Statystyki nie kłamią: Hapoel Beer Szewa
fot.: Paweł Kot
Przypieczętowanie awansu do 4. rundy kwalifikacji Ligi Konferencji Europy w wyjazdowym meczu byłoby nie lada osiągnięciem biorąc pod uwagę ostatnie pucharowe dokonania wrocławian. W uporaniu się z Izraelczykami nieodzowna może okazać się solidność w defensywie, a ta w ostatnim czasie nie jest silną stroną Śląska
Właśnie mija osiem lat od ostatniego dwumeczu europejskich pucharów, który zakończył się awansem Śląska pomimo rozgrywania pierwszego meczu w roli gospodarza. Na początku sierpnia 2013 roku przy takiej konstrukcji terminarza zielono-biało-czerwoni wyeliminowali Club Brugge (1:0 u siebie i 3:3 w Belgii), a później nawet niespecjalnie mieli okazje, by osiągać podobne sukcesy. Cztery z pięciu kolejnych dwumeczów Śląska na arenie międzynarodowej rozpoczynały się we Wrocławiu, a wyjątek stanowiła tylko rywalizacja z Goteborgiem w 2. rundzie kwalifikacji Ligi Europy na początku sezonu 2015/2016. Wówczas piłkarze trenera Tadeusza Pawłowskiego jechali na rewanż do Szwecji po bezbramkowym remisie u siebie, ale na terenie przeciwnika przegrali 0:2 i musieli obejść się smakiem.
Dużo strzelają, dużo tracą
Śląsk w każdym tegorocznym meczu europejskich pucharów zdobywa co najmniej dwie bramki (w spotkaniach z Paide, Araratem oraz Hapoelem) trafił łącznie aż trzynaście razy, jednak jednocześnie jego kłopotem jest defensywa. Zielono-biało-czerwoni czyste konto zachowali tylko w jednym spotkaniu kwalifikacji Ligi Konferencji Europy (w rewanżu na Stadionie Wrocław pokonali wicemistrza Estonii 2:0), a w pozostałych czterech grach dali sobie wbić siedem bramek. Większa koncentracja pod własną bramką w trakcie dzisiejszego rewanżu na boisku w Petach Tikwie może okazać się na wagę złota – Hapoel Beer Szewa próbkę ofensywnych umiejętności dał przecież w poprzedniej rundzie, gdy wygrywał z Ardą Kyrdżali 2:0 w Bułgarii i 4:0 w rewanżu właśnie u siebie.
Jeszcze nie Praszelik
W tym sezonie bramki dla Śląska Wrocław zdobywało już dziewięciu różnych piłkarzy, a swoje nazwiska w protokołach meczowych zdążyli zapisać zawodnicy występujący na wszystkich pozycjach poza bramką. Na premierowego gola czeka między innymi Mateusz Praszelik, który do sprawy odniósł się na przedmeczowej zdalnej konferencji prasowej on-line. Jego przypadek jest szczególnie interesujący, bo pomimo tego, że urodzony w Raciborzu 20-letni pomocnik to piłkarz ofensywny, w ciągu rocznej przygody ze Śląskiem na listę strzelców wpisał się do tej pory tylko raz (w październiku 2020 jego bramka zapewniła domowe zwycięstwo 1:0 z Jagiellonią). Jeśli jednak nie będzie już odczuwał dolegliwości związanych z niedawną kontuzją żeber, z pewnością będzie chciał wziąć przykład z Roberta Picha, który w tym tygodniu został wybrany najlepszym piłkarzem lipca w ekstraklasie. Co dodatkowo przyjemne, również wyróżniony, tyle że w kategorii trenerów, za miniony miesiąc został Jacek Magiera.
Początek rewanżowego meczu 3. rundy kwalifikacji Ligi Konferencji Europy Hapoel Beer Szewa – Śląsk Wrocław w Petach Tikwie zaplanowano na godzinę 19:00 czasu polskiego. Nasze relacje będziecie mogli śledzić TUTAJ.