Statystyki nie kłamią: Raków Częstochowa

Statystyki nie kłamią: Raków Częstochowa

fot.:

Powiedzieć, że ekstraklasowe mecze z Rakowem Częstochowa najczęściej układały się nie po myśli Śląska, to nie powiedzieć nic. Powodów do optymizmu przed wyjazdem wrocławian pod Jasną Górą jest niewiele, jednak w poprzednim sezonie… właśnie w ten sposób zrodziło się wyjątkowe zwycięstwo z tym rywalem.



 

Zaledwie jeden z dziewięciu ekstraklasowych meczów Śląska z Rakowem zakończył się kompletem punktów zielono-biało-czerwonych, jednak symptomatyczne, że przed pierwszym gwizdkiem tamtej rywalizacji również brakowało powodów do zadowolenia. Wrocławianie pod wodzą Vitezslava Lavicki w drugiej części rundy jesiennej sezonu 2020/2021 głównie usypiali swoją grą kibiców przed telewizorami (trybuny z powodu pandemii były zamknięte), a Raków przyjechał na Pilczyce jako lider ligi. Szesnaście miesięcy temu we Wrocławiu zespół prowadzony przez Marka Papszuna przeżył jednak solidne rozczarowanie i przegrał 0:1 po golu Bartłomieja Pawłowskiego. W ośmiu pozostałych ekstraklasowych grach Raków ograł Śląsk cztery razy, a czterokrotnie odnotowywaliśmy remis.

TWOREK PO RAZ DRUGI

Kiedy wrocławianie w poprzednim sezonie przyjechali pod Jasną Górę, uczestniczyli w meczu otwarcia nowego stadionu (w praktyce jednej trybuny) późniejszego wicemistrza Polski. Prowadzony przez rodowitego częstochowianina Jacka Magierę Śląsk przegrał co prawda 0:2, jednak była to jego jedyna wiosenna porażka z następcą Vitezslava Lavicki na ławce, a runda zakończyła się dla niego sensacyjnym awansem do europejskich pucharów. W niedzielę Piotr Tworek zagra przy Limanowskiego już po raz drugi w tym sezonie i będzie liczył na znacznie lepszy wynik niż jesienią, gdy jeszcze na ławce Warty przegrał 0:3, a więcej szczęścia nie miał wcale w pozostałych potyczkach z Rakowem. Jeżeli Śląsk w Częstochowie nie pokusi się o niespodziankę, jego sytuacja w tabeli znowu może się poważnie skomplikować.

Zielono-biało-czerwoni wygrali 1 z ostatnich 11 ligowych meczów i od początku grudnia zdobyli zaledwie sześć punktów, co stanowi wyraźnie najgorszy wynik w ekstraklasie. Po trzech meczach za kadencji nowego szkoleniowca mają na swoim koncie zwycięstwo, remis oraz porażkę i najwyższy czas, by obrał zdecydowany kierunek przed najważniejszymi meczami sezonu. Po 27. kolejce przewaga wrocławian nad strefą spadkową zmalała do pięciu punktów, a po wyjeździe pod Jasną Górę, czekają ich arcyważne domowe potyczki z Wisłą Kraków oraz Bruk-Betem Termaliką Nieciecza. W walce o dobre wyniki w tych spotkaniach, niezbędna może okazać się ofensywa, ta jednak w ostatnich miesiącach dostarcza prawdziwych powodów do zmartwień. Dość powiedzieć, że Śląsk trafił do siatki tylko w 1 z 5 poprzednich meczów.

JEDYNI NIEPOKONANI

Raków na siedem kolejek przed końcem sezonu jest wiceliderem tabeli z takim samym dorobkiem, jak Lech Poznań oraz punktem straty do prowadzącej Pogoni Szczecin. Podopieczni trenera Marka Papszuna jako jedyni w 2022 roku nie przegrali jeszcze żadnego meczu, w środę awansowali też do finału Pucharu Polski, a niepokonani są od 15 grudnia, kiedy właśnie przy Limanowskiego ulegli Górnikowi Zabrze (1:2). Dłuższą o cztery dni serię bez porażki przed własną publicznością w ekstraklasie ma tylko Lechia Gdańsk. Raków w obecnym sezonie ligowym odniósł 16 zwycięstw (najwięcej z Portowcami i Kolejorzem), zdobył 48 bramek (więcej również jedynie jego sąsiedzi z podium po 53), a stracił 25 (mniej Pogoń 22 oraz Lech 19). Częstochowianie przystępując do meczu ze Śląskiem będą pod presją, bo ich dwaj rywale do mistrzostwa zagrają w 28. kolejce już w piątek i sobotę.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.