sezonu 2016/2017 Górnik przegrał za to na Arenie Lublin 0:3 tracąc wszystkie bramki w pierwszej połowie, a ten mecz to jego jedyne w historii starcie z wrocławianami, w którym nie umiał skierować piłki do siatki.
Cztery miesiące bez porażki
Śląsk w czwartkowym rewanżu 3. rundy kwalifikacji Ligi Konferencji Europy z Hapoelem Beer Szewa poniósł dopiero drugą porażkę w oficjalnym meczu za kadencji trenera Jacka Magiery. Pierwsza również przytrafiła mu się na wyjeździe, jednak bagatela prawie cztery miesiące temu (0:2 w Częstochowie). W Petach Tikwie zielono-biało-czerwoni zatracili również charakteryzującą ich wcześniej świetną skuteczność – spotkanie bez gola po raz ostatni zatracili w ostatnim dniu kwietnia w domowej rywalizacji z Zagłębiem Lubin (0:0). Niedzielny mecz będzie kolejną okazją dla Jacka Magiery, by podreperować statystyki domowych występów w ekstraklasie. W jego bilansie co prawda ciągle nie ma żadnej porażki na Stadionie Wrocław, jednak w sześciu dotychczasowych występach zanotował aż pięć remisów (więcej na ten temat pisaliśmy TUTAJ).
Niespodziewany awans
Górnik Łęczna wrócił do ekstraklasy po czteroletniej przerwie, jednak awans zapewnił sobie dopiero w połowie czerwca po niespodziewanych barażowych zwycięstwach z GKS Tychy (po rzutach karnych) i ŁKS (1:0). Między innymi o tym, że krótka przerwa w opinii szkoleniowca beniaminka Kamila Kieresia może mieć wpływ na obecną postawę jego zespołu rozmawialiśmy w przedmeczowej rozmowie z cyklu „Rywal pod lupą eksperta” z dziennikarzem Dziennika Wschodniego Bartłomiejem Surmanem. Łęcznianie w pierwszych trzech kolejkach sezonu stracili aż osiem bramek, czyli najwięcej w ekstraklasie, a na Stadion Wrocław przyjadą w niedzielę jako czerwona latarnia ligi. Tylko jeden wyjazdowy mecz wystarczył im zaś do wykręcenia aktualnie drugiego najgorszego wyniku liczby straconych bramek w roli gościa – więcej goli poza domem stracił tylko Raków (6), ale on w trzech spotkaniach.